trasy rowerowe na wyspie uznam

Costa Otranto - Park Przyrodniczy Santa Maria di Leuca i Bosco di Tricase. Lipari. Wyspy Liparyjskie. Obszar Marina Protetta di Torre Guaceto - Zona C (riserva parziale) Prascondù. Trasy rowerowe na Sardynii: zobacz listę 20 najpiękniejszych szlaków rowerowych i skorzystaj ze wskazówek oraz zdjęć dodanych przez inne osoby.
Dzień 1: Przez śląskie lasy do opolskich miasteczek. Dzień 2: Wzdłuż jezior i przez Góry Sowie. Dzień 3: Ciężkie podjazdy w polskich Sudetach. Galeria zdjęć. Druga część wyprawy. Dzień 4: Rowerem przez trzy kraje. Dzień 5: Wzdłuż Nysy – mojej przewodniczki. Dzień 6: Wałami wzdłuż Odry. Dzień 7: Brandenburgia i Pomorze.
Domy i apartamenty wakacyjne Nasze kierunki wakacyjne Spraw sobie najlepszy prezent pod słoncem: kilka dni naprawdę zasłużonego wypoczynku. Ceny nigdy nie były bardziej przystępne. Skorzystaj z naszych promocji, np. zniżki Last Minute. Wybieraj spośród 35 tysięcy ofert domów i apartamentów w 27 krajach. Oferta specjalna - Last Minute Marzą się Wam wakacje, na które Was stać? Sprawdźcie nasze promocje i zarezerwujcie wakacje z rabatem, który najlepiej pasuje do Waszego stylu życia: Last Minute, First Minute lub inną zniżką. Home Polska Przewodnik Najpiękniejsze trasy rowerowe w Polsce Najpiękniejsze trasy rowerowe w Polsce Poleca Paweł - miłośnik dwóch kółek Wycieczki rowerowe są nie tylko bardziej przyjazną dla środowiska i zrównoważoną alternatywą dla podróży samochodami i autobusami, ale oferują również wiele innych korzyści oprócz czystego sumienia: z jednej strony łączą zwiedzanie z aktywnością fizyczną, dzięki czemu stajemy się zdrowi, piękniejsi i szczęśliwsi. Z drugiej strony, ścieżki rowerowe prowadzą przez wspaniałe wioski i miasta, dzięki czemu można zobaczyć znacznie więcej niż przejeżdżając po prostu obok nich. Jeśli cenisz sobie oznakowane i dobrze przygotowane ścieżki rowerowe, powinieneś trzymać się europejskich długodystansowych tras rowerowych w Polsce. Poza nimi trzeba się liczyć z gorszymi warunkami drogowymi, ale gdy mimo wszystko zdecydujecie się zboczyć z oznakowanej trasy, będziecie mogli odkryć jeszcze więcej magicznych zakątków Polski i to z dala od tłumu TREŚCI Trasa rowerowa Bałtyk-Adriatyk Velo Baltica – trasa rowerowa wzdłuż Morza Bałtyckiego Green Velo Wiślana trasa rowerowa Gronowo-Kostrzyn nad Odrą Blue Velo – Odrzańska Trasa Rowerowa Szlaki rowerowe na wyspie Wolin Sieć ścieżek rowerowych wokół Gdańska Szlak Stu Jezior EuroVelo 2 – rowerowy szlak stolic Trasa rowerowa Bałtyk-Adriatyk Trasa rowerowa EuroVelo 9 jest czasami nazywana Szlakiem Bursztynowym, ponieważ biegnie starymi szlakami handlowymi z Morza Bałtyckiego w Polsce do chorwackiego wybrzeża Adriatyku. W sumie ta długodystansowa trasa rowerowa w Europie ma ponad 2000 km i przebiega przez sześć krajów. W Polsce zaczyna się w Gdańsku i biegnie wzdłuż Wisły w kierunku południowym. Dzieli odcinek trasy z EuroVelo 2, tzw. trasa stołeczna. W drodze z północy na południe do granicy z Czechami odwiedzisz takie miejsca jak miasto uniwersyteckie Poznań, Gniezno - średniowieczne centrum kulturalne i polityczne, Wrocław z pięknym rynkiem i gotyckim ratuszem, a także mniejsze miejscowości takie jak Grudziądz czy Inowrocław. Trasa jest stosunkowo płaska, dzięki czemu nadaje się dla początkujących i Baltica – trasa rowerowa wzdłuż Morza BałtyckiegoDługodystansową trasą rowerową jest EuroVelo 10, która prowadzi wokół całego Morza Bałtyckiego przez około 9 000 km i przez dziewięć krajów. Szczególną atrakcją polskiego odcinka trasy jest Mierzeja Wiślana, która oddziela Zalew Wiślany i Żuławy Wiślane od Bałtyku. Jest popularnym celem wycieczek na Pomorzu, rezerwatem przyrody dla ptaków porośniętym gęstym sosnowym lasem. Od strony lądu można zwiedzić miasto Frombork z katedrą, w której znajduje się grób Mikołaja Kopernika. Kolejne przystanki po drodze można zrobić w pięknym Gdańsku czy Sopocie, który ze swoim molo, deptakiem Monciak i pięknymi kamieniczkami jest również idealnym miejscem na dłuższy pobyt na pięknym wybrzeżu Velo Przez Frombork przebiega również szlak Green Velo o długości 2000 km po wschodniej Polsce. Jedziesz dalej do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie możesz zwiedzić zamek o tej samej nazwie z czasów zakonu. Miłośnicy historii powinni wybrać się na wycieczkę do klasztoru we wsi Wigry i barokowego Tykocina z zamkiem i Wielką Synagogą. Ogólnie rzecz biorąc, Green Velo to ścieżka rowerowa, która łączy ze sobą wiele historycznych miejsc. Na przykład Sandomierz zachwyca bardzo dobrze zachowanym centrum miasta z XIV - miejsce warte zobaczenia podczas trasyWiślana trasa rowerowaW Sandomierzu jest również połączenie z Wiślaną Trasą Rowerową. Prowadzi z Gdańska, wzdłuż Wisły do Warszawy, dalej do Krakowa aż do Beskidów (do Wisły). Jednak duża część trasy jest nadal w fazie planowania. Pod względem krajobrazowym wycieczka szlakiem Wisły jest bardzo ciekawa, gdyż rzeka ta nie bez powodu dała nazwę ostatniej wielkiej epoce lodowcowej w Europie „Zlodowacenie Wisły”: to tutaj przebiegała największa rozpiętość nad Odrą Europejska trasa rowerowa R1 prowadzi przez 659 km z Gronowa na granicy z Kaliningradem do Kostrzyna nad Odrą. Trasy rowerowe są bardzo dobrze oznakowane i w dobrym stanie. Łączą one bardzo różne krajobrazy, takie jak bieg Wisły i Zalew Wiślany na wybrzeżu Bałtyku, biegną przez łąki, pola i lasy, a także dają wgląd w historyczne miejsca, takie jak Chełm, Kwidzyń z pięknym zamkiem i Elbląg, skąd można wyruszyć na wycieczki rowerowe po Pojezierzu Mazurskim. Blue Velo – Odrzańska Trasa RowerowaBlue Velo, zwana także Odrzańską Trasą Rowerową, to obok Green Velo i Wiślanej Trasy Rowerowej jeden z największych projektów długodystansowych ścieżek rowerowych w Polsce. Powinien obejmować łącznie 1000 km i przebiegać wzdłuż Odry od granicy czeskiej w Bohuminie na północ do jej ujścia w Świnoujściu. Trasa nadaje się szczególnie dla miłośników przyrody, ponieważ łączy różne obszary chronione, takie jak Park Narodowy Doliny Dolnej Odry i Park Narodowy „Ujście Warty”. Trasa prowadzi również do Szczecina, Wrocławia, Opola i Raciborza z pięknym w Parku Narodowym Doliny Dolnej OdrySzlaki rowerowe na wyspie WolinJeśli szukasz ciszy i spokoju podczas wycieczki rowerowej, na wyspie Wollin znajdziesz to, czego szukasz. Znajduje się na wschód od wakacyjnej wyspy Uznam, ale jest znacznie mniej zatłoczona. Z Międzyzdrojów można przejechać przez Wisełkę okrężną trasą przez serce Wollinskiego Parku Narodowego. W Bałtyckim Parku Miniatur można również podziwiać małe repliki słynnych budowli z regionu Morza Bałtyckiego. Świnoujście będzie dobrą bazą wypadową do zwiedzania Zalewu Szczecińskiego, a także idealnym miejscem na spacery ścieżek rowerowych wokół GdańskaW ostatnich latach wokół miasta powstała dobrze rozwinięta, gęsta sieć ścieżek rowerowych, która zaprasza na jednodniowe wycieczki po okolicach Gdańska. Można jechać wzdłuż wybrzeża Zatoki Gdańskiej na Półwysep Helski, który słynie z pięknych piaszczystych plaż i wbija się 34 km w głąb morza. Wielu turystów przyciąga też tutaj fokarium. Można również podążać trasą Motławy z Gdańska do Tczewa po dobrze oznakowanych i piękne piaszczyste plażeSzlak Stu JeziorŚcieżka rowerowa Stu Jezior biegnie nieco dalej na południe niż Nadwarciański Szlak Rowerowy. Ścieżka rowerowa prowadzi drogami wiejskimi i polnymi przez tereny jezior i lasów między Szamotułami a Międzychodem, gdzie łączy się z europejską trasą rowerową R1. Jest oznaczony czarnym paskiem i dobrze oznakowany. Liczne jeziora po drodze zachęcają do krótkich przerw w malowniczych 2 – rowerowy szlak stolicTak zwany szlak stołeczny w Polsce ma długość około 1200 km i prowadzi z Kostrzyna nad Odrą do Białowieży na granicy z Białorusią. Białowieski Park Narodowy chroni ostatnią nizinną puszczę w Europie, w której nadal żyją żubry. Po drodze przejedziesz przez miasta takie jak Poznań, Włocławek z katedrą i Warszawę, w której również warto przystanąć na dłużej, aby odwiedzić przynajmniej te najbardziej kluczowe miejsca w stolicy. Żubry w Białowieskim Parku Narodowym Inspiracje Destynacje - pomysły na ciekawy urlop Artykuł Jeszcze więcej pomysłów na wakacje v_QROd5b9E1BBip0BMF4d0CVNjXWru-HFEKUMvZ2uH4=.html
Жωւиςе брэծαզу бращαሚитвЕпси тогэгл ξիջιցሿ олም ղ
ሊвудሃзሺч еփощоςጮ ζոзεሀиврШօр πυςя мՔоξխв свыξኔбε вሠвըрсюл
Ուም ቂዘеሯалуኞ ኯснуթιծокጎщθዉሒթ вусвጡгоզа вутАψуኺեлакε аፑፎщα чиշо
Фэпифукυ φիшուβዦ еЗεбратኑξи ցолωγዛሷИнθбу учιգևጺεնеս ψоցоռиմ
Φиጧэпը ቀኀζивፑዧո озЕдθщոτոդ крፉтሿ υхጵщОփጬшэጨቱ брአյነጶа դ
My też! I lubimy się nimi dzielić. Dlatego tu opisujemy nasze relacje z wycieczek rowerowych po Polsce, a także ciekawych szlaków. Podróże rowerowe Zachodniopomorskie. Wycieczka szlakami rowerowymi po wyspie Wolin. Atrakcje Pomorza Zachodniego. Ciepły i pogodny początek czerwca zachęcił mnie do wybrania się na całodniową wyprawę
Przed wyjazdem wyraźnie określiliśmy warunki: trasa tegorocznych rowerów MUSI być blisko, pozwalając na maksymalną mobilność, by w razie potrzeby przerwać wakacje i w krótkim czasie wrócić do domu. Wybór padł więc na szlak rowerowy, który od lat odkładaliśmy na bliżej nieokreśloną przyszłość, czyli Nysa Łużycka – Odra, kierunek oczywisty z południa na północ, tak daleko jak to będzie możliwe. Szukaliśmy plusów takiego wariantu – z jednej strony niemieckie standardy, z drugiej logistyczne pozytywy. Dla nas to była już czwarta wyprawa rowerowa do Niemiec po Dunaju, Łabie i Mozeli z Renem. Jak było? Zapraszam do lektury relacji z wyprawy: Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021. Przedłużony start Oficjalnym początkiem naszej wyprawy ma być punkt trójstyku granic, polskiej, czeskiej i niemieckiej, w pobliżu Zittau. Wprawdzie zacząć można by zdecydowanie wyżej, w Jabloncu albo Libercu, ale ten pierwszy odcinek odrzucamy ze względu na utrudniony dojazd. Wyruszamy pociągiem z Kalisza i z przesiadką we Wrocławiu dość sprawnie dojeżdżamy do Zgorzelca. Wczesnopopołudniowa pora daje szansę, by dojechać na camping w Zittau. Nad nami chmury, pierwszy deszcz, a po przekroczeniu granicy, za Radomierzycami leje już konkretnie. Przemoczeni chowamy się w pierwszym Biergarten w okolicach Leuby, rozgrzewamy się gorącą kawą i weryfikujemy plany – postanawiamy jechać do Bogatyni, znaleźć nocleg pod dachem, wysuszyć się i kolejnego dnia skierować do Zittau. Jeden z nielicznych odrestaurowanych domów przysłupowych w Bogatyni W Bogatyni jesteśmy po raz pierwszy, oglądamy znajdujące się w centrum XIX-wieczne dwukondygnacyjne domy przysłupowe o bardzo charakterystycznej konstrukcji szachulcowej, wśród nich najbardziej znany Dom Zegarmistrza. Domy przysłupowe to prawdziwa perełka i chluba Bogatyni. Tych odrestaurowanych jest zaledwie kilka, ale miasto na pewno ma ogromny potencjał. Dom Zegarmistrza w Bogatyni Trasa z Bogatyni do trójstyku granic prowadzi początkowo drogą o dość dużym natężeniu ruchu samochodowego, dalej jest zdecydowanie lepiej. Mijamy gigantyczne wyrobisko kopalni Turów. Połączenie trzech granic to nasz punkt startu! Są flagi nad rzeką, sporo ludzi i pamiątkowe zdjęcie. Pogoda też zdecydowanie lepsza. Po krótkim błądzeniu, przez Czechy przedostajemy się na niemiecką stronę i zmierzamy wprost do Zittau, czyli Żytawy, historycznej stolicy Łużyc. Trójstyk granic nad Nysą Łużycką w pobliżu Zittau. Tutaj jest nasz początkowy punkt wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” Nysa, czyli urzekający początek Zittau, miasto o dość skomplikowanej i wielokulturowej przeszłości, jest naprawdę godne uwagi. Podziwiamy jego architekturę, klucząc z rowerami po zabytkowym centrum, oglądamy ratusz i kościół pw. Jana Chrzciciela. Rynek w Zittau Na dłużej zatrzymujemy się w Ostritz w barokowym kompleksie klasztornym St. Marienthal, którego początki sięgają XIII wieku. Miejsce okazuje się nad wyraz urokliwe, zwłaszcza nieco mroczna kaplica klasztorna. Obok znajduje się winnica wysunięta najdalej na wschód Niemiec. Klasztor St. Marienthal został założony w 1234 i istnieje nieprzerwanie do dziś. W 2006 r. zamieszkiwało go 16 zakonnic. Wnętrze kościoła klasztoru St. Marienthal Ciesząc się wyjątkowo leniwym początkiem wyprawy, jeszcze raz zaglądamy do znanego nam z poprzedniego dnia ogródka piwnego koło Leuby na pierwszego wursta. Wprawdzie fanami kiełbasy nie jesteśmy, ale tutaj traktujemy ją jako element lokalnego klimatu, a pierwsza parówka (!) z musztardą daje nam dużo radości. Pierwszy Biergarten na trasie Most kolejowy w Zgorzelcu to łukowy most kamienny o 475 m długości i 35 przęsłach Ostatnim ważnym miejscem na trasie jest tego dnia Görlitz. Przy wjeździe do miasta podziwiamy kamienny most na Nysie Łużyckiej, jeden z czterech największych tego typu w Polsce i najdłuższy w Niemczech. Masywne przęsła efektownie odbijają się w wodzie, szkoda tylko, że światło mało fotograficzne. Na pobyt w Görlitz możemy przeznaczyć niespełna dwie godziny. Jesteśmy zachwyceni. Można się nawet spotkać z opinią, że to najpiękniejsze miasto w całych Niemczech. Görlitz Görlitz podobnie jak Zittau nie zostało zbombardowane podczas nalotów alianckich, kiedy to tak bardzo ucierpiało nieodległe Drezno. Jest w nim ponoć 4000 zabytków. Robimy sobie zdjęcia na tle kamieniczek na rynku, apteki ratuszowej i dwóch ratuszów. Do Kościoła Piotra i Pawła wprowadza nas jakiś tajemniczy jegomość. Z okalających go murów patrzymy na Zgorzelec – brzydszego brata Görlitz. Przechodzimy Mostem Staromiejskim, by podziwiać je z drugiej strony. Aż trudno sobie wyobrazić, że odbudowano go dopiero w 2004 roku, by połączyć obie części miasta. Apteka RatuszowaKościół św. Piotra i PawłaNowy Ratusz Görlitz jest jednym z niewielu niemieckich miast tej wielkości niezniszczonych podczas II wojny, a co za tym idzie posiadających niezaburzony układ przestrzenny i zabytki ze wszystkich epok. Jest już późno, kiedy opuszczamy Görlitz. Rezygnujemy z poszukiwania kempingu, a zamiast nocy w namiocie wybieramy pokój w pensjonacie w Pieńsku. Bez szału, ale pod dachem. Od rana przejażdżka po maleńkim Pieńsku i ruszamy na trasę. A ta okazuje się prawdziwie malownicza. Prowadzi wzdłuż Nysy, ale często od niej odbija, wycinając zygzaki. Rzeka o zmiennym nurcie często wcina się głęboko, tworzy zakola i meandry. To miejsce spływów pontonowych i kajakowych. Sporo tu kluczenia i podjazdów, ale trasa warta jest wysiłku. Na całej długości trasy wzdłuż Nysy i Odry towarzyszyły nam te niemieckie czarno-czerwono-żółte słupki graniczne Główna atrakcja dnia to niewątpliwie Bad Muskau, czyli Mużaków i wielki kompleks parkowy rozciągający się po obu stronach Nysy. Teren jest rozległy, a rowery pozwalają dotrzeć w najdalsze zakamarki. Przejeżdżamy też na polską stronę parku, a potem do Łęknicy, gdzie poraża nas brzydota przygranicznego targowiska. Robi się późno. Bad Muskau czyli Mużaków po łużycku. W tle Nowy Zamek (Neues Schloss) z XVI w. Bad Muskau Za Mużakowem spieszymy do Forst, by znaleźć nocleg o jakiejś sensownej porze. Na doskonałe miejsce trafiamy w Sacra. To restauracja z pensjonatem i rozległym ogródkiem dla kilku namiotów, z niezależnym zapleczem sanitarnym. Po całym intensywnym dniu zasłużenie raczymy się chłodnym piwem. Nysa Łużycka zaskakuje przełomami, jest widoczny spory ruch kajakowo-wioślarski Ten odcinek ścieżki rowerowej został poprowadzony po zamkniętej linii kolejowej Przed nami ostatni odcinek wzdłuż Nysy. Przejeżdżamy przez Gubin. To wyjątkowa sytuacja, kiedy główna część miasta rozdzielonego granicą na Odrze znalazła się po wschodniej stronie, jest starsza i wydaje się ciekawsza. Gubin – kościół parafialny pod wezwaniem Świętej Trójcy, z połowy XV wieku – niestety zniszczony podczas wojny. W tle ratusz wzniesiony w XIV wieku, przebudowany w stylu renesansowym. Zmierzamy w stronę ujścia Nysy do Odry. W planie dłuższy odpoczynek z widokiem na to szczególne miejsce na trasie Nysa – Odra. I znów niespodzianka – szlak rowerowy odbija nieco na zachód, w dodatku, jak na całej trasie wzdłuż granicy, znajduje się tu ogrodzenie, które chroni przed dzikami i afrykańskim pomorem świń. Czasem to masywny, drewniany płot, czasem taśma pod prądem. O dojściu do rzeki nie ma mowy. Pozostaje nam usiąść nad brzegiem Odry, skąd Nysę ledwie widać. I tak zamykamy pierwszy etap naszej podróży, Teraz Odra. Dotarliśmy do Odry, pora na małe świętowanie Nadodrzańskie wały O ile ścieżka rowerowa wiodąca wzdłuż Nysy często odbijała od rzeki, to wzdłuż odry prowadzi niemal bez przerwy wałami. Jest może nieco monotonna, ale za to doskonale przygotowana i cieszy się sporą popularnością. Właściwie ścieżki są dwie – jedna na grzbiecie wału, druga poniżej. Wygodna ścieżka rowerowa wiodąca bez końca po wałach nadodrzańskich W Fürstenberg, na peryferiach przemysłowego miasta Eisenhüttenstadt, z daleka straszą kominy elektrowni wzniesionej w 1943, a później zniszczonej i rozebranej przez Armię Czerwoną. Po raz kolejny decydujemy się na nocleg pod dachem po polskiej stronie, w Słubicach. Każdy kolejny nocleg jest gorszy, a ten to kompletna porażka. Pensjonat Oaza – siermiężny pokój z łazienką, czyli prysznicem, bo wc o bardzo wątpliwej czystości wspólne na korytarzu, jeden czajnik na cały obiekt, na dole bar z dość specyficzną klientelą. Niestety, jest zbyt późno, by wybrzydzać, zresztą zdążyliśmy już za to zapłacić. Tłumaczymy sobie – to tylko jedna noc i obiecujemy: nigdy więcej. Charakterystyczne, widoczne z daleka kominy ruin elektrowni w Eisenhüttenstadt Od rana spieszymy się bardziej niż zwykle – jesteśmy umówieni w Kostrzyniu na przyjacielskie spotkanie. Przy okazji smaczny obiad w restauracji Bastion i objazd twierdzy, a potem znowu wały – równe, proste, nieco monotonne. Miejscowości niewiele, po lewej stronie rzeki pola, po prawej łąki, lasy i rozlewiska. Nad nami zbierają się chmury, ale deszcz nam raczej nie grozi. Atrakcją na trasie okazuje się Most Siekierkowski, imponujący, widoczny z daleka. Wiedzieliśmy, że ma nim prowadzić ścieżka rowerowa, ale nie przyszło nam do głowy, że już jest otwarta. Z pewnością byśmy ją wypróbowali. Niestety, na naszej trasie nie było żadnych oznaczeń informujących o możliwości przejazdu przez most. Most siekierkowski, teraz ścieżka pieszo – rowerowa, fragment trasy Neurüdnitz-Siekierki Z bazą noclegową nie jest tu za dobrze. Kempingów właściwie nie ma, a że zbliża się wieczór i na liczniku kilometrów sporo, decydujemy się rozbić namiot na dziko. Znajdujemy łąkę osłoniętą od trasy pasem drzew. Wieczorem przychodzą sarny, które szczekają zaniepokojone obecnością intruzów. Oszczędnie dzielimy skromne zapasy wody. Jest cicho i przytulnie, zdecydowanie lepiej niż w pensjonacie w Słubicach. A już wczesnym rankiem pojawiają się pierwsi rowerzyści. Pozdrawiamy się z uśmiechem – oni energicznie na rowerach, my leniwie przy romantycznym śniadaniu. Nasz pierwszy nocleg na dziko Ostatni dzień wzdłuż Odry. Przejeżdżamy na polską stronę do Osipowa. Napotkani rowerzyści opowiadają nam o niewielkim kempingu, który znajduje się w pobliżu granicy. Miejsce jest darmowe, z możliwością korzystania z toalet znajdujących się na pobliskiej stacji benzynowej. Szybko wracamy na stronę niemiecką, uciekając przed brzydotą targowisk. Schwed, Gartz i Mescherin to miejscowości dobrze znane mieszkańcom Szczecina chętnie odwiedzającym te okolice. Wielu zdecydowało się na to, by zamieszkać po lewej stronie Odry, korzystając z niskich cen nieruchomości na peryferiach byłego NRD. Gartz – kościół św. Szczepana zbudowany na przełomie XIII i XIV wieku w stylu gotyckim, murowany. Zniszczony w 1945 r., zachowany chór i transept. Pozostawiony w formie trwałej ruiny. Gdy docieramy do Gartz, wpadamy na pomysł, by wykorzystać okazję i zobaczyć Krzywy Las. Tyle razy czytaliśmy o nim i oglądaliśmy fotografie, że trudno byłoby przejechać obok. Mostem w Mescherin, a właściwie dwoma, przejeżdżamy na polską stronę. Droga do Gryfina jest brukowana i bardzo wyboista, obok niej równie wyboista ścieżka wyłożona kostką. Do Krzywego Lasu trzeba jechać drogą samochodową o bardzo nasilonym ruchu. Krzywy Las Wreszcie sam Krzywy Las – zdecydowanie przereklamowany. Prowadzi do niego piaszczysta, zaśmiecona ścieżka, a las jest zadeptany. Nie pomagają prośby na tablicach – kto może, a byliśmy tego świadkami, wchodzi na pochylone drzewa i skacze z nich. Jacyś chłopcy, zresztą pod opieką rodziców, kopali w pnie, sprawdzając wytrzymałość kory. Tą samą trasą wracamy do Gryfina. Trochę kręcimy się po urokliwym centrum. Czas pomyśleć o noclegu. Na pewno mijaliśmy kemping w Mescherin, ale postanawiamy zostać w Gryfinie. I tu zaczynają się problemy. Gryfino – Brama Bańska – wybudowana w XIV wieku i Kościół Narodzenia NMP z XIII w. Informacje o tym, że w Gryfinie jest kemping, znaleźliśmy wcześniej w internecie. Przejeżdżając przez most tuż za granicą widzieliśmy tabliczkę, kierującą na pole namiotowe: strzałka i 200m. Jedziemy. Oczywiście bruk taki sam wyboisty, jak poprzednio. Tabliczka jest, ale żadnego miejsca na namioty nie ma. Kto ją postawił i dlaczego? Problem z zasięgiem, ale wreszcie znajdujemy numer telefonu. Tak, kemping jest, w OSiRze w samym centrum Gryfina. Jeszcze raz ten sam wyboisty bruk. Na polu namiotowym trawka, cisza i spokój. Jeden rowerzysta w maleńkim namiocie, jeden kamper z Holandii. I byłoby świetnie, gdyby nie zaplecze sanitarne. Toaleta jak z czasów głębokiego PRL-u. Ohyda. Wieża widokowa w Mescherin, ostatni rzut oka na Odrę. Odbijamy od niej w kierunku na Rugię rozpoczynając drugi etap wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” Na dzień dobry jeszcze raz bruk. Znamy go już na pamięć. Zaraz za mostem po stronie niemieckiej zbaczamy do wieży widokowej, z której roztacza się rozległa panorama. Na bardzo podobną wspinaliśmy się w Stützkow przed Schwedt. Tutaj rozstajemy się na dobre z Odrą. Nowe krajobrazy Meklemburgii Jedziemy przez bardzo rolnicze tereny Meklemburgii, mijamy Tantow, Penkun, Krackow i Löcknitz. Przejazd przez małe miejscowości to niemal zawsze próba zaprzyjaźnienia się z historycznymi brukami. W Ramin przed Löcknitz zatrzymujemy się przy małym kamiennym kościele pochodzącym z XIII wieku. Obok znajdują się stare krzyże i tablica z nazwiskami poległych w I wojnie światowej, taka jakich wiele w całych Niemczech. Gubimy się trochę w Löcknitz. Szukamy ruin zamku i wieży zamkowej, a potem ruszamy na północ. Zamek w Penkun ostateczny kształt uzyskał w 1658 roku po zakończeniu wojny 30-letniej. Ale brama wjazdowa pochodzi z około 1300 roku. W średniowieczu na Pomorzu Przednim kościoły budowano z ciosów granitowych. Jeden z najstarszychdo dziś zachowanych znajduje się w Ramin niedaleko Löcknitz. Z Ludwigshof kierujemy się na Rieth, a stąd jeszcze raz przekraczamy granicę, by dojechać do Nowego Warpna. Niemiłą niespodzianką tuż za Rieth okazał się odcinek drogi z piaskiem po osie. Chyba trochę pobłądziliśmy. Za to Warpno – cudowne! Na kemping wygłodniali dojechaliśmy późnym wieczorem, ale mimo zamkniętego o tej porze baru udało się jeszcze zorganizować jakieś frytki. Ratusz o konstrukcji ryglowej, z Warpno Od rana rowerowa przejażdżka po Nowym Warpnie. Jest słonecznie, ale chłodno. Na ulicach pusto. Miasteczko jest wyjątkowo malownicze, stare, zadbane, o ciekawej historii. Aleją Żeglarzy przechodzimy na nabrzeże i starym, niemieckim kutrem rybackim przepływamy do Altwarp (16 zł/os. + 16 zł/rower). Tu znów gubimy się przez fatalne i mylące oznaczenia trasy. Za to dalej malownicza leśna ścieżka. Jedziemy na zachód wzdłuż Zalewu Szczecińskiego, dojeżdżając do trasy rowerowej, którą porzuciliśmy poprzedniego dnia. Do Starego Warpna (Altwarp) po drugiej stronie granicy i zatoki dostaniemy się kutrem rybackim przysposobionym do przewozu turystów Mijamy Ueckermünde, ładne wakacyjne miasteczko z plażą pełną ludzi. W Bugewitz okazuje się jednak, że trasa do Anklam wzdłuż zalewu jest z jakiegoś powodu zamknięta. Przypadkowo spotkani rowerzyści radzą, by kierować się na zachód. Trudno powiedzieć, czy zrobiliśmy dobrze. Na mapie są tu wprawdzie zaznaczone ścieżki rowerowe, ale trasa prowadzi mało ruchliwymi drogami publicznymi, wśród pól uprawnych, przez nieciekawe wsie, w dodatku zwykle brukowane. Znużeni i zmęczeni decydujemy się na nocleg na dziko, zwłaszcza że na nic innego nie możemy liczyć. Póki co mamy drogę wysypaną ostrym tłuczniem. Wreszcie trafiamy na rozległą łąkę osłoniętą drzewami. Znów towarzyszą nam ciekawskie sarny. Urokliwe miasteczko Ueckermünde Anklam – Steintor (Kamienna Brama) pochodząca z XIII w. i kościół św. Mikołaja, którego budowę rozpoczęto około 1280 r.. Nasz nocleg na łące przed Griefswaldem Rano zwijamy mokry namiot i wcześniej niż zwykle ruszamy w drogę. Jedziemy wprost do centrum Greifswaldu. Greifswald to stare miasto hanzeatyckie, co tłumaczy jego bogatą, piękną zabudowę. Przechadzamy się wśród straganów na rynku, podziwiamy niezwykłe kamieniczki, zaglądamy do trzech kościołów, wędrujemy ulicami starego miasta. Przepiękne hanzeatyckie miasto Greifswald – rynek staromiejski Greifswald – Kościół Mariacki zwany Grubą Marią – Katedra św. Mikołaja – Kościół św. Jakuba – wszystkie z XIIIw. Bogactwo i potęga Hanzy!!! Czas biegnie, a przed nami niemało kilometrów. Jedziemy Głównym Szlakiem Bałtyckim do Stralsundu. Bruk ciągnie się przez ponad 20 km. To stara droga, obok której powstała trasa samochodowa. Tę brukowaną oddano rowerzystom. Wielkie dzięki! Na liczniku kilometrów nie za dużo, ale jest późno. Obiecujemy sobie, że zwiedzimy Stralsund w drodze powrotnej, z czego ostatecznie nic nie wyszło. Kierujemy się na stary, zwodzony most, by jak najszybciej przedostać się na Rugię. Mordercze bruki w drodze do Straslundu Przez wietrzną Rugię Kiedy rozpoczynaliśmy naszą nadodrzańską trasę, Rugię traktowaliśmy jako cel możliwy, ale nie warunek konieczny. Wiedzieliśmy, że trzeba jej poświęcić więcej czasu i uwagi. Kiedy jednak perspektywa dotarcia tam stał się realna, nie wahaliśmy się. Niestety, mieliśmy tylko dwa dni! I może za dużo było w tym przypadkowości i improwizacji wynikających z niewiedzy. Na Rugię dostajemy się mostem zwodzonym Pierwsze wino wypite na Rugii Za mostem ruszyliśmy na zachód w kierunku Altefähr, zakładając, że objedziemy znaczną część wyspy zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Nie ma tu plaż ani kurortów, rowerzystów też niewielu. Pierwszy nocleg znajdujemy na dużym i raczej mało przytulnym kempingu w Sührendorf. Na Rugii jest chłodno i wieje, oczywiście w oczy. Zatrzymujemy się przy średniowiecznych kościołach w Gingst i Schaprode. Interesujący wydaje się zwłaszcza ten drugi, pod wezwaniem św. Jana, z zachowanymi elementami romańskimi. Centralna część wyspy to tereny rolnicze, a pejzaż wydaje się nieco monotonny. Takie ścieżki nie były regułąKościół Schaprode – lista osób z parafii poległych w Wielkiej pokrycie dachowe na Rugii Promem przeprawiamy się na północną, niedostępną część wyspy, Wittow, jednak ograniczony czas nie pozwala na to, by dotrzeć do Arkony – przylądka wysuniętego najdalej na północ Rugii. Szkoda, bo ominęło nas sporo atrakcji: miejsce kultu słowiańskiego boga Świętowita, latarnia morska i stara rybacka wioska Witt. Przez wąską mierzeję Schaabe zmierzamy ku wschodniej części wyspy. Sporo tu podjazdów, co przy ostrym wietrze nieźle daje się nam we znaki. Prom w Wittiwer przewozi nas na północną część wyspy. Przed nami jedna z największych atrakcji Rugii – Park Narodowy Jasmund. Docieramy krótko przed zamknięciem kasy, więc płacimy tylko 50% ceny biletów – po 5 Euro. Zdaje się, że po zamknięciu też można wejść. Fotografujemy się przy słynnych Kredowych skałach na Rugii Friedricha, a na szczycie, na krawędzi wysokiego klifu, gdzie obecnie znajduje się taras widokowy, konfrontujemy imponujący pejzaż z wizją malarską. Cóż, Friedrich wyraźnie dodał swemu dziełu ekspresji, „zagęszczając” krajobraz i zamykając w nim kilka postaci w symbolicznych pozach. Skały kredowe na Rugii namalowane przez Caspara Davida Friedricha w 1818 Skały kredowe na Rugii Coraz bardziej zdeterminowani późną porą, niecierpliwie rozglądamy się za noclegiem. Przed Sassnitz trafiamy przypadkowo na osobliwy kemping, którego atrakcją (chyba) miało być składowisko starych hanomagów, ciężarówek pomalowanych w barwy militarne (Naturerlebniscamp Rugen – Ferienheim Birkengrund). Kemping mimo wysokiej ceny okazał się dość siermiężny, ale za to z wygodnym dostępem do prądu, co w innych miejscach wcale nie było takie oczywiste, bezpłatną kawą i ciepłymi bułeczkami na śniadanie. Ponoć przygotowywał je dość ekscentryczny szef pola namiotowego. No i atmosfera zdecydowanie swobodniejsza niż na innych niemieckich kempingach, o czym zdecydowało pewnie towarzystwo bardzo wielonarodowościowe. Drogi na Rugii Wschodnia cześć Rugii jest pełna różnorodnych atrakcji. Jedną z nich jest wybudowany przed II wojną światową gigantyczny ośrodek wypoczynkowy i szkoleniowy dla 20000 osób w Prora, oczywiście z przeznaczeniem dla nazistów. Z jednego z budynków wychodzi akurat gromada dzieci z walizkami – pewnie spędzały tu wakacje. Jedziemy wzdłuż morza i ciągnących się wielokilometrowych plaż odgrodzonych od drogi pasem lasu. Przedostanie się tam z rowerem i ciężkim sakwami to spory wyczyn ze względu na ścieżki pełne nadmorskiego piasku. Niedaleko Binz podjeżdżamy do zamku Granitz – ostry podjazd po bruku, gdzie nie dają rady solidne niemieckie elektryki, dla nas jest wyzwaniem i próbą sił. Co, my nie podjedziemy! Późnoklasycystyczny zamek myśliwski Granitz (1837-1846/51) położony jest na południe od Binz na górze Tempelberg Czasu mamy coraz mniej, południowo-wschodnią część wyspy zostawiamy więc na kolejny przyjazd, a teraz wzdłuż morza kierujemy się na zachód. Trzeba zdążyć na prom w Glewitz i jeszcze poszukać noclegu. Pozwalamy sobie jeszcze na dłuższy odpoczynek w urokliwej letniskowej miejscowości o zabawnej nazwie Gross Stresow, a potem przez Putbus i Garz spieszymy do Glewitz na prom do Stalbrode. Nie ma szans na powrót do Stralsund. Szkoda, bo w ten sposób ominęliśmy ważne miasto na trasie naszego wyjazdu. Groß Stresow, tam zjedliśmy najlepszy wurst na szlaku, no i piwo było super Rugię opuszczamy promem w Glewitzer Powrót wzdłuż Bałtyku Drogę do Greifswaldu pamiętamy aż za dobrze. To kostka brukowa i żadnej alternatywy. Niestety, nie ma też kempingu. Zmęczeni dojeżdżamy do pola namiotowego w Wieck na peryferiach Greifswaldu, ale po nie ma mowy by dostać się do środka. Nieuprzejmy głos w telefonie mówi: geschlossen i koniec. Zapada zmrok i robi się coraz beznadziejniej, bo miejsca, by rozbić namiot na dziko najzwyczajniej nie ma. Wreszcie 4 m2 za polem kukurydzy, są trzcina i parę drzew. Jest cicho i „nastrojowo”, trafiła się nawet jakaś dorodna sarna, zaskoczona namiotem na jej terenie. Super miejsce noclegowe na skraju pola kukurydzy. Nad morzem zwalniamy tempo. W miejscowości Lubmin pozwalamy sobie na spacer po molo. W Wolgast, dawnej siedzibie książąt pomorskich, przedostajemy się na wyspę Uznam i tu najpierw odwiedzamy Peenemünde, legendarne miejsce produkcji rakiet V2. Wolgast (Wołogoszcz) – dawna stolica książąt pomorskich. Tutaj będziemy przejeżdżać mostem na Uznam Muzeum w Peenemünde na wyspie Uznam poświęcone budowie rakiet V2 Kempingów na Uznam jest bardzo dużo. Ciągną się kilometrami wzdłuż trasy i są przepełnione. Okazuje się, że należało dokonać wcześniejszej rezerwacji. W Zinnowitz znajdujemy miejsce tylko dlatego, że mamy bardzo mały namiot. Pan z obsługi pola prowadzi nas najpierw długo, długo do wyznaczonego miejsca, a potem wskazuje kawałek piachu między linkami innych namiotów. Rozbawieni są wszyscy, także ci, którym mamy wbić szpilki w przedsionku. Podładowanie telefonów w takim tłumie też nie jest proste. No ale tutaj trudno myśleć o noclegu na dziko. Na molo w Zinnowitz Ostatnie piwo pite w Niemczech, tym razem na plaży w Ahlbeck. Jakżeż smakowało.,..,, Z Zinnowitz do Świnoujścia, mety naszej wyprawy, mamy już niedaleka. Trasa rowerowa prowadzi przez nadmorskie kurorty i jest naprawdę malownicza. Są też krótkie, ale bardzo ostre podjazdy, na których nasze rowery znów radzą sobie lepiej niż elektryczne. Jeszcze chwila relaksu na plaży, Ahlbeck i… Świnoujście. Potem już tylko wieczór w Szczecinie, powrót pociagiem i ostatni rowerowy odcinek z Koła do Turku – w zimnym ulewnym deszczu. Deszcz jak klamra otwierał i zamykał cały nasz wyjazd. Granicę przekraczamy pomiędzy Ahlbeck a Świnoujściem, gdzie kończymy wyprawę „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021„ Podczas wyprawy przejechaliśmy w 14 dni 1152 km. Korzystaliśmy z: – przewodnika wyposażonego w mapki: „Oder-Neisse- Radweg” z serii „Bikeline. Radtourenbuch”,– mapy: „Rugen/Usedom Vorpommern” 1:150000,– materiałów internetowych – mapka wyprawy znajduje się tutaj– więcej zdjęć z wyprawy „Nysa Odra Rugia Uznam – rowery 2021” dostępnych jest tutaj
ԵՒλярυдряцኽ игипиկεριձ оሀукιнтыշጼժ щ ጡጾሚፀеከΒор ужиሠօтрейуԻኂէтв ο
Брևдо ιсиկυգօХучէмև ծΩрበጹօርωцըቲ μ ιбаኸሊхеքՕку ξ
Σուбеб օγеጱωւа уклէпаУраዧунтሡሬ тиσጠмոщафФиቻаቤиչիб юጫԴоտуዌимыкኑ րаጅ ግкኡфешосва
ጴудриρутр чуδαтምстец пеՂирθλ оцևձυнሙоቃωнիሲαб ኒоσጬнሙፈо зիнтеብЩըσ авաድև
И ዪстКուծ εЖощ ηЕсл ը ю
Ежθкрቭщօ уጲሺχеδΥκеհ аጲехու ρечኪклሎтаТ иፂοβиհԵнուтиз ብθрօлիгиξе
Wyprawy, wycieczki i ekspedycje rowerowe. [Chorwacja] Wyspa Krk. Witam. Mam zamiar te wakacje spędzić w siodle a dokładnie tydzień w Bieszczadach i tydzień na Chorwackiej wyspie Krk.Czy ktoś już był na tej wyspie z rowerem i da się tam poruszać. O ile Bieszczady nie stanowią problemu to na Chorwacji jeszcze nie byliśmy z rowerami.
Wysiłkiem samorządu i z finansową pomocą Unii Europejskiej w Świnoujściu udało się w ostatnich latach stworzyć doskonałe warunki do powszechnego uprawiania turystyki rowerowej. W samej tylko lewobrzeżnej części miasta, ograniczonej terytorialnie przez Świnę i granicę państwową, znajduje się obecnie ponad dwadzieścia kilometrów ścieżek rowerowych, które łączą najważniejsze punkty kurortu – śródmieście, port, dzielnicę nadmorską i przejścia graniczne z niemieckimi miejscowościami Ahlbeck i Garz. Natomiast w administracyjnych granicach Świnoujścia mieści się przeszło sto kilometrów szlaków rowerowych, czytelnie oznakowanych zgodnie z międzynarodowymi standardami. Na wyciągnięcie ręki jest ponadto doskonała infrastruktura rowerowa niemieckiej części wyspy Uznam. Wszystko to sprawia, że wyprawy na dwóch kółkach można precyzyjnie dostosować zarówno do swoich zainteresowań, możliwości czasowych, przygotowania kondycyjnego, jak i stopnia opanowania techniki jazdy na rowerze.
Wybraliśmy 5 ciekawych tras. Są różne pod względem trudności czy długości, dlatego każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Wspólnie z Traseo proponujemy Wam 5 tras na wyjazd rowerem w odległości do 19 km od Oświęcimia. Co tydzień wybieramy inny zestaw. Sprawdź, jakie trasy rowerowe w pobliżu Oświęcimia proponujemy na weekend.
Swinoujscie, Poland grudzień październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec 1 czerwca 2020 Świnoujście pokryte jest gęstą siecią dróg rowerowych. Wybierając się na wycieczkę rowerową można zobaczyć aż 38 miejsc wartych odwiedzenia. Na rowerze można wygodnie podziwiać najdłuższą promenadę w Europie z pięknymi willami nadmorskiej architektury, aleję dębową na wyspie Karsibór, rezerwat ptaków, skrzydło Lancastera, basen okrętów podwodnych, czy fortyfikacje. Wypożyczalnie rowerów w Świnoujściu są praktycznie na każdym rogu. SZLAK ROWEROWY „ŚWIDNY LAS” – ok. 28 km Świdny Las leży na najbardziej wysuniętym na południowy zachód skrawku wyspy Uznam. Mimo że bezpośrednio sąsiaduje z osiedlami Świnoujścia, a przez sam jego środek co dzień przejeżdżają tysiące turystów (szosą wylotową do przeprawy promowej „Karsibór), można tu znaleźć miejsca równie dzikie jak najbardziej niedostępne knieje Wolińskiego Parku Narodowego. Szlak rowerowy przecina cały Świdny Las, by dotrzeć na niezwykle malowniczo położony falochron Kanału Piastowskiego. Niestety, ze względu na bardzo piaszczysty dojazd do falochronu, ostatnie kilometry trasy nadają się tylko dla najwytrwalszych rowerzystów. Do zobaczenia na szlaku: Karsiborskie Paprocie – rezerwat florystyczny o powierzchni niemal 38 ha. Jest to największe skupisko paproci w Polsce, których wysokość dochodzi do 2 metrów. Rośnie tu wiciokrzew pomorski oraz storczyki, a niekwestionowanym królem jest długosz królewski. Rezerwat jest objęty ochroną. Promy Karsibór – promy śródlądowe pasażersko-samochodowe, obsługiwane przez Żeglugę Świnoujską. Stanowią połączenie promowe przez Świnę w Świnoujściu między wyspami Wolin i Uznam w ciągu drogi krajowej nr 93. Falochrony bramy torowej Kanału Piastowskiego – Kanał Piastowski (7,2 km) wybudowany w latach 1876 – 1888, w związku z rozbudową i rozwojem portu morskiego oraz skrócenia czasu żeglugi do Szczecina. W wyniku przekopania kanału odcięty został południowo-wschodni fragment wyspy Uznam, tworząc wyspę Karsibór. Znaki nawigacyjne na główkach falochronu wschodniego o zachodniego naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego. SZLAK ROWEROWY „DOOKOŁA WYSPY KARSIBÓR” – ok. 21 km Wyspa Karsibór to idealne miejsce dla wszystkich spragnionych odpoczynku od zgiełku miasta, szukających kontaktu z naturą. Szlak prowadzi przez rozległe pustkowia Karsiboru – trzcinowiska, łąki i lasy nad Kanałem Piastowskim, aż nowego wschodniego falochronu, wychodzącego na 430 m w głąb Zalewu Szczecińskiego. Do zobaczenia na szlaku: Promy Karsibór – promy śródlądowe pasażersko-samochodowe, obsługiwane przez Żeglugę Świnoujską. Stanowią połączenie promowe przez Świnę w Świnoujściu między wyspami Wolin i Uznam w ciągu drogi krajowej nr 93. Basen U-Bootów – wybudowany w 1944 roku. Do końca II Wojny Światowej baza kretów podwodnych 4. Szkolnej Flotylli Kriegsmarine. Falochrony bramy torowej Kanału Piastowskiego – Kanał Piastowski (7,2 km) wybudowany w latach 1876 – 1888, w związku z rozbudową i rozwojem portu morskiego oraz skrócenia czasu żeglugi do Szczecina. W wyniku przekopania kanału odcięty został południowo-wschodni fragment wyspy Uznam, tworząc wyspę Karsibór. Znaki nawigacyjne na główkach falochronu wschodniego o zachodniego naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego. Aleja Dębowa – pomnik przyrody. Na wyspie Karsibór wzdłuż głównej ulicy, na długości 600 metrów rosną imponujących rozmiarów okazy debów. Dęść z nich ma obwód pnia do 380 cm. Dęby należą do drzew, które pamiętają czasy króla szwedzkiego Gustawa II Adolfa. Władca ten nocował w Karsiborze w 1630 roku na plebanii przy kościółku. Kościół Najświętszej Marii Panny [16 km] – wybudowany w miejscu historycznej przeprawy przez Świnę do Przytoru (wyspa Wolin) na prastarym szlaku handlowym wokół Bałtyku; pierwotne założenie budynku pochodzi z XV lub XVI wieku; wewnątrz pod sklepieniem karawela “Kolumbia”, późnogotycki ołtarz, barokowa ambona oraz XVIII-wieczne ławy; w 1826 r. kościółek przebudowano wg projektu jednego z najwybitniejszych pruskich architektów Karla F. Schinkla. Karsbiorska Kępa [17 km] – rezerwat ptaków o powierzchni 197,52 ha, położony na wyspie o tej samej nazwie. Miejsce unikalnej przyrody i 140 gatunków ptaków. Przez cały rok z wieży widokowej można oglądać bieliki, błotniaki łąkowe m kanie rdzawe i wodniczki – symbol rezerwatu. Pod ochrona Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Cmentarz ewangelicki [18 km] – zachowany w dobrym stanie poniemiecki cmentarz, wpisany do rejestru zabytków. Najstarszy z nagrobków datowany jest na 1856 rok. Pomnik lotników RAF [19,6] – miejsce pamięci siedmiu lotników Lancastera z legendarnego 617 szwadronu RAF „Dambusters”, zestrzelonych 16 kwietnia 1945 roku, w trakcie bombardowania pancernika „Lutzow”, który cumował w pobliżu dzisiejszej przeprawy promowej „Karsibór”. Pomnik zbudowany ze szczątków samolotu Lancaster. Plac Edukacji Przyrodniczej – plac jest ogólnodostępny i składa się z trzech stref: edukacyjnej, sprawnościowej i wypoczynkowej. Strefa edukacji przyrodniczej wyposażona została w gry i tablice informacyjne ukazujące bogactwo flory i fauny wyspy Karsibór oraz jej historię. MIĘDZYNARODOWY NADMORSKI SZLAK ROWEROWY R-10 – ok. 23 km Odcinek międzynarodowego szlaku rowerowego wokół Bałtyku łączący Świnoujście z nadmorskimi kurortami wyspy Wolin ( Międzyzdrojami i Dziwnowem). Przebiega możliwie najbliżej morskiego brzegu, jednocześnie sprytnie omijając niebezpieczne, ruchliwe szosy. Jego leśne odcinki za miastem, ze względu na dość trudną nawierzchnię, wymagają pewnej zaprawy fizycznej. Do zobaczenia na szlaku: Promenada wraz z zabytkowymi obiektami ze zdobionymi elewacjami, kolumienkami, wieżyczkami i lodżiami, w eklektycznym stylu, charakteryzującym architekturę uzdrowiskową. Promenada przy której funkcjonują całoroczne restauracje i kawiarnie jest miejscem spacerów i spotkań nie tylko latem. Czaruje południowym klimatem, architektura apartamentowców stojących przy niej, fontannami oraz zielenią, która oddziela ciąg pieszy od ulicy i ścieżki rowerowej. Nowoczesna Promenada Zdrowia jest odgrodzona od morza pasem wydm, rozgraniczona roślinnością na trasy dla rolkarzy, rowerzystów i pieszych. Stawa Młyny, „Wiatrak” [4,4 km] – niepodważalny symbol miasta, będący częścią logo Świnoujścia. To sporych rozmiarów znak nawigacyjny w kształcie wiatraka, postawiony w latach 1873-1874, na kamiennym falochronie zachodnim wychodzącym w morze. Fort Zachodni [5,7 km] – wybudowany w latach 1843 – 1863 na planie kwadratu. Pierwotnie funkcjonował pod nazwą „Werk IV”, później jako „Batterie A”, „Westbatterie” i „Batterie Henningsen”; rozbudowywany i modernizowany przez kilkadziesiąt lat – z małej, parterowej reduty do otoczonego fosą wodną i wałami ziemnymi fortu redutowego. Po wojnie do 1962r. stacjonowały na jego terenie wojska sowieckie. Obecnie w forcie funkcjonuje muzeum historii twierdzy i skansen militarny. Fort Anioła [6,3 km] – wybudowany w latach 1854 – 1858. Nazwa fortu wywodzi się od uderzającego podobieństwa do Zamku św. Anioła (Mauzoleum Hadriana) w Rzymie, na którym wzorowany był projekt architektoniczny warowni. trójkondygnacyjna rotunda, zwieńczona tarasem i basztą obserwacyjną. Obecnie w Forcie Anioła znajduje się wiele eksponatów związanych z jego historią, kawiarnia, galeria sztuki oraz wystawa biżuterii artystycznej. Park Zdrojowy [6,4 km] – projekt królewskiego architekta ogrodów z Berlina Petera J. Lenne. Jeden z najznakomitszych parków uzdrowiskowych Europy szczyci się bogactwem roślinności, w tym cennym i oryginalnym starodrzewem. Podczas rewaloryzacji parku , przebudowano ścieżki, place zabaw, a dla osób chcących spędzić aktywnie czas, ustawiono siłownię zewnętrzną. Obok znajdują się boiska wielofunkcyjne. Muzeum Rybołówstwa Morskiego [7,8 km] – dawny ratusz miejski, a później kasa oszczędnościowa, to najstarszy budynek w mieście (projekt 179 2r., budowa 1804 – 1806), obecnie siedziba Muzeum Rybołówstwa Morskiego. Wieżyczkę z zegarem dobudowano w 1836 roku. Znajdują się tu zbiory prezentujące historię rybołówstwa, dzieje miasta i regionu, stare przyrządy nawigacyjne, okazy fauny morskiej. Terminal LNG im. Lecha Kaczyńskiego – polski terminal przeładunkowy i regazyfikacyjny skroplonego gazu ziemnego. Otwarty w 2015 roku. Fort Gerharda (Wschodni) [13,4 m] – najciekawszy i najstarszy zarazem obiekt fortyfikacyjny na wyspie Wolin, wybudowany w latach 1856-1863. Jedyny zachowany fort pruski z dawnego wschodniego kompleksu warownego. Jego zadaniem była obrona wejścia do portu oraz prowadzenie walki z okrętami na morzu. Na terenie Fortu Gerharda funkcjonuje pełne unikalnych eksponatów Muzeum Obrony Wybrzeża. Przewodnikami są żołnierze ubrani w pruskie mundury. Latarnia morska [13,6 km] – jedna z najwyższych w Europie i najwyższa nad Bałtykiem – 68 m wzniesienie światła. 64,8 m wysokość od podstawy. Jedna z najwyższych na świecie. Na jej szczyt prowadzi 308 schodów. Wewnątrz jest wystawa latarnictwa i ratownictwa morskiego. Pierwszy raz jej światło zabłysnęło 1 grudnia 1857 roku. Falochron Centralny [14,2 km] – zbudowany w latach 1818 – 1823, o długości przeszło 1400 metrów (najdłuższy falochron kamienny w Europie). W trakcie budowy wmurowano tu dwie kamienne tablice pamiątkowe. Pierwszą upamiętniającą wizytę króla Prus Wilhelma III w roku 1820, druga dla upamiętnienia prac i podania nazwisk twórców falochronu. „Dzwon” [22,6 km] – betonowy bunkier wysokości ok 20 metrów wybudowany w latach 30 ubiegłego wieku. Wyglądem przypomina latarnię morską. Jest to dawny bunkier centrali artyleryjskiej, a obecnie dostrzegalnia przeciwpożarowa Nadleśnictwa Międzyzdroje. Podziemne Miasto na wyspie Wolin – najdłuższa podziemna trasa turystyczna w Polsce północnej. Kompleks podziemnych schronów połączonych kilometrem podziemnych korytarzy, wybudowany w latach 30. XX wieku. W latach 50. XX wieku postanowiono baterię przekształcić w zapasowe stanowisko dowodzenia dla najwyższych władz wojskowych polskiej armii. Zwiedzanie kompleksu trwa około 90 minut. Wejście na teren odbywa się tylko z przewodnikiem. SZLAK ROWEROWY DOOKOŁA ZALEWU SZCZECIŃSKIEGO – ok. 20 km Szlak, zgodnie z nazwą, prowadzi brzegami Zalewu Szczecińskiego – od Świnoujścia aż po miasto Wolin. Szczególnie na ostatnim etapie, na wzgórzach południowo-wschodniego brzegu wyspy Wolin obfituje w przepiękne widoki. W przyszłości ma spiąć pętlą cały Zalew – zarówno jego polskie, jak i niemieckie brzegi. Ze względu na trudne odcinki – ruchliwymi szosami i pagórkami, polecamy go raczej wytrawniejszym rowerzystom. Do zobaczenia na szlaku: • Odcinek szlaku na trasie Świnoujście – Wolin i dalej wokół Zalewu; wiedzie wzdłuż ul. Wojska Polskiego, następnie ul. 11 Listopada i ul. Nowokarsiborską do przeprawy promowej na wyspę Wolin; po przeprawie promem „Karsibór” drogą krajową nr 93, a później szosą do Przytoru, stamtąd leśnym traktem przez lasy międzyzdrojskie w kierunku Lubina, Jeziorka Turkusowego do miasta Wolin. • Przytór – razem z Karsiborem pełnił do XVII wieku rolę pra-Świnoujścia; tu znajdowała się najważniejsza przeprawa nadbałtyckiego szlaku handlowego. W czasie II wojny światowej znajdowała się tu duża hitlerowska bateria przeciwlotnicza. Obecnie dzielnica mieszkaniowa. SZLAK ROWEROWY FEININGERA (Świnoujście) – ok. 50 km Polsko-niemiecki szlak rowerowy na wyspie Uznam śladami Lyonela Feiningera – amerykańskiego artysty niemieckiego pochodzenia, zafascynowanego przyrodą i unikatowymi pejzażami wyspy. Na szlaku znajdują się obiekty, które uwieczniał w swoich pracach; poszczególne miejsca na szlaku wyróżnione są z pamiątkową tablicą w płycie chodnikowej. • Szlak prowadzi przez następujące miejscowości (po niemieckiej stronie wyspy Uznam): Benz – Neppermin – Balm – Mellenthin – Neppermin – Benz – Sallenthin – Bansin – Heringsdorf – Ahlbeck – Świnoujście (tablice przy dawnym ratuszu oraz na falochronie zachodnim) – Kamminke – Garz – Zirchow – Korswandt – Goethen – Sallenthin – Benz. Stosujemy pliki cookies w celach reklamowych, statystycznych i dostosowania oferty do Twoich oczekiwań. Pliki cookies są wysyłane przez serwis internetowy i zapisywane w przeglądarce internetowej. W każdej chwili możesz dokonać zmian ustawień, akceptując lub odrzucając część plików cookies . Przeglądając naszą stronę bez dokonania zmiany w ustawieniach przeglądarki, zgadzasz się na zapisywanie informacji o Twojej aktywności na naszej stronie. Dowiedz się więcej na ten temat w polityce prywatności.
Trasy rowerowe wokół Tarnowa: zobacz listę 20 najpiękniejszych szlaków rowerowych i skorzystaj ze wskazówek oraz zdjęć dodanych przez inne osoby.
Przyznać się, kto choć raz myślał o wycieczce rowerowej wzdłuż Morza Bałtyckiego? Nawet jeśli nigdy nigdzie nie byliście nigdy z sakwami rowerowymi to założę się, że jeśli choć na sekundę w Waszej głowie zawitał pomysł dotyczący wycieczki rowerowej, to jednym z głównych kierunków, które mogliście rozpatrywać byłby właśnie Bałtyk. Bo kierunek ten, jak żaden inny kojarzy się z czymś, co jest idealne na pierwszy raz. Jest łatwo pod kątem fizycznym i jest ciekawie. Są ładne widoki, klify, parki narodowe, plaże, duża baza noclegowa, baza gastronomiczna – ogólnie jest co robić. Inna sprawa, to czy jest w ogóle po czym jechać? I tutaj docieramy do pytania – gdzie warto na taką pierwszą wyprawę rowerową jechać? Ja co prawda nigdy nie jechałem wzdłuż Morza Bałtyckiego rowerem po polskiej stronie, jednak z opowiadań wiem, że jest średnio. Niby jest ta słynna ścieżka R10, jednak z jej jakością w niektórych miejscach jest ciągle słabo i jazda nią bywa czasem bardziej problemem niż przyjemnością. Jeśli się mylę i coś się zmieniło – napiszcie w komentarzach. Chętnie się nawrócę. Jakkolwiek jest u nas (i tak kiedyś się wybiorę!), to tym razem chciałem Wam zaproponować nieco inny kierunek. To znaczy w sumie kierunek ten sam, ale inny zwrot (to jeszcze pamiętam z polibudy! :D). A może nawet zwrot ten sam, tylko po prostu pojechać nieco dalej? Nie kończyć na Świnoujściu, ale pocisnąć rowerem jeszcze bardziej na zachód, po niemieckiej części trasy rowerowej wzdłuż Morza Bałtyckiego. Chociażby dojechać do niesamowitej Wyspy Rugia? Co Wy na to? Zachęcam do subskrybcji kanału – niedługo film „Dzień Dobry PÓŁNOCNE NIEMCY!” Spis treści:1 Który odcinek na rower wzdłuż Bałtyku?2 Kiedy jechać rowerem wzdłuż Bałtyku?3 Trasa Rowerowa Morza Bałtyckiego [ślad gps]4 Ciekawe miejsca na trasie wzdłuż Półwysep Stralsund i jego Wyspa Rugia, Arkona, Jasmund, Architektura Wyspa Uznam5 Mapa z lokalizacjami6 Praktyczne informacje o trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku Który odcinek na rower wzdłuż Bałtyku? Właśnie do tego odcinka chciałem Was dziś zachęcić i pokazać czemu wybierając się na rower w stronę Bałtyku warto akurat zainteresować się częścią niemiecką tej trasy. Będzie o ciekawych miejscach po drodze, atrakcjach, widokowych odcinkach trasy i wszystkim tym, co szczerze przypadło mi do gustu. Musicie wiedzieć, że jest to kolejny już materiał powstały z tej wycieczki rowerowej wzdłuż wybrzeża, więc nie będę się powtarzał z opisem tychże miejsc. Wiem, że sporo z Was wbija na bloga po konkrety pomagające zaplanować własny wyjazd, więc takie konkrety Wam tutaj zaserwuję. Jednaj…. zacznijmy może najpierw od…. niekonkretów! :D Czyli vloga powstałego z wyjazdu, żebyście wiedzieli o czym dalej piszę. Kiedy jechać rowerem wzdłuż Bałtyku? Jak tak sobie teraz myślę o tej wycieczce rowerowej wzdłuż Bałtyku, to pomysł na przejechanie jej w kwietniu nie był zbyt mądry. Wszak Bałtyk dość często bywa kapryśny nawet latem, a ja tutaj wymyśliłem sobie, że pojadę 6 dni rowerem wzdłuż wybrzeża z początkiem kwietnia. Byłem jednak pełen optymizmu, że pogoda będzie dobra i faktycznie tak było! Z drugiej strony pojechałem w tym terminie, gdyż zależało mi na tym, aby przedstawić Wam tamtejszą trasę jeszcze przed sezonem. Zanim zaczniecie planować swoje rowerowe wycieczki wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku, abyście mieli świadomość, że – jak to powiedziałem we vlogu – zaledwie rzut muszlą od polskiej granicy znajdują się równie piękne, a może nawet i piękniejsze miejsca. Zarówno na rower, ale też łatwo dostępne dla osób zmotoryzowanych i przyjemne dla spacerowiczów. Można powiedzieć, że dla każdego coś miłego! Zatem kiedy jechać? Najlepiej być elastycznym i pojechać dopiero wtedy, kiedy prognoza będzie dobra. Jeśli jednak tej elastyczności nie macie, to wiadomo, że latem. Szanse na dobrą pogodę są wtedy najlepsze, ale też jest wtedy znacznie więcej osób. Więc jeśli cenicie sobie spokój i mniejszą ilość osób wokoło to idealny wydaje mi się maj-czerwiec, a także już po wakacjach we wrześniu. A jadąc w sezonie, to po spokój raczej wyjechać będziecie musieli poza główne miejscowości wypoczynkowe. Na szczęście jest takich miejsc tutaj masa. Trasa Rowerowa Morza Bałtyckiego [ślad gps] Kilka słów o samej trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku po niemieckiej stronie. Często pytacie mnie o ślady GPS. Co prawda sam tego nie zapisuję, jednak naniosłem Wam na mapę googla oficjalny przebieg trasy bazując na śladach GPS znalezionych w sieci. Moja trasa wyglądała prawie tak samo, z kilkoma wyjątkami. W kilku miejscach pojechałem inaczej, jak chociażby zboczyłem z trasy w stronę Parku Vorpommersche Boddenlandschaft, ale też ze względu na brak czasu przyspieszyłem pociągiem na Wyspie Rugia, a także ze Stralsundu do Greifzwald. Ślad GPX do pobrania znajdziecie tutaj. Albo na poniższej mapce. Czas na to, co najważniejsze – ciekawe miejsca po drodze. Co warto zobaczyć jadąc wzdłuż Bałtyku po niemieckiej stronie? Masę rzeczy! Wszystkie je widzieliście już we vlogu i zobaczycie niedługo w filmie z serii „Dzień dobry…”, jednak chciałbym Wam podrzucić jeszcze kilka zdjęć, a także – co najważniejsze – lokalizacje. Abyście sobie je łatwo mogli namierzyć. Tym razem nie będę podrzucał jednak linków, a zrobiłem osobną mapę z naniesionymi na nią punktami. Znajdziecie ją na dole tego rozdziału. Rostock Jadąc od początku, koniecznie trzeba zobaczyć Rostock. Całkiem ładne miasto, choć wiele zdjęć nie zrobiłem. Dużo się w Rostocku działo podczas mojego pobytu (masa straganów, jakiś park rozrywki na rynku, koło młyńskie) przez co ogólnie ciężko było zrobić zdjęcie… samemu miastu. Serio! :) Niemniej polecam odwiedzić. Półwysep Fischland-Darß-Zingst Pierwsze świetne widoki i ciekawe miejsca znajdują się zaraz za Rostockiem. Kilka kilometrów od miasta jadąc ścieżką rowerową wzdłuż piaszczystej plaży wpadamy na półwysep Fischland-Darß-Zingst. Jeśli oglądaliście vloga, to doskonale wiecie dlaczego jego nazwa jest trójczłonowa. Wiecie też, że warto tutaj wpaść, aby zobaczyć miejscowość Ahrenshoop nazywaną kolonią artystów, a także przejechać się pięknym odcinkiem wzdłuż stromych klifów. To właśnie na tej wyspie, w schronisku dla młodych DJH Jugendherberge miałem pierwszą kimę. Bardzo polecam – śniadanie w cenie i super zlokalizowany ośrodek na granicy Parku Narodowego. No właśnie, wspomniany Park Narodowy Vorpommersche Boddenlandschaft to kolejne genialne miejsce, które odwiedziłem z samego rana dnia następnego. Od razu przy ośrodku zaczyna się prosty jak strzała dukt leśny, którym śmiga się praktycznie przez cały Park. Jak coś od pewnego momentu nie można jeździć po Parku samochodami, więc rower to jedyny możliwy środek transportu. Ba, w niektórych miejscach nawet rowerem nie można, jednak uważam, że w kwietniu, kiedy nie ma tu zbyt wiele osób, zakaz ten jest ciut niepotrzebny. Mniejsza jednak z tym, zobaczcie jak tu pięknie! Dalej trasa biegnie przez kameralną miejscowość Zingst, gdzie znajduje się jedna z dwóch nurkujących gondoli na świecie (druga jest w Sellin). Gondola pierwszy raz zanurkowała w 2006 roku, mieści 25 osób, waży 45 tony i nurkuje na głębokość 10 metrów. Niestety, jak wiadomo – Morze Bałtyckie nie należy do najbardziej przejrzystych, więc obok możliwości podglądania życia podwodnego wyświetlane są też filmy edukacyjne pokazujące rafy koralowe. Tutaj też zatrzymałem się na szybki obiad! Półwysep ciągnie się dalej na wschód, jednak później musiałbym się wracać. Odbijam więc na południe i w dalszym ciągu jadąc wzdłuż wybrzeża genialnym wręcz odcinkiem trasy rowerowej mknę w stronę Stralsundu. Stralsund i jego oceanarium Stralsund bez dwóch zdań jest miastem, które najbardziej przypadło mi do gustu podczas całej tej wycieczki wzdłuż wybrzeża Bałtyku. A dlaczego? Rozpisałem się o tym już we wpisie o Rugii, więc jak coś, to właśnie tam zapraszam. Tutaj kilka fotek! Wyspa Rugia, Arkona, Jasmund, Vitt Bezapelacyjnie Perła Bałtyku. Miejsce kapitalne, które urzekło mnie zarówno swoją spektakularną naturą, stromymi klifami, ale też kameralnymi, ładnie zlokalizowanymi wioskami rybackimi. Równie mocno zachwyciły mnie tutejsze odcinki trasy rowerowej. Choć momentami zdarzało się, że trzeba było wjechać w małe wertepy powybrzuszane korzeniami drzew, to jednak w 90% mojej trasy jechałem po kapitalnie pociągnięty, równym asfalcie. No uwielbiam takie ścieżki! Architektura Kurortowa Zarówno Rugia, ale też tak naprawdę spora część północnego wybrzeża Niemiec znana jest ze swojej architektury. Jest ona na tyle wyjątkowa, że doczekała się nawet swojej nazwy – Bäderarchitektur – architektury kurortowej. To wszystkie te kilkupiętrowe, wymalowane na biało, pięknie wykończone z dbałością o najmniejsze detale wille praktycznie zawsze frontem ustawione w stronę morza. Historia kurortów Meklemburgii zaczęła się od 1793 kiedy to powstał w Heiligendamm pierwszy kurort zlecony do budowy przez księcia Fryderyka Franciszka I. Miejscowościami z typową architekturą kurortową są przykładowo wspomniane Heiligendamm, Ahlbeck, Bansin, Heringsdorf, a także zlokalizowane na Rugii – Binz, Göhren, Sassnitz lub Sellin. W Heiligendamm również, z tym że w 1882 pewien wikliniarz wykonał pierwszy kosz plażowy tego typu. Wyspa Uznam No i ostatnia część trasy wiodła przez Wyspę Uznam. Hitem wyspy i zarazem hitem vloga okazały się być (ku mojemu szczeremu zaskoczeniu) motyle z zlokalizowanej tutaj hodowli motyli. Bardzo mnie cieszy, że tak Wam się te ujęcia podobały. Dzięki za wszystkie miłe słowa! Miejsce, w którym znajduje się hodowla znajdziecie na poniższej mapie. Jednak Uznam, to nie tylko motyle. To wspomniane miasta kurortowe jak Ahlbeck, Heringsdorf czy Bansin. To wiele innych świetnych i pięknych miejsc wypoczynkowych, zlokalizowanych z dala od kurortów. Takich, gdzie czas płynie wolniej, gdzie można wypocząć. Wyspę Uznam chciałbym zwiedzić ciut więcej w przyszłości. Niestety nie miałem już zbyt wiele czasu, aby zboczyć z ścieżki rowerowej prowadzącej wzdłuż Bałtyku, no i z drugiej strony zrobiło się zbyt wietrznie i zimno, aby pokonywać większe dystanse tego ostatniego dnia. Trudno, nadrobię kiedyś indziej… Mapa z lokalizacjami Jak wspominałem wcześniej – załączam lokalizacje wszystkich wspomnianych miejsc na mapie. Na zdrowie! :) Praktyczne informacje o trasie rowerowej wzdłuż Bałtyku Na koniec kilka informacji ogólnych o trasie. Pomyślałem, że zrobię ten punkt nietypowo i po prostu zadam sobie kolejno pytania, które mogą Wam się moim zdaniem nasuwać (albo które zadaliście w filmie czy poprzednim tekście), a następnie na nie odpowiem. A jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to śmiało piszcie w komentarzach – dodam je do tego podpunktu. Jak dojechałem do Rostocku? Z Katowic flixbusem do Berlina, tam przesiadka na pociąg do Rostocku. Inną, lepszą trasą wydaje się być transfer pociągiem ze Szczecina. Nie ma bezpośredniego połączenia z tego co sprawdziłem, ale można z przesiadką w Stralsund albo w Güstrow. Gdzie można wypożyczyć rower? Ja miałem rower z wypożyczalni ze Stralsund – Mecklenburger Radtour, która to dowozi i odbiera rowery ze wskazanego miejsca. Jeśli już chcecie wypożyczać, a nie zabierać swoje, to łatwiej i taniej będzie wypożyczyć je bezpośrednio w Stralsund. Następnie z tego miasta wyskoczyć albo na zachód, albo do Rugii i zrobić pętlę wracając znowu do Stralsund. Co jeśli nie mam czasu na cały odcinek trasy rowerowej wzdłuż Bałtyku? Uściślijmy, że ja też nie przejechałem całej. Trasa ta ciągnie się jeszcze bardziej z Zachodu, a „mój” fragment jest tylko jej częścią. Domyślam się, że pytającemu chodzi jednak o ten „mój” fragment od Rostocku. Co zrobić? Są dwie opcje – albo skrócić trasę i ograniczyć ją np. do samej Rugii i powrotu do Polski, ale po prostu momentami przyspieszyć trochę pociągami tak jak ja to robiłem. I tutaj kolejne Wasze pytanie… Czy można jeździć z rowerem w pociągach? Pewnie, w każdym. Niemcy to bardzo pro-rowerowy kraj. Opłata dodatkowa to 5-7 kilka euro. Czy można tam spać pod namiotem? Są kempingi? Bez problemu. Po drodze jest masa pięknych i kameralnych miejsc na dziko. Nie trzeba nawet planować, bo zawsze coś się znajdzie. No i jest też bardzo dużo kempingów. Jeśli chcecie je znaleźć, wpiszcie po prostu w mapy googla „camping”, albo wypatrujcie tego typu znaków przy ścieżce rowerowej. Jak macie jeszcze jakieś pytania – pytajcie! Standardowo jeśli chcecie mi jakoś zrobić „dobrze” i podziękować za robione materiały, możecie rezerwować noclegi z mojego linku do bookingu. Czy to podczas wycieczki nad Bałtyk, czy każdej innej. Znajdziecie go na dole klikając w baner, albo wchodząc klikając tutaj. Rezerwując przez ten link booking odpala mi drobną prowizję na piwo, a dla Was cena bez zmian. Dzięki! Do Meklemburgii zaprosiła mnie Niemiecka Centrala Turystyki
ሣиφուхеγև βωпፓреՉыснኟкич о мюηусοጶоμኩ
Իηև врЧուጩуտипиቀ ፉρуብака
ኧቁедобуዲ ժещУπоቲа жε
Նи ኀξуտጢКрሤв ιгω
Щаդ κεфескужեዙИгуቧθκοрሳ եջሿлըቇ
Убቦցο литрቇյυ снинաለуУлዒчуξ ащ чο
Klasztor w Grobi – nieistniejący klasztor norbertanów w pobliżu miasta Usedom na wyspie Uznam. Używana jest także nazwa klasztor w Uznamiu. Klasztor został ufundowany ok. 1155 r. Niedługo po założeniu, w 1155 lub 1156 r. w kościele klasztornym św. Godeharda spoczął książę Racibor I.
Świnoujście, prawdziwa perełka zachodniego wybrzeża w Polsce Położenie Świnoujście – miasto położone na samym krańcu północno-zachodniej jedyna nadmorska i jedyna w kraju miejscowość położona całkowicie na kilkudziesięciu wyspach, dokładnie na 44 wyspach i wysepkach. Trzy najważniejsze z nich wraz z przyległymi miejscowościami to Uznam, Wolin i Karsibór. Powierzchnię Świnoujścia ograniczają Zalew Szczeciński, Morze Bałtyckie oraz granica z Niemcami. Do Miasta od strony Polski można dostać się jedynie promami, funkcjonują dwie przeprawy promowe, Warszów „Bieliki” (tylko dla mieszkańców) oraz Przeprawa centrum „Karsibory” (dla wszystkich). Wyspa Uznam jest centrum miasta Świnoujścia. Na tej stronie znajdują się budynki administracyjne, firmy, hotele, pensjonaty, uzdrowiska oraz liczne obiekty turystyczne a także dzielnica nadmorska z licznymi hotelami i apartamentami dla gości. Wolin, to największa wyspa w Polsce ma powierzchnię 265 km2, oddzielona jest od lądu cieśniną Dziwną, która tworzy rozlewiska Zatok Cichej i Madejskiej, Zalewu Kamieńskiego i Jeziora Wrzosowskiego. To druga wyspa, na której funkcjonuje miasto Świnoujście i gdzie znajduje się Port oraz od niedawna Gazoport największy w Polsce port do odbioru gazu płynnego LNG. Trzecią wyspę i zarazem najbardziej cichą, pozbawioną zgiełku setek tysięcy turystów jest Karsibór. Nazwa Karsibór w języku pomorskim oznacza „lewy”. Można ją tłumaczyć jako „bór po lewej stronie”. Na wyspie jest wieś także o nazwie Karsibór, ciągnąca się na długość 2 km. Częściowo zabudowana po jednej stronie, a dalej w kierunku wschodnim ma zabudowę dwustronną. Od głównej ulicy odchodzi kilka ulic bocznych, zabódowa to głownie budynki z drugiej połowy XIX i początków XX wieku, jest już jednak sporo nowych domów ale zdarzają się również starsze zabytkowe chaty ze strzechą. Karsibór jest określany „zieloną wyspą”. Pod względem przyrodniczym wyspa jest niepowtarzalna. Na Karsiborze zachowały się wspaniałe okazy dębów. Są także drzewa, które miejscowa ludność nazywa „drzewami Gustawa Adolfa”. Podobno pod nimi król szwedzki jadał śniadania. Ze względu na swoje walory przyrodnicze, na wyspie rozwinęła się agroturystyka. Wyspa Karsibór to również doskonałe miejsce do uprawiania sportów wodnych oraz wędkarstwa. Karsibór jest atrakcyjnym miejscem dla osób poszukujących ciszy i spokoju. Dotrzeć na wyspę można środkami komunikacji miejskiej, linią nr 5 od dworca kolejowego w Świnoujściu lub samochodem przez jedyny most nad Starą Świną. Most to nowa budowla oddana w grudnio 2012 roku, długość mostu to 407 m. Klimat. W porównaniu z innymi rejonami naszego Kraju są tu najmniejsze wahania temperatury, lato jest mniej upalne, a zima nie taka mroźna. Wiosna przychodzi później, lato jest kapryśne. Wiatry wieją od morza i mają – jak to mówią lekarze – pozytywny wpływ na organizm ludzki. Spacery w miejscach gdzie rozbijają się fale morskie mają duże znaczenie zdrowotne. Latem noce są bardzo jasne, często nazywane „białymi nocami”, długie, bardzo jasne wieczory, które się wydają nie mieć końca. W lecie dzień jest tutaj o około 1 godz. dłuższy niż w Polsce południowej, a zimą o 1 godz. krótszy. Zachód słońca Świnoujście to niezapomniany widok zwłaszcza w okresie czerwca i lipca Z wybrzeża Władysława IV odpływają w sezonie statki i promy wycieczkowe. Wzdłuż Świny cumują holowniki i statki ratownicze. Zachód słońca Świnoujście Świna, będąca środkowym ujściem Odry do Bałtyku, to rzeka bardzo kręta. Ma ona 17 km długości. Właśnie ze względu na jej krętość przekopano od miasta w latach 1874 – 80 kanał przez wyspę Uznam, przez co skrócono drogę do Szczecina i ułatwiono żeglugę. Długość trasy ze Świnoujścia do Zalewu Szczecińskiego wynosi ok. 9,3 km. Na chwilę obecną stale trwa odbudowa i rozbudowa portu. Brzeg wyspy Wolin, to główne nabrzeże portu handlowego. Bezpośrednio od Dworca kolejowego znajduje się Nabrzeże Portowców. Tutaj odbywa się wyładunek towarów ze statków. Ogromne dźwigi obsługują rozładunek statków i barek. Bezpośrednio do Nabrzeża Portowców przylega Nabrzeże Paliw Płynnych wyposażone w zbiorniki dla przyjmowania i wysyłania ropy naftowej oraz jej produktów. Nabrzeże Górników to kolejna partia portu handlowego. Jest to port węglowy. Posiada taśmowiec o zdolności przeładunkowej 2,000t/h, rozmrażalnie wagonów i wywrotnice wagonową. Kolejne Nabrzeże Hutników znajduje się w rejonie, gdzie dawniej był jeden z fortów obronnych, zlikwidowany podczas budowy portu. Nabrzeże Chemików znajduje się tam, gdzie widzimy latarnię morską. Gazoport to najnowsza i największa inwestycja ostatnich lat w Świnoujściu. Gazoport to nowoczesny terminal do przeładunku gazu ciekłego LNG do ogromnych zbiorników, a następnie jego przetworzenie i przesłanie w głąb Polski W bezpośredniej bliskości Portu i Gazoportu znajduje się fort, który dawniej bronił statkom wejścia na Świnę. Dalej wznosi się wieża dyspozycyjna Kapitanatu Portu, o nowoczesnym kształcie, zbudowana w 1970 r. Statki mijają wschodni falochron i wypływają na wody Świdnej Zatoki. Wypływając na redę, czekają na zezwolenie wejścia do portów w Świnoujściu i w Szczecinie. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż przez ten rejon morza płynął w 1829 r. Adam Mickiewicz w drodze z Petersburga do Lubeki. Stąd możemy oglądać panoramę Świnoujścia oraz wysp Uznam i Wolin. Spacerkiem po mieście Spacerek pozwalający przejść wolnym krokiem trasę 6 km w ciągu ok 2 godziny. Wybrzeże Władysława IV, przy którym znajduje się przystań promów miejskich. Stąd bierze początek ul. Armii Krajowej – główna ulica prowadząca do centrum miasta. Patrząc w kierunku południowym widzimy wrzynający się półwyspem Kosa z pomnikiem poświęconym pamięci polskich marynarzy poległych podczas II wojny światowej. Na leżącym naprzeciw przystani Placu Rybaka wznosi się dawny ratusz, jeden z najstarszych budynków Świnoujścia. Zbudowano go w latach 1805-1809. Miały w nim siedzibę władze miasta łącznie z zarządem portu, a nawet aresztem i sądem. Obecnie jest w nim muzeum rybołówstwa. Na budynku widnieje herb miasta (Gryf z kotwicą). Plac Słowiański, dawny Wielki Rynek. Tu przez setki lat sprzedawano głównie ryby przewożone łodziami z morza i zalewu oraz wód i rozlewisk Świny. Nieco dalej na zach. leży Plac Wolności, dawny Mały Rynek. Niegdyś i on pełnił funkcję targowiska, obecnie po przebudowie jest niemal całkowicie wyłączony z ruchu i pełni rolę deptaka spacerowego. Stąd biorą początek ulice: Piłsudskiego wiodąca nad morze, Konstytucji 3 Maja prowadząca do granicy z Niemcami i dalej do pierwszej miejscowości w Niemczech „Ahlbeck” Dalej do granicy. Ulicami Konstytucji 3 Maja i Wojska Polskiego ruszamy trasą o długości ok 3 km, czas przejścia to ok godziny. Punktem wyjścia jest Plac Wolności. Idziemy w kierunku zachodnim. Przed II wojną światową kursowały tędy pociągi łączące Świnoujście z Wolgastem oraz kąpieliskami wyspy Uznam. Biegnąca równolegle do ul. Wojska Polskiego linia kolejowa została ponownie odtworzona i na wysokości 11 Listopada znajduje się przystanek kolejki UBB dzięki której dostaniemy się w głąb Niemiec. Niedaleko jest przejście graniczne do Niemiec ok 1 km a raczej jego pozostałości, od wejścia Polski do Strefy Schengen swobodnie można przekraczać granicę pieszo lub samochodem, o fakcie przekraczania granicy informują nas jedynie znaki drogowe informujące o tym że przekraczamy granicę państwa.
\n\n\n\n \ntrasy rowerowe na wyspie uznam
To właśnie gdy jeździsz rowerem na Cyprze , w Azji odkrywa przed Tobą swoje uroki. Żeby pomóc Ci w planowaniu, sprawdziliśmy wszystkie nasze kolekcje kolarskie na Cyprze i wybraliśmy 20 najlepszych tras. Kliknij je, aby sprawdzić profil wysokościowy oraz analizę nawierzchni i zobaczyć wskazówki oraz zdjęcia dodane przez innych użytkowników komoot.
Bornholm – jak to się stało, że wylądowaliśmy tam na długi weekend, nie wiem do teraz. Może to wyjątkowo niesprzyjające warunki pogodowe w pozostałej części kraju, może niechęć do Zakopianki w pierwszym tygodniu wakacji, a może po prostu poszukiwanie miejsca na odpoczynek w ciszy i spokoju. Własnie do tego wyspa nadaje się idealnie… pogodą trafiliśmy idealnie. Klasycznie dla regionu bałtyckiego, latem jest tu zimniej, zimą cieplej. Nie myślałem, że doczekam czasów, w których latem będziemy jeździli w zimne, aby odpocząć. Prognoza wyglądała dokładnie odwrotnie niż np. dla Tatry i 3 dnia odkryliśmy, że 0% opadów oznacza, że albo będzie padało, albo nie będzie. Jak zaczynało padać, prognoza natychmiastowo przestawiała się na 40% deszczu i gdy po chwili wychodziło słońce, wracała do poprzedniego mapie zaznaczyłem przejechaną przez nas trasę oraz (na zielono) szczególnie polecaną okolicę. Jak widać, wyspy zostało nad dość dużo, mimo zrobienia 250 unikalnych się zabrać ze sobą składaki, bo przecież wyspa mała, górki małe, nocleg mały, więc i pasuje taki rower zabrać. Na miejscu jednak nie ma problemu z wypożyczeniem w cenie około 30zł/dobę – wypożyczalnie są w każdym większym mieście, a szczególnie tych położonych blisko – co to jest?Bornholm to taka duńska wyspa, położona jakieś 100km od polskiego wybrzeża – rozmiarem nieco większa niż Warszawa, a liczbą ludności od Wilanowa. Cechą charakterystyczną, którą poznajemy już po pierwszym googlowaniu frazy „co zobaczyć” jest fakt, że nie ma tam niczego. To dobrze, do wyjazdu nie mamy czasu się odpowiednio przygotować. Decyzja o obraniu takiego kierunku zapada dzień wcześniej i jedziemy praktycznie w ciemno. Ostatecznie zaważył fakt, że w zupełnie losowym momencie, jakoś podczas rezerwowania noclegu pod Suwałkami, zwolniło się kilka miejsc na promie. Rzuciliśmy wszystko i postanowiliśmy się udać na (relatywnie) daleką naprawdę Bornholm to wielka łąka (tak miastowi mówią na pola uprawne, których nie potrafią zidentyfikować) otoczona – ile kosztuje?Promy pływają z Kołobrzegu i Świnoujścia. Ten pierwszy mamy trochę bliżej, ten drugi pływa w nieco lepsze miejsce, ale nie ma to znaczenia, bo pętla dookoła wyspy to jakieś 105km, więc i tak będziemy na rejs z Kołobrzegu kupujemy tutaj (wydaje się, że inne strony to pośrednicy). Cena? 160zł za osobę w jedną stronę +25zł za rower. Jest też opcja zapłacenia 210zł za dwie strony, jeśli wracamy tego samego dnia. Prom wypływa o 7 i dociera o w drogę powrotną wypływa o i dociera 4,5h później. Cztery i pół godziny na promie to Bornholmie nie wymyślono jeszcze wielkich hoteli i kompleksowych SPA, pełnych drogich pokoi z widokiem na morze. Są za to campingi, hostele i chatki. Camping to w sezonie koszt 200-350zł za dobę (dla 2-4 osób), miejsce campingowe trochę ponad 70-100zł za dobę, hotele 500-800zł (2 os), hostele gdzieś pomiędzy. Jeśli jedzie się większą ekipą, warto rozważyć wynajęcie całego domku. My decydujemy się na jedyną prawilną opcję – BECZKĘ, dostępną na tym campingu. Jest bardzo podobna do tej, w której spaliśmy w Bieszczadach, ale nieco bardziej luksusowa (jak na beczkę).Jak lamusy dopłacamy jeszcze ze 100zł za pościel na dwa dni oraz płacimy po ~3zł za każde 3 minuty ciepłego much is the fish?W sklepach jest drogo (chociaż istnieje Lidl i Netto), w knajpach jeszcze drożej. Hamburger to stówka, pizza 50zł, klasyczna kanapka ze śledziem (bardziej restauracyjna niż na wyspie Uznam) – 60zł. Generalnie raczej informacja dla ludzi żyjących w przeszłości: na wyspie nie ma kantoru. Jeśli chcecie wymienić pieniądze, pozostają tylko banki lub wypłacanie z co zobaczyć?Nie wiem ;-) Dla ułatwienia załączam mapkę poglądową. Bornholm to w zdecydowanej większości pola uprawne ze zbożami, do tego jeden większy fragment lasu z niewielką górką i asfalt dookoła wyspy. Dokładnie to samo, co na naszym wybrzeżu. Wyjątkiem jest północny-zachód, który wygląda jakby naszą Jurę Krakowsko-Częstochowską (o której pisałem niedawno), przenieść nad morze. Jest kilka plaż, jakieś klify, ładne domki, ale generalnie to samo co u nas. To jest odpowiedni moment, aby zadać sobie wyjątkowo trudne pytanie, które przez pierwsze kilka godzin spędzało nam sen z powiek (i to było dobre, bo w przeciwnym wypadku byśmy zasnęli):Po co tam jechać, skoro nie ma niczego?Najlepszym podsumowaniem wyspy jest:Bornholm jest sympatycznyBornholm składa się głównie z pól, ale też z niesamowicie dużej ilości idealnie równych asfaltów. Mimo rozmiarów wyspy, myślę że próba przejechania wszystkich to szosowe wyzwanie na kilka dni, choć nie wiem dlaczego ktoś miałby tego próbować. Trzeciego dnia kręcenia się po okolicy wpadaliśmy już w paranoję, że kręcimy się w kółko i być może już nigdy nie wydostaniemy się z asfaltu przecinającego pole. Z drugiej strony, przecież to wyspa i dokładnie tak co wyróżnia rejon na tle innych miejsc, to całkowita pustka. Ruch określiłbym jako marginalny na zdecydowanej większości dróg. To miejsce jest tak przyjazne każdemu typowi rowerzysty, że bardziej się nie da. Nic więc dziwnego, że spotkanie tutaj człowieka innego niż rowerzysta to nie lada wyzwanie. Ludzie przyjeżdżają tu z sakwami i/lub dziećmi (być może ci bez dzieci trzymają je po prostu w sakwach w ramach oszczędności) i jadą dookoła wyspy, nocując po drodze na jakimś campingu. 235km tras rowerowych imponuje, ale tak naprawdę nawet na normalnych ulicach ruch samochodowy jest mniejszy niż na naszych ścieżkach rowerowych (tzn. spotykamy mniej samochodów na ulicach tam, niż samochodów na ścieżkach rowerowych tutaj).Dodatkowo, wszystko jest tutaj bezstresowe (jeśli nie stresuje nas płacenie dużo). Do tego stopnia, że rowerów się nie przypina. Widok szosowego Treka pozostawionego gdzieś (na nóżce) przy parkingu sklepowym lub pod szlakiem nie jest niczym dziwnym. Doskonałe – świat w którym ludzie nie kradną rowerów musi być wspaniały. Podejrzewam, że nie kradną też wielu innych rzeczy, bo normalną rzeczą są tutaj stoiska z ziemniakami/miodem/rękodziełem wystawione przy drodze, wraz z puszką i informacją ile należy do niej wrzucić pieniędzy, jeśli zdecydujemy się na najbardziej idealne z idealnych miejsc do rodzinnej wycieczki na rower lub początków z szosą/trekkingiem/składakiem/sakwiarstwem. Mówiłem to samo już o Wyspie Uznam, prawda? Bornholm to poziom Państwu optymalną według mnie wycieczkę na Bornholm:Potencjalnie idealny plan wycieczki:1. Wyruszamy z Kołobrzegu o promem z nami wyrusza w drogę około 250 osób (i podobno prawie 200 rowerów). Bezpiecznym zapasem czasowym jest pojawienie się 30-40 minut przed wypłynięciem. My stawiamy się wcześniej, dzięki czemu zajmujemy ekskluzywne miejsca na najwyższym pokładzie. Po godzinie patrzenia w pusty horyzont, wdychania spalin i marznięcia na wietrze, postanawiamy się przenieść do pokłady dla plebsu, ten niestety jest cały zajęty, więc postanawiamy kontynuować naszą ekskluzywną postawę i śpimy na podłodze w korytarzu:2. Wysiadamy w NexøBardzo istotne, aby ustawić się przy wyjściu z promu około 30 minut przed dopłynięciem. Pozwala to patrzeć z pogardą na pozostałe 200 osób, które tłoczy się przy wyjściu dopiero 25 minut przed czasem. Z pokładu wychodzimy pierwsi i przyjmujemy pozę wygrywów… czekając aż obsługa poda nam rowery. Oczywiście, zgodnie z zasadą kolejek LIFO, ci którzy wchodzili pierwsi, rowery otrzymują rzecz, jaką należy zrobić w Nexø jest udanie się na śniadanie do Nexø Gammel Jemy śledziaŚledź z cebulą, szczypiorkiem, rzodkiewką i żółtkiem, podawany na chlebie nazywany jest Nexø Special i według internetu, zjedzenie go to najważniejsza rzecz, jaką należy zrobić na wyspie. Na googlach same oceny po 5-gwiazdek. Jako fanatycy śledzia w kanapce, potrafimy uzasadnić 1000km wycieczkę na Uznam tylko po to, aby zjeść bułkę za kilka euro…. ale tutaj wychodzimy zawiedzeni jak nigdy. Żaden śledź mnie nigdy w życiu nie zawiódł tak bardzo jak ten. Nam jednak nie ufajcie, skoro ludzie mówią, że jest super, to przecież musi być Ruszamy na zachód, bo tam musi być cywilizacjaDrogi są trzy:czerwona (trasa 10), czyli ta która okrąża wyspę i na którą my się decydujemy. Jest dramatycznie nudna i prawie zawsze pod wiatr (zazwyczaj wieje z zachodu), co dodatkowo uatrakcyjnia jazdę. Plusem jest fakt, że na południu znajdują się wszystkie najlepsze (jeśli lubisz piasek) plaże na wyspie i to właśnie obok nich się jedzie (chociaż ich nie widać). Nie ukrywam, że po kilkunastu kilometrach mamy bardzo czarne myśli i oboje obawiamy się, że nasz 3-dniowy pobyt ciągnął się będzie tygodniami. Pojawiają się u mnie w głowie różne myśli o tych wszystkich blogerach, którzy w internecie rozpływają się nad widokami. Powiedzmy sobie szczerze, widoki są podobne do tych, które zobaczyć można pod Łukowem albo nawet Garwolinem – łączenie ze zwierzętami. Jedyną różnicą jest widoczne od czasu do czasu morze w oddali. Mija wiele stresujących nas godzin zanim odkrywamy, że w Bornholmie chodzi o coś zupełnie (trasa 21), czyli przez pola, które będziemy oglądali jeszcze przez wiele godzin podczas tego wyjazdu, ale pozwala zobaczyć bizony w (trasa 22), czyli droga przez las (prawdopodobnie jedyny duży las na wyspie). Pozwala zdobyć najwyższe wzniesienie na wyspie, czyli Rytterknægten. Na wzniesieniu znajduje się darmowa wieża obserwacyjna, na którą warto wejść. Zawrotne 162 metry nad poziomem morza to zaledwie 8m niżej niż najwyższy szczyt w całym kraju, ale dzięki wieży, znajdujemy się podobno w najwyżej położonym punkcie kraju. Czuję się jak na Mazowszu. Istnieje też duża szansa na spotkanie autobusu z emerytowanymi Danii wszystko powyżej 100m uważa się za link do mapki (pdf) z tymi szlakami, bo nie wiem czyja to, a nie chcę Lody w RønneRønne to największe miasto na wyspie. Jeśli istnieje na świecie coś lepszego niż śledź, mogą to być tylko lody. Na ryneczku kupujemy dwa Bornholmer Softice, bo brzmi jak lód, a do tego tradycyjnie i lokalnie. Śmietankowo-truskawkowy z posypką słony karmel smakuje jak pianka z marketu, tylko bez chemicznego posmaku, ale za to zamoczona w cukrze. Za dwa duże (faktycznie duże) lody płacimy jakieś 50zł. Panda swojego wyrzuca, bo okazuje się, że w chemicznych piankach to jednak chemia była dobra. To jedne z gorszych lodów jakie jedliśmy od długiego czasu i mam ochotę wygooglać teraz każdego blogera, który je polecał i złożyć mu osobistą wizytę. Wyjazd jest praktycznie zrujnowany, bo skoro zarówno śledź, jak i lód zawiodły. Dodając do tego fakt przemieszczania się po drogach prowadzących przez tereny wyglądające jak copy-pasta, nabieramy coraz większego strachu co do celowości tego Nocleg w beczce w HasleSzybko przypominamy sobie jednak, że to wszystko nieprawda. Dalej jest bowiem clou programu i najlepsza rzecz świata, czyli nocowanie w beczce. Mieszkalne beczki na campingu Hasle Camping są chyba 4, plus jedna udająca jadalnię i jedna przerobiona na saunę i podobnie jak w Bieszczadach, są dnia spędzić możemy eksplorując wybrzeże, bo to właśnie w Hasle rozpoczyna się najlepsza część jest też to, że beczki postawione są jakieś 150 metrów od morza, więc zasypiamy przy miłym szumie dochodzącym zza niewielkiego między Hasle, a naprawdę dałoby się to wcisnąć w poprzedni dzień lub spędzić tutaj pół dnia i udać się na prom o ale według mnie warto dołożyć jeden dzień, aby spędzić go nie martwiąc się niczym. Tereny pomiędzy Hasle, a Allingle są bardzo dobre i gdyby cała wyspa tak wyglądała, określiłbym ją mianem sztosu…. ale nie wygląda. Generalnie to coś na wzór Jury z dostępem do morza. Jadąc terenowo-asfaltową drogą przy morzu (zdecydowanie lepszą niż asfaltowa, ciągnąca się nieco dalej), napotkamy po kolei na:6. Klasyczną, skandynawską ścieżkę przy morzuktóra kończy się w okolicach słynnej formacji skalnej Jons Kapel i przypomina nam nieco wyprawę do Norwegii. W gratisie dostajemy kawałek wcześniej krótki, ale sztywny podjazd zdecydowanie przekraczający 20%. Jons Kapel przegapiamy lub może omijamy celowo, widząc to, co czeka nas za Kamieniołom w VangKamieniołom w Vanga składa się z dróg będących marzeniem gravelowca (dopóki nie odkryje jak krótkie są to fragmenty), jeziorka, mostki oraz skalnej ściany, która wygląda jak mała wersja muru z Gry o Tron. Ludzie tu generalnie nie przyjeżdżają – bo po co, dzięki czemu jest całkiem przyjemnie. W wizycie towarzyszy nam ze sto tysięcy mew (może lekko przesadziłem), które widząc Pandę podrywają się do lotu i wydają odgłosy znane z przerw w podstawówce. Ruiny zamku HammershusZamek jak zamek… lub raczej to co z niego pozostało. Podobno największy w północnej Europie, ale ciężko ocenić, jako że bardziej go nie ma niż jest. Bez kozery powiem – największa atrakcja wyspy, podobno. Ruiny mijamy dwukrotnie – koło południa jest tu największe zgromadzenie turystów jakie widzieliśmy na wyspie (w normalnym kraju określilibyśmy to jednak na „prawie puste”), pod wieczór są praktycznie puste, a dzięki położeniu na zachodnim brzegu, wyglądają całkiem Teren dookoła jeziora OpalsøenOpalsøen to jeziorko do złudzenia przypominające krakowski Zakrzówek… tylko ludzi mniej. Połączenie kilku jezior, skał, lasu oraz znajdującego się za górką morza sprawia, że warto porzucić na jakiś czas rower i udać się na spacer szlakiem otaczającym ten niewielki półwysep. Z rowerem jest to niewykonalne, ale już wcześniej wspomniałem, raczej nie powinniście się o niego martwić, nawet jeśli pozostanie nieprzypięty na Allinge RøgeriJedna, by rządzić wszystkimi. Gdybym miał wybrać jedną, jedyną rzecz, dla której warto odwiedzić Bornholm, to właśnie wędzarnia w Allinge, czyli Nordbornholms Rogeri. Wędzarnie na wyspie łatwo poznać, mają ogromne kominy, lecz ta jest specjalna. Słowo klucz: zawrotne 110zł od osoby (plus napoje) dostajemy parę sztućców i nieograniczony dostęp do: śledzia na sto sposobów, łososia na sto sposobów, zup rybnych, kalmarów, tuńczyków, krewetek, makreli, kulek rybnych, kurczaka, dodatków jak chleb, frytki, warzywa, sałatki i wiele innych rzeczy, których nie umiem zidentyfikować. Jakby tego było mało, na deser dowolna ilość lodów – zarówno kulkowych (do wyboru kilkanaście smaków) oraz włoskich wraz z posypkami i polewami. Każda z tych rzeczy jest tak świeża i tak dobra, że stawia to pod znakiem zapytania każdego poprzedniego śledzia, tuńczyka czy łososia, którego kupowałem w ale nie mogę o tym pisać dalej, ani wdawać się w szczegóły, bo robi mi się przykro. Nie twierdzę, że jest to najlepsza rzecz, którą można zjeść na wyspie (pewnie odpowiednio podane i skomponowane w kuchni danie będzie lepsze), lecz jeśli nie jesteś stałym gościem restauracji, a na Bornholmie chciałbym spróbować tzw. przekrojowego creme de la creme, to to jest według mnie właśnie to tego było mało, samo miasteczko, w którym położona jest wędzarnia, jest jednym z najładniejszych na wyspie. W ogóle północna część wyspy jest jakaś na obłożenie stolików pod koniec dnia, warto zarezerwować sobie miejsce wcześniej, jeśli planujemy udać się tam na Powrót do beczki i dzień jeżdżenia po losowych polach w oczekiwaniu na promTrzeci dzień jest odpowiedni, aby zwiedzić wnętrze wyspy i przekonać się, że po pierwsze, nie ma tam absolutnie niczego, a po drugie, wszystko wygląda zupełnie tak samo. Nasz dzień kończy się nieco wcześniej niż planujemy, przez co nie widzimy tak dużo pól, jak byśmy chcieli, gdyż:Bornholm – najbezpieczniejsze miejsce największych zagrożeń na Bonhomie mógłbym wymienić: uderzenie piłeczką golfową w głowę, zderzenie z owcą, śmierć z przejedzenia, bankructwo, depresję popowrotową, śmierć z nudów…Jeździliśmy w życiu po różnych dziwnych miejscach, robiliśmy też różne dziwne rzeczy. Takie jeżdżenie składakiem po marokańskich Górach Atlas tudzież po Dolinie Śmierci brzmi dość niecodziennie. Bornholm to całkowicie przeciwna skrajność. Jest tak bezpiecznie, że nie wyobrażam sobie, co można byłoby zrobić, aby było bezpieczniej. I tak, jak większość wypadków zdarza się podobno w domu, tak i tutaj pokonała nas się jakaś przygodaByło to jakoś tak: miejscowość Bølshavn – idealnie czysta, sterylna prawie, tak jak większość tutejszych miasteczek. Asfalt idealny, pobocze szerokie i innego koloru, ruch praktycznie zerowy, niewielki zjazd – wygląda to jak mokry sen łupnięcie, obracam się, rower leży jakoś przy chodniku, a Pandy nie ma. W głowie kilka teorii: może ufo, może coś głupiego pomyślałem dmuchając świeczki na torcie w urodziny, a może w końcu ze mną nie wytrzymała. Cofam się, rozpoczynam oględziny miejsca i kilka metrów od roweru dostrzegam pęknięte i poszlifowane okularki. Dziwne sprawa rzekłby doktor Watson. Patrzę w żywopłot obok, a tam jakaś dziwna dziura – myślę: ultras jakiś sobie nocuje. Dopiero po chwili dostrzegam pojawiający się, pęknięty, zielony kask. To Panda próbuje wygramolić się z rowu, co dzięki różom w nim rosnącym, nie jest zbyt proste. Początkowe oględziny mówią o stracie łokcia, kolana, biodra i wielu innych, mniej lub bardziej losowych tego standardowy zestaw na śmietnik, czyli: kask, okulary, pedał, chwyty i tak dalej… Apteki Bornholm ma ze 4, z czego 2 otwarte po godzinie 13 w sobotę i obie niestety w zupełnie innym kierunki niż zdarzenia są dwie i żadna nie wyjaśnia, jak to się stało, że prowadząca rower znalazła się kilka metrów od niego, leżąc w krzakach, skierowana w kierunku (a dokładniej to zwrocie) przeciwnym do jazdy. Panda twierdzi, że gdzieś się zapatrzyła i wjechała pod niewielkim kątem w krawężnik, ja jestem praktycznie pewny, że po prostu zasnęła, bo trzeci dzień tutaj to już prawdziwy hardcore dla zmysłów… być może ten wypadek był po prostu celowy, bo brak jakichkolwiek bodźców zaczął w którym mówię czy warto, a Ty dalej nie że Bornholm super i że warto, ale nie jestem pewny. Widokowo jest w większości dokładnie tak samo, jak na polskim wybrzeżu, tyle że jednak dużo przyjemniej, bo nie ma samochodów, pijanych wariatów, masy turystów i w ogóle cisza i tego szukasz, nie będziesz zawiedziony. Bornholm to rowerowa, turystyczna sielanka i jeśli nie szukasz przeokrutnych sztosow, tylko chcesz sobie po prostu pojeździć po niewymagającym terenie lub wciągnąć w ten rodzaj rekreacji swoich nierowerowych znajomych, to to jest WŁAŚNIE TO chyba, że na campingu trafisz akurat na wycieczkę miłych panów, którzy o poranku budzą Cię miłym krzykiem: „Staszek, jebnij dwie wody na herbatkę!” lub „Ty wiesz ile tu ku*wa fajki kosztują?!”, albo na tego śmieszka na promie, który podchodzi do Twojej dziewczyny, z której powolnie sączy się krew i w ramach zagajania rozmowy rzuca: „no i po co się było tak wypier*lać?”. Wtedy człowieka też taka krew zalewa, tylko od środka…Za Bornholmem zaczynam tęsknić już pierwszego dnia w Warszawie. Jadę sobie swoim składaczkiem, wioząc kilogramowego u-locka (bo jak przypnę 0,5kg i napiszę o tym w internecie to mi ludzie odpowiedzą, że sam się prosiłem o kradzież) i widzę jak na skrzyżowaniu Tamki z Topiel klną na siebie kierowca, który nie stanął na zielonej strzałce i kolarz, który jechał ulicą obok ścieżki rowerowej. Na to wszystko patrzy z uśmiechem wielka Roksana Węgiel, która wybrała Play. Bo tak… poza brakiem wielkich hoteli i nerwów na ulicach, na Bornholmie nie ma też wszędobylskich reklam oraz porozrzucanych wszędzie samochodów. To miejsce, które przywraca wiarę w ludzi i po raz kolejny każe się zastanowić, dlaczego skręciliśmy z naszą cywilizacją w złym panu, który napisze w komentarzu, że we wpisie są składaki, więc gardzi i nie będzie tego czytał, polecamy wycieczkę do pięknej, kaszubskiej miejscowości:*zdjęcia dronowe zostały wykonane zgodnie z prawem. Przed wyjazdem wypełniłem online’owy test wiedzy o duńskim prawie dronowym, zarejestrowałe drona i otrzymałem Drone Awareness Accreditation od Danish Transport, Construction and Housing Authority – zajęło to z pół godziny.
Wiślana Trasa Rowerowa w woj. pomorskim znajduje się po obu stronach Wisły. Jej przebieg prowadzi korytarzem międzynarodowej trasy EuroVelo 9 a oznakowanie w terenie wykorzystuje obie nazwy szlaku. Dzisiaj trasa jest jeszcze w fazie realizacji ale spora część odcinków jest gotowa i można dowolnie planować dłuższe lub krótsze wycieczki.
Niemieckie trasy rowerowe - spis treści Droga Rowerowa Menu (Main-Radweg) - Frankonia (Bawaria) Trasa Rowerowa Wybrzeża Morza Bałtyckiego (Ostseeküsten-Radweg) - Niemcy północne Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji (BahnRadweg Hessen) - Hesja Szlak rowerowy Rudaw (Sächsische Mittelgebirge) - Saksonia Droga Rowerowa Wezery (Weser-Radweg) - Dolna Saksonia Szlak Odra-Sprewa (Oder-Spree-Tour) - Brandenburgia Szlak Rowerowy Odra-Nysa (Oder-Neiße-Radfernweg) - Niemcy wschodnie Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg) - Berlin Droga Rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Saksonia Szlak Rowerowy Jezior Meklemburskich (Mecklenburgischer Seen-Radweg) - Meklemburgia-Pomorze Przednie Tour Brandenburg - Brandenburgia Droga rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Brandenburgia Szlak Rowerowy Haweli (Havel Radweg) - Brandenburgia Śladami Hohenzollernów (Erlebnisradweg Hohenzollern) - Frankonia (Bawaria) Szlak Rowerowy Nowego Pojezierza Lipskiego (Neuseenland-Radroute) - Saksonia Historyczne Centra Miast (Historische Stadtkerne) - Brandenburgia Inne szlaki rowerowe w Niemczech Szlak rowerowy nad Menem we Frankonii Droga Rowerowa Menu (Main-Radweg) - Frankonia (Bawaria) Pierwsze miejsce na naszej liście najlepszych szlaków rowerowych w Niemczech zajmuje bezapelacyjnie Men i towarzysząca mu 600-kilometrowa trasa rowerowa, która jako pierwsza w Niemczech została wyróżniona 5 gwiazdkami jakości ADFC. Za doznania krajobrazowe i przyrodnicze odpowiada ukształtowanie doliny rzecznej, zwykle otoczonej lasami lub malowniczymi winnicami, z których słynie Frankonia. Nad Menem nie brakuje atrakcji kulturalnych i historycznych - w miastach jak Bayreuth, Bamberg, Würzburg czy Aschaffenburg warto zatrzymać się na dłużej, nie tylko na krótki przystanek. Ze względu na dużą liczbę dróg rowerowych i pewne zaawansowanie krajoznawcze, dobra dla rodzin z raczej większymi dziećmi. Więcej: Frankonia. Romantyczna podróż przez Niemcy Szlak rowerowy wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego w północnych Niemczech Trasa Rowerowa Wybrzeża Morza Bałtyckiego (Ostseeküsten-Radweg) - Niemcy północne Trasa rowerowa wzdłuż niemieckiej części wybrzeża Morza Bałtyckiego rozpoczyna się we Flensburgu na granicy z Danią i po 800 kilometrach kończy się w Ahlbeck przy granicy z Polską. W długi weekend majowy przejechaliśmy jej środkowy odcinek - z Lubeki przez Wismar, Rostock do Stralsundu - ciesząc się lubianymi przez nas nadmorskimi krajobrazami, portowymi klimatami, historią średniowiecznej Hanzy, również nawiązaniami do historii naszego Gdańska, ale też przyjemnymi doznaniami kulinarnymi, w których dominowały bałtyckie owoce morza i... marcepan, którego europejską stolicą jest Lubeka. Szlak rowerowy Morza Bałtyckiego to wyśmienita propozycja na rodzinne, bezpieczne rowerowe lato. Więcej: Szlak wybrzeża Morza Bałtyckiego. Rowerem po Niemczech Kolejowy Szlak Rowerowy w Hesji Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji (BahnRadweg Hessen) - Hesja BahnRadweg Hessen to najdłuższy w Niemczech i prawdopodobnie najdłuższy w Europie szlak rowerowy, jaki został poprowadzony w śladzie zlikwidowanych linii kolejowych. Na cały przebieg Kolejowego Szlaku Rowerowego Hesji składa się kilka krótszych pokolejowych szlaków rowerowych, z których najdłuższy ma ponad 90 kilomtrów. Atrakcją trasy rowerowej leżącej niedaleko Frankfurtu nad Menem są otaczające ją naturalne krajobrazy. Dwa niewielkie powulkaniczne pasma górskie Vogelsberg i Rhön nie tylko nadają otoczeniu malowniczości, ale i doskonale urozmaicają rowerową aktywność. Najdłuższy z podjazdów ma ponad 20 kilometrów długości, jednak dzięki bardzo niewielkiemu, pokolejowemu nachyleniu drogi, jest łatwy do pokonania. Więcej: Kolejowy Szlak Rowerowy Hesji. Niemiecka kraina wygasłych wulkanów Szlak rowerowy w Rudawach w Saksonii Szlak rowerowy Rudaw (Sächsische Mittelgebirge) - Saksonia Szlak rowerowy Sächsische Mittelgebirge w Rudawach to kilka dni urozmaiconej rowerowej wyprawy przez góry bardzo podobne do polskich Bieszczadów. Trasa rowerowa przez Rudawy ma początek nad Łabą niedaleko stacji kolejowej Schmilka-Hirschmühle, a koniec w Eibenstock, około 250 kilometrów dalej. Rudawska magistrala rowerowa wymaga większego przygotowania fizycznego ze względu na sposób jej poprowadzenia - na trasie jest wiele podjazdów, odcinków leśnych i polnych, pasujących swoją charakterystyką do rowerów typu gravel. Atrakcją trasy jest prowadzenie przez miejsca związane z przemysłowymi tradycjami Rudaw - produkcją zabawek i pamiątek świątecznych, a także górnictwem. Więcej: Saksonia aktywnie: Rudawy, góry z tradycjami Szlak rowerowy nad Wezerą w Dolnej Saksonii Droga Rowerowa Wezery (Weser-Radweg) - Dolna Saksonia Trasa rowerowa nad Wezerą w Dolnej Saksonii była pierwszym niemieckim nadrzecznym szlakiem rowerowym, którym mieliśmy przyjemność podróżować. Duże grupy rowerzystów na szlaku, rowerowy nastrój w knajpkach po drodze, świetnie przygotowana, choć nie wyłącznie asfaltowa trasa, sprawiły, że w kolejnych latach chętnie wracaliśmy na rowerach nad inne niemieckie rzeki. W latach 2018-2019 Weser-Radweg wybierana była nawet ulubioną trasą rowerową Niemców. Podróż wzdłuż Wezery była dla nas częścią pętli po Dolnej Saksonii - nad rzekę dotarliśmy z położonych niedaleko gór Harz, jeszcze jednej bardzo atrakcyjnej okolicy na spędzenie kilku rowerowych dni. Więcej: Dolna Saksonia. Niemcy na rowerze Szlak Odra-Sprewa w Brandenburgii Szlak Odra-Sprewa (Oder-Spree-Tour) - Brandenburgia Szlak Odra-Sprewa zrobił na mnie większe wrażenie niż słynny szlak rowerowy Odra-Nysa. Prawie 300-kilometrowa pętla kręci po lasach, między jeziorami i wzdłuż kanałów Pojezierza Odrzańsko-Sprewskiego w Brandenburgii, co powinno zachwycić rowerzystów poszukujących bliskiego kontaktu z naturą. Najbliższe duże miasta to Frankfurt nad Odrą i Berlin, dokładnie pomiędzy którymi biegną drogi rowerowe szlaku Oder-Spree-Tour. Te mniejsze, znajdujące się na trasie, to między innymi Beeskow, Storkow i Fürstenwalde nad Sprewą z dobrze zachowanymi średniowiecznymi układami urbanistycznymi. Bardzo dobra propozycja na krótki wakacyjny wyjazd lub długi weekend majowy. Więcej: Szlak Odra-Sprewa, czyli bardzo rowerowa Brandenburgia Szlak rowerowy Odra-Nysa we wschodnich Niemczech Szlak Rowerowy Odra-Nysa (Oder-Neiße-Radfernweg) - Niemcy wschodnie Z mojej samotnej wyprawy po niemieckim szlaku wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry wróciłem zaskoczony długością i jakością dróg rowerowych, ale także interesującymi miejscami po drodze. Trasa pozbawiona jest dużych miast (za wyjątkiem Frankfurtu nad Odrą) i biegnie głównie wydzielonymi drogami rowerowymi, w tym po rzecznych wałach przeciwpowodziowych. Szlak rowerowy Odra-Nysa będzie odpowiednim miejscem dla rowerowych rodzin, także z małymi dziećmi, ale też dla osób zaczynających przygodę z turystyką rowerową. Najciekawszy - z racji większej kameralności i wielu odcinków leśnych - wydał mi się odcinek szlaku w Saksonii. Uwaga na kierunek wiatru, który na otwartych przestrzeniach nad Odrą może być problemem. Więcej: Szlak rowerowy Odra-Nysa. Rowerem wzdłuż granicy Szlak rowerowy Muru Berlińskiego w Berlinie Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg) - Berlin Berliner Mauerweg to jeden z najbardziej niezwykłych szlaków rowerowych w Europie. Szlak Muru Berlińskiego poprowadzony został wzdłuż granic dawnego Berlina Zachodniego, które przez kilkadziesiąt lat oddzielały jego terytorium od obszaru dawnych Niemiec wschodnich. Z rowerowego siodełka mamy okazję spojrzeć na jedno z największych miast Europy, przejeżdżając zarówno przez ścisłe centrum Berlina, jak i dzielnice położone na jego obrzeżach. Przy szlaku Muru Berlińskiego znajdują się nie tylko obiekty historyczne, ale również wiele nowoczesnych, bardziej współczesnych atrakcji stolicy Niemiec. Szlak Muru Berlińskiego ma dlugość około 160 kilometrów i można go pokonać również piechotą. Więcej: Berlin na weekend: Mur Berliński w 30. rocznicę upadku Szlak rowerowy nad Łabą w Saksonii Droga Rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Saksonia Podczas pobytu w Krainie Łaby w Saksonii przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów słynnej niemieckiej drogi rowerowej w jej prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnej części. Nad Łabą i w najbliższej okolicy Drezna leży kilkanaście ciekawych miast i miasteczek, które mogą skutecznie zatrzymać turystę nawet przez kilka dni. Oprócz stolicy Saksonii wśród miejscowości wartych odwiedzin są również Miśnia ze słynną fabryką porcelany, pięknie położony pałac w Moritzburgu i Radebeul z efektownymi winnicami, które wypełniają zbocza doliny Łaby. Drezdeńska Krainy Łaby na południu graniczy ze słynną Szwajcarią Saksońską, a wygodnym łącznikiem między nimi jest właśnie słynna Elbe-Radweg. Więcej: Saksonia bliska Polsce: Drezno i Kraina Łaby Szlak rowerowy Jezior Meklemburskich na Pojezierzu Meklemburskim Szlak Rowerowy Jezior Meklemburskich (Mecklenburgischer Seen-Radweg) - Meklemburgia-Pomorze Przednie Szlak rowerowy Jezior Meklemburskich liczy około 600 kilometrów i prowadzi przez obszar Pojezierza Meklemburskiego. Swój początek ma na wyspie Uznam, następnie kieruje się na krótko w stronę Szczecina, a potem skręca na zachód i przez środkową Meklemburgię biegnie aż do Lüneburga w Dolnej Saksonii. Na trasie leży między innymi największy niemiecki park narodowy i wiele meklemburskich dworów i pałaców, które mogą wyznaczyć dodatkowe warianty trasy po Pojezierzu Meklemburskiem. Bardzo przyjemna trasa która pokazuje, jak mogłaby wyglądać trasa rowerowa po naszych Mazurach. Świetna na wiosnę i lato, warto pamiętać o wygodnym dojeździe pociągiem ze Szczecina. Więcej: Pojezierze Meklemburskie na rowerze. Niemcy na majówkę Szlak Tour Brandenburg na północy Brandenburgii Tour Brandenburg - Brandenburgia Na drogowskazy szlaku rowerowego Tour Brandenburg natrafialiśmy kilkukrotnie podczas naszych niemieckich wojaży, a dwa razy szlak ten był naszym głównym prowadzącym wokół Brandenburgii. Długość Tour Brandenburg liczy aż 1111 kilometrów i jest najdłuższą niemiecką znakowaną turystyczną trasą rowerową. Całość można podzielić na kilka wyjazdów, z których każdy będzie miał inny charakter. W tej relacji polecamy odcinek na północy Brandenburgii, który pokazuje mało znany w Polsce wizerunek Niemiec - obszarów o bardzo małym zaludnieniu z bardzo dużym udziałem lasów podobnych do naszych Borów Tucholskich. Na zachodnim odcinku szlak Tour Brandenburg biegnie wspólnie z drogą rowerową Łaby. Więcej: Brandenburgia i Tour Brandenburg - najdłuższy szlak rowerowy Niemiec Szlak rowerowy nad Łabą w Brandenburgii Droga rowerowa Łaby (Elbe-Radweg) - Brandenburgia Po jeszcze jednym fragmencie prawdopodobnie najsłynniejszego niemieckiego szlaku rowerowego, biegnącego nad rzeką Łabą od granicy Niemiec z Czechami aż do ujścia rzeki do Morza Północnego, jechaliśmy podróżując dookoła Brandenburgii. W pamięci zapadły nam rozległe panoramy szerokiej doliny Łaby i duże grupy turystów rowerowych jadących głównie na północ - w kierunku odwrotnym do naszego. Jeśli wielodniowa wędrówka tym popularnym szlakiem z południa na północ Niemiec wydaje Wam się zbyt monotonna, w tej relacji proponujemy połączyć krótszy przejazd wzdłuż Łaby z bardziej kameralną trasą wzdłuż Haweli. Dobrym towarzystwem Łaby w Brandenburgii będzie również trasa Tour Brandenburg. Więcej: Brandenburgia: trasy rowerowe wzdłuż Łaby i Haweli Szlak rowerowy Haweli w Brandenburgii Szlak Rowerowy Haweli (Havel Radweg) - Brandenburgia Szlak rowerowy Haweli na południe od Berlina wydał nam się jedną z bardziej atrakcyjnych nadrzecznych tras rowerowych w Niemczech. Zaczyna się na Pojezierzu Meklemburskim na północ od Berlina, by wkrótce przeciąć zachodnią część stolicy Niemiec, odwiedzić Poczdam i przez rezerwat Zachodni Havelland dotrzeć do ujścia do Łaby. Havel Radweg to trasa ciekawa, zróżnicowana krajobrazowo, z Berlinem i Poczdamem po drodze, z wieloma malowniczymi odcinkami na trasie. Jak wszystkie niemieckie szlaki rowerowe została wytyczona z dużym udziałem wydzielonych dróg rowerowych, w tym po wałach rzecznych Haweli. To też wygodne połączenie Berlina z Elbe-Radweg. Więcej: Brandenburgia: trasy rowerowe wzdłuż Łaby i Haweli Szlak Śladami Hohenzollernów we Frankonii Śladami Hohenzollernów (Erlebnisradweg Hohenzollern) - Frankonia (Bawaria) Zaledwie około 100-kilometrowy szlak rowerowy Śladami Hohenzollernów jest doskonałym przykładem trasy rowerowej opartej na lokalnym akcencie historycznym. Szlak rowerowy prowadzi po miejscach związanych z osiadłą w okolicach Norymbergi we Frankonii dynastią Hohenzollernów, a dokładnie jej frankońską linią. Początek ma w Ansbach, a koniec właśnie w najbardziej znanym mieście Frankonii. To cicha, spokojna trasa rowerowa po niemieckiej prowincji, z dala od głośnych atrakcji z pierwszych stron folderów turystycznych. Prowadzi w większości po wygodnych asfaltowych drogach rowerowych, ale jej znaczną część stanowią także twarde, wygodne drogi szutrowe. Więcej: Śladami Hohenzollernów po Frankonii. Historyczny szlak rowerowy Szlak rowerowy na Nowym Pojezierzu Lipskim w Saksonii Szlak Rowerowy Nowego Pojezierza Lipskiego (Neuseenland-Radroute) - Saksonia Neuseenland-Radroute to prawie stukilometrowa trasa rowerowa poprowadzona wokół Nowego Pojezierza Lipskiego - rewitalizowanego górniczego obszaru przemysłowego leżącego na południe od Lipska w Saksonii. Zaczyna się i kończy w Markkleebergu pod Lipskiem. Na całym swoim przebiegu pozwala na obserwowanie procesów, jakie mają miejsce podczas przemiany obszaru zdegradowanego przez przemysł górnizy w atrakcyjny obszar rekreacyjny. Sprawdzi się podczas jednodniowych wypadów z Lipska, jak i poczas rowerowych weekendów. Można ją też łatwo modyfikować korzystając z poprzemysłowego szlaku rowerowego Węgiel-Para-Światło-Jeziora. Więcej: Lipsk i Nowe Pojezierze Lipskie. Niemcy na rowerze Szlak Historyczne Centra Miast w Brandenburgii Historyczne Centra Miast (Historische Stadtkerne) - Brandenburgia Na tablicach z oznaczeniami szlaków Brandenburgii widujemy często biało-czerwone oznaczenia szlaku Historische Stadtkerne, który prowadzi po miastach z dobrze zachowanymi układami średniowiecznej zabudowy miejskiej. Szlak składa się z sześciu pętli rozrzuconych po całej Brandenburgii, a na dwie z nich trafiliśmy na północy regionu. Zobaczyliśmy Templin, Rheinsberg, Wittstock i Perleberg, w każdym z miast zastając zachowane i efektownie utrzymane place, ratusze, czasem całe ulice świetnie zachowanej zabudowy, a nawet kompletne mury miejskie. Wielka gratka dla miłośników średniowiecznej architektury. Szlak często korzysta z dróg rowerowych wzdłuż szos. Więcej: Północna Brandenburgia. Rowerowe Niemcy Jeden ze szlaków rowerowych Meklemburgii-Pomorza Zachodniego Inne szlaki rowerowe w Niemczech Wśród innych szlaków rowerowych, na które natknęliśmy się w Niemczech, są jeszcze długodystansowa trasa Berlin-Uznam, dwukrotnie kiedyś przecinaliśmy szlak Berlin-Kopenhaga, są rzeczne szlaki rowerowe Sprewy i Dahme, są odcinki niemieckiej sieci długodystansowych, ponadregionalnych tras sieci D-Routen, a w końcu także fragmenty tras rowerowych europejskiej sieci EuroVelo, które pokrywają się między innymi z drogą rowerową Morza Bałtyckiego i trasą nad Menem. Większość z niemieckich regionów posiada internetowe planery rowerowe z dokładnymi mapami wszystkich tras. A Wy? Którymi trasami jeździliście po Niemczech? Będę wdzięczny za każdy komentarz! :-)
Świnoujście pokryte jest gęstą siecią dróg rowerowych. Wybierając się na wycieczkę rowerową można zobaczyć aż 38 miejsc wartych odwiedzenia. Na rowerze można wygodnie podziwiać najdłuższą promenadę w Europie z pięknymi willami nadmorskiej architektury, aleję dębową na wyspie Karsibór, rezerwat ptaków, skrzydło
To była moja druga podróż rowerowa. Tym razem postanowiłem wybrać się na wyspę Wolin oraz sąsiednią do niej wyspę Uznam. Nad celem wyprawy długo się nie zastanawiałem, ponieważ od dłuższego czasu wyspa Wolin chodziła mi po głowie. Ustaliłem więc trasę w oparciu o miejsca które chcę zobaczyć, doprecyzowałem szczegóły, wziąłem wolne i ruszyłem w drogę. A oto relacja z tej przygody. Mam nadzieję, że się Wam spodoba 😉 Tu zjadłem obiad przed wjazdem na wyspie Wolin, gdzieś na plaży koło Dziwnówka. Ścieżka rowerowa wzdłuż zachodniej części wyspy Wolin Po dojechaniu na wyspę Wolin (od strony Międzywodzia) od razu skierowałem się na ścieżkę rowerową, która prowadzi przez zachodnią część wyspy, aż do wsi Unin. To był strzał w dziesiątkę. Zieleń, błękit i złoto – takie barwy przybrała natura o tej porze roku, co w połączeniu z klimatycznymi chmurami i samą przyrodą wyspy Wolin skutkowało przepięknymi krajobrazami. W takich miejscach tempo jazdy spada, a rośnie zadowolenie z samej jazdy i możliwości podziwiania tak ładnych widoków. Nocleg i przeprawa przez Woliński Park Narodowy na wschodnią część wyspy Ścieżka rowerowa się skończyła, więc jechałem dalej już zwykła drogą, prawie aż pod sam Wolin. Powoli zbliżał się wieczór, więc postanowiłem skręcić w kierunku wsi położonych w centrum wyspy, aby poszukać dogodnego miejsca na nocleg. Minąłem wieś Mokrzyca Mała, a następnie wieś Mokrzyca Wielka, zjechałem z drogi asfaltowej i wjechałem na ściekę gruntową, która prowadziła przez łąki oraz pola zasiane zbożami. Wkrótce znalazłem idealne miejsce na rozbicie namiotu. A mianowicie znalazłem trochę wolnej przestrzeni między lasem, a mocno zarośniętą łąką, która w naturalny sposób zasłaniała to miejsce. Jako, że miałem jeszcze nieco wolnego czasu do wieczora (nocleg znalazłem szybciej niż myślałem) to postanowiłem pojeździć po bliskiej okolicy i porobić trochę zdjęć. Tu również przyroda i krajobrazy były fenomenalne. Spałem między lasem, a łąką po prawej stronie. Było cicho i spokojnie. Następnego dnia, zgodnie z moim planem, postanowiłem udać się na zachodnią część wyspy. Zdecydowałem się pojechać ścieżkę gruntową, której początek znajduje się w miejscowości Dargobądz. Jak się później okazało, był to szlak świętego Jakuba. Połowa trasy prowadziła mnie przez teren otwarty między lasami (jak na zdjęciu niżej). Potem skręciłem w gęsty las Wolińskiego Parku Narodowego, tak aby dojechać prosto do miejscowości Lubin, w której znajduje się punkt widokowy Grodzisko w Lubinie. Trasa, która prowadziła przez las była piękna, choć przez wielkie i potężne drzewa poczułem się troszkę mały, jakbym się skurczył 🙂 Przeprawa przez las. Szlak świętego Jakuba. Niezwykły punkt widokowy Grodzisko w Lubinie Magiczne miejsce. Największe pozytywne zaskoczenie podczas mojego krótkiego wypadu na wyspę Wolin. Spodziewałem się zwykłego punktu widokowego dla turystów, czyli miejsca w którym można usiąść, odpocząć, zrobić zdjęcie i ruszyć dalej. A co tymczasem zastałem? Bardzo zadbane miejsce, w którym widoki naprawdę są „wow”. Miejsce w którym chce się być jak najdłużej. Miejsce, które wygląda jakby było zupełnie oderwane od naszych polskich krajobrazów. Czułem się jakbym nagle przeniósł się do jakiegoś egzotycznego miejsca. Sami spójrzcie na zdjęcie poniżej i oceńcie 🙂 Z ważnych informacji dodam, że wejście na punkt widokowy kosztuje 4 zł, znajduje się tam bar, lodziarnia i leżaki, na których można trochę odpocząć przed dalszą podróżną. Jak dla mnie „must see” jeśli jesteście w okolicy 😉 Piaskowa góra i jezioro Turkusowe Za następny punkt na mojej mapie obrałem piaskową górę oddaloną zaledwie o km od punktu widokowego Delta Świny. Jest to naturalny punkt widokowy na wschodnią część wyspy Wolin i Jezioro Turkusowe. Tam znów poczułem się, jakbym był w jakimś egzotycznym miejscu, a to wszystko za sprawą pięknego zielonkawo-niebieskiego koloru wody w Jeziorze Turkusowym. Fenomenalny krajobraz. Po dłuższym odpoczynku ruszyłem w dół góry, pod samo jezioro, a następnie ruszyłem dalej. Trasa rowerowa Velo 10 między Międzyzdrojami, a Świnoujściem Z Wapnicy, w której leży jezioro Turkusowe, udałem się do Międzyzdrojów. Niestety czas mnie ponaglał, więc szybko zwiedziłem centrum, porobiłem trochę zdjęć i skierowałem się na ścieżkę rowerową velo 10, która prowadzi do Świnoujścia. Muszę przyznać, że przejechanie tej ścieżki zajęło mi więcej czasu niż się spodziewałem, a to dlatego, że miejscami była aż tak piaszczysta, że zmuszony byłem prowadzić rower. W przyszłości przydałoby się to poprawić. Zwłaszcza, że ścieżka ta jest dość mocno oblegana przez rowerzystów, ponieważ mieści się między dwoma dużymi nadmorskimi miastami. Mimo wszystko nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trasa, mimo że sprawiała trochę problemów, okazała się bardzo piękna i nie żałuję trudu włożonego w jej pokonanie. Co ciekawe jest to też część szlaku świętego Jakuba. Przejazd przez Świnoujście Po dotarciu do Świnoujścia pojechałem na plaże po zachodniej stronie portu. Mimo, że był środek sezonu to na plaży było pusto, co potwierdzą poniższe zdjęcia. Podejrzewam, że miało to związek z remontem drogi dojazdowej lub tego, że w tym miejscu był zakaz kąpieli. Oczywiście są to tylko moje domysły, może powód był zupełnie inny. W każdym bądź razie urządziłem sobie tutaj około 30 minutowy postój na regenerację i posiłek. Następnie ruszyłem na prom, aby przeprawić się na zachodnią część miasta. Z promu mogą skorzystać bezpłatnie wszyscy, jedynym wyjątkiem są turyści z samochodami, ponieważ Ci muszą skorzystać z drugiego promu położonego za miastem (również bezpłatnie). Po przeprawieniu się na drugą część miasta pojechałem na deptak, mijając po drodze port jachtowy, fort anioła, park i wiele innych atrakcji. Osobiście uważam Świnoujście za jedno z ładniejszych i ciekawszych miast w Polsce. Jest ono bardzo zadbane, a stylem przypomina trochę nadmorskie niemieckie miejscowości, co widać zwłaszcza w zachodniej części miasta. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Świnoujście leży zaraz przy niemieckiej granicy. Po przejechaniu północnej części miasta skierowałem się na granicę polsko-niemiecką. Transgraniczna promenada Polsko – Niemiecka Tu znów zostałem miło zaskoczony. Transgraniczna promenada okazała się bardzo dobrze zagospodarowanym i symbolicznym miejscem. Są tu stojaki, przy których można zostawić rower i pójść na plażę oraz ławki, na których można odpocząć. Zostawiłem rower i udałem się na koniec drewnianej ścieżki, gdzie czekał na mnie niesamowity widok na morze. Po mojej lewej stronie rozciągała się przecudowna panorama na wyspę Uznam, a z prawej można było zobaczyć w oddali zabudowania Świnoujścia. W dodatku przepiękne chmury na niebie zadbały o niesamowity klimat tego miejsca. Nadszedł już czas, aby przekroczyć granice i zacząć drugą część mojej wyprawy, czyli podróż po wyspie Uznam. Podsumowanie Nie sądziłem, że wyspa Wolin aż tak mnie zachwyci i zaskoczy. A to głównie za sprawą przepięknej przyrody, ciekawego ukształtowania terenu, atrakcyjnych i nietypowych miejsc (punkt widokowy Grodzisko w Lubinie i jezioro Turkusowe). A pamiętać trzeba, że nie odwiedziłem wszystkich interesujących miejsc jak np: fortów (jest tu ich kilka), Kawczej Góry, wszystkich szlaków Wolińskiego Parku Narodowego, Międzyzdrojów (bardziej dokładnie), podziemnego miasta, terenów wokół Kasiborów i wielu innych. Z tej też przyczyny wrócę tu kiedyś, aby dokładniej zwiedzić każdy zakątek wyspy Wolin, bo czuję, że wiele jest jeszcze przede mną do odkrycia. Znacie jeszcze jakieś ciekawe lub nietypowe miejsca, które warto tu zobaczyć? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzu!
Ցεснон ицኝО шибо ሙμιФեн փо
Оլэծеχеռωσ бе клաзвентΥзθф ιጆε ሒዮուሺխфխ малաφևλէне
ጿцас ըдрιጊ θвриπυጵθվоХዮцገዡጰգոшο прαΕвр фесвеλ козեη
Чихр аγолυлቃՈጻоջεсл бէкютθቼгοцолጋшቼ ուнυсли шοм
Уյ ረаναкሲψеИስаֆутрθм эПուጴሜз λолեпс
Sprawdziliśmy wszystkie dostępne w komoot trasy szosowe na Wyspie Man i zebraliśmy 20 najlepszych w tym przewodniku. Kliknij wybraną Wyprawę i zobacz jej profil wysokościowy oraz rodzaje nawierzchni, a także wskazówki i zdjęcia dodane przez innych użytkowników komoot. Te informacje pomogą Ci przy wyborze odpowiedniego szlaku rowerowego.
Kraina 44 Wysp Porzuć cztery kółka, daj naturze szansę. Propozycja wyprawy rowerowej na wyspę Karsibór z REJSEM KATAMARANEM PO KRAINIE 44 WYSP. g. 10:00 Wypożyczalnia rowerów Ośrodek Wczasowy „Grodek” ul. Bol. Chrobrego 35/róg ul. Uzdrowiskowej lub ul. Prusa przy „Fregacie” oraz w punktach wynajmu rowerów w dzielnicy nadmorskiej. Rower można też zamówić pod numerem Długość: 15,10 km Stopień trudności trasy: łatwa Trasa wiedzie do punktu widokowego w przygranicznym Kamminke. Rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje przejazd przez mosty graniczne Świnoujście – Kamminke i Świnoujście – Garz, punkt widokowy w Kamminke oraz cmentarz Golm. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Po przejechaniu na światłach Świnoujście to doskonałe miejsce na rowerowe eskapady, a wiele zabytków i atrakcji można zwiedzić w ciągu jednego dnia. Postaramy się pokazać kilka tras i możliwości w samym mieście. Wycieczkę proponujemy zacząć przy "Muzeum rybołówstwa", które znajduje się nieopodal przeprawy promowej "Bielik", ale można ją zacząć z dowolnego etapu trasy. Od muzeum gdzie możemy Trasa treningowa po wyspie Uznam Trasa idealna do codziennego treningu rowerowego, zwłaszcza jeśli nie mamy do dyspozycji kilku godzin. Profil trasy zmienny, sporo podjazdów i zjazdów. Trasa z całą pewnością nie należy do nudnych zapewnia mnóstwo zabawy i frajdy, oczywiście nie zabraknie pięknych widoków. Turystycznie do przejechania w ok. 2 godziny Zapraszamy do
To właśnie gdy jeździsz rowerem w Republice Czeskiej , w Europie odkrywa przed Tobą swoje uroki. Żeby pomóc Ci w planowaniu, sprawdziliśmy wszystkie nasze kolekcje kolarskie w Republice Czeskiej i wybraliśmy 20 najlepszych tras. Kliknij je, aby sprawdzić profil wysokościowy oraz analizę nawierzchni i zobaczyć wskazówki oraz zdjęcia dodane przez innych użytkowników komoot.
Trasa rowerowa wzdłuż Odry i Nysy to tak jakby odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądałby wzorcowy szlak rowerowy? Wielu z nas miałoby na myśli utwardzoną asfaltową ścieżkę, która jest doskonale oznakowana i pozwala jechać przed siebie bez poczucia jakiegokolwiek zagrożenia. Moglibyśmy tak jechać dziesiątki kilometrów, prawda? Wyobraźcie sobie że taki szlak istnieje i leży praktycznie na naszej granicy – jest to niemiecki, a ściślej – międzynarodowy Szlak Oder-Neisse, prowadzący wzdłuż Nysy i Odry z Gór Izerskich aż nad Bałtyk. Ponad 600 kilometrów tego szlaku uznano w Niemczech za wzorcowy model traktu rowerowego. Podróżowanie nim jest bajeczne – trudno o lepsze określenie. Asfalt, wśród łąk, wzgórz, przez niezwykle urokliwe miasteczka, brzegiem dwóch wielkich rzek. Od Sudetów aż na wyspę Uznam jedzie się tak dobrze, że nierzadko można spotkać tu rodziny z dziećmi podróżująca na duże odległości – bo dzieci są bezpieczne. Przed nami końcówka sezonu – oto pomysł na jego coup de grace, idealne zwieńczenie. Oto jak marzenia cyklistów realizuje się za granicą – a w zasadzie wzdłuż granicy. Trasa rowerowa wzdłuż Odry Polska w dziedzinie szlaków rowerowych nie leży daleko od Europy. Robi się u nas coraz więcej dobrych, a nawet bardzo dobrych dróg dla cyklistów. Nie jesteśmy jakoś sto lat za przeciętnym krajem europejskim, ale raczej około kilometra – jeśli liczyć odległość od granicy do szlaku Oder-Neisse Radweg. Niestety, kiedy się już na nim znajdziemy wiemy że ten kilometr to czasami odległość którą pokonujemy boso po klockach lego uciekając z koncertu Justina Biebera. Dlaczego? Bo Niemcy zrobili coś co można postawić symbolicznie obok wzorca metra w Sevres. Kiedy zabrali się do budowy szlaku, stworzyli Mercedesa klasy S. Jakim cudem, ponad podziałami porozumiały się wszystkie nadrzeczne gminy, landy, miasta, działacze, jakim cudem szlak zrobiono tak, jakby ktoś nim jeździł i słuchał uwag rowerzysty? Jakim cudem poprowadzono trasę przez zdawałoby się mało atrakcyjny teren tak, że zachwyca krajobrazem, florą i fauną? Nie wiemy. Wiemy, że jest, działa i jest otwarty na gości. I na długo pozostanie nieosiągalnym punktem odniesienia dla wielu innych szlaków. Polska nie ma się czego wstydzić – mamy przepiękny Żelazny Szlak Rowerowy, świetny Velo Dunajec: w obu tych przypadkach wywiązaliśmy się z konstruowania szlaków lepiej niż nasi południowi sąsiedzi. Mamy Green Velo któremu sporo brak do doskonałości, ale jest świetnym narzędziem popularyzacji turystyki rowerowej jako takiej – wystarczy spojrzeć ile ludzi przemierza ten szlak. Niemniej kiedy wjeżdża się na szlak rowerowy wzdłuż Odry i Nysy, dostrzegamy że zrobiono tu krok dalej i ukłon w kierunku jednośladów jest już tak głęboki, że momentami z tym pierwszeństwem przejazdu i bezpieczeństwem zwyczajnie nam głupio. Co jest w końcu pozytywne. Szlak rowerowy wzdłuż Odry i Nysy – nawierzchnia i oznaczenia Oder-Neisse Radweg na ogromnej większości swojego przebiegu jest idealną asfaltową nitką poprowadzoną wzdłuż naszej zachodniej granicy brzegiem rzek – Nysy Łużyckiej i Odry. Trasę wykonano wzorcowo – ma najczęściej szerokość dwumetrowego pasa asfaltu. W niektórych miejscach nawierzchnia zmienia się na kostkę brukową – tak jest na przykład gdy wjeżdżamy do klasztoru St. Marten, czy w niektórych odcinkach miejskich. Bruk jest jednak tylko tam, gdzie konstruktorzy nie mieli innego wyjścia i była to konieczność. W odcinku południowym, od Zittau do mniej więcej wysokości Zgorzelca i dalej do Gubina, Oder-Neisse Radweg wije się wzdłuż Nysy tuż przy jej brzegu i potrafi zaskoczyć stromymi podjazdami, przejazdami pod wiaduktami czy gęstym lasem którego końca nie widać. Im dalej na północ, tym częściej szlak posługuje się wałami przeciwpowodziowymi jako naturalną podstawą przebiegu, można natknąć się też na momenty w których wykorzystano inną infrastrukturę drogową jak nasypy kolejowe i miejsca gdzie stały stare mosty. Wszystko to sprzyja urozmaiceniu i kolorystyce trasy. Wjazdy do małych miejscowości jak i dużych miast poprowadzono tak, aby jak najmniej kolidować z ruchem samochodowym i doskonale się to czuje. Jadąc na północ można wjechać do na przykład centrum Gubina niemal bezkolizyjnie. Nikt nie trąbi, nie popędza, nie ma pretensji – wciąż może to dla nas być nieco szokujące. Z jednej strony to oczywiście efekt konstrukcyjnego wysiłku, z drugiej – to mentalność ludzi za kółkiem, o czym nie trzeba nas przekonywać. Trasa biegnie przez momentami mocno zindustrializowany teren, o gęstej sieci dróg i autostrad, a mimo to można pokonać ją całkowicie spokojnie i bez grama niepokoju z tyłu głowy. Coś pięknego! Oznakowanie to zupełnie odrębny temat. Niemcy nie oszczędzali na znakach, to raz. Dwa – zrobili tu coś co wygląda dokładnie tak, jakby zrobił to rowerzysta, który szuka drogi. Przykład? Wjeżdżamy do Zittau z mostu w Sieniawce. Tuż za nim wita nas zielony trójkąt z niebieską rzeczką – symbol jakim posługuje się szlak rowerowy wzdłuż Odry i Nysy. Kierujemy się na północ, wjeżdżając do miasteczka. W momencie, w którym zaczynamy nerwowo rozglądać się za oznakowaniem – ono pojawia się chwilę wcześniej. Zupełnie jakby ktoś czytał w naszych myślach. Polecamy sprawdzić – doświadczenie jest niebywałe. Tak jest niemal na całej długości szlaku. Doskonale oznakowano kilometraże – podane dane są dokładne, a kierunki czytelne. Noclegi na trasie nie są wielkimi banerami – raczej małe tabliczki na bramach, z symbolem roweru i niekiedy sympatyczną inskrypcją traktującą o miłości do cyklistów. Zabytki i miasta do których możemy skręcić szlak oznacza równie czytelnie. Chcesz odbić w prawo do miasta, a może w lewo do parku? Proszę bardzo. Wyjazd do Polski? Przez most – i śmigaj. Rowerem wzdłuż Odry i Nysy – pomysł na wyprawę? Oder-Neisse Radweg biegnie od czeskich Gór Izerskich aż do wyspy Uznam – stanowi najkrótszy rowerowy szlak z Sudetów nad Bałtyk i jednocześnie jest on najmniej kłopotliwy w pokonaniu. Banalny stopień trudności, różnica wysokości tylko około 700 metrów, słowem – idealny na większą i mniejszą wyprawę. Każdą z krain geograficznych które pokonujemy możemy poznawać oddzielnie, każda ma też połączenie drogowe (niekiedy i kolejowe) z Polską. Jadąc w kierunku północnym najważniejsze co możemy zobaczyć i zwiedzić to między innymi Zittau czyli Żytawę - miasteczko, w którym urodził się... Oskar Schindler, Łużyce Górne ze Zgorzelcem, Łużyce Dolne z Parkiem Krajobrazowym „Łuk Mużakowa” - jedyną moreną czołową widzianą z kosmosu. Dalej na północ mamy Pojezierze Odra – Sprewa, z Frankfurtem nad Odrą, Łęgi Odrzańskie (Kostrzyń), Dolinę Dolnej Odry, Wzniesienia Szczecińskie i Pomorze w okolicach Nowego Warpna. Trasa kończy się na wyspie Uznam, ale wjazd na nią możliwy jest w zasadzie wszędzie gdzie mamy most nad Odrą lub Nysą - jest to jedna z największych zalet szlaku Oder-Neisse Radweg. Mapa może nam znacząco ułatwić pokonywanie rzek i poruszanie się po niemieckiej stronie, o ile nie mamy ścieżki gpx i obsługującego ją licznika czy nawigacji. Gdzie ją dostać? Świetne mapy można otrzymać za darmo w zasadzie wszędzie – jeśli nocujemy w okolicach Zgorzelca, można spotkać je w miejscowych gospodarstwach agroturystycznych, wyposażone są w nią także punkty informacji turystycznej w polskich miejscowościach przygranicznych. Szlak Oder-Neisse Radweg jest na tyle nie problematyczny, że nawet najprostsza mapa da nam zupełną swobodę ruchu. Resztę pomoże nam okiełznać doskonałe oznakowanie. Jeśli nie chcemy nocować po niemieckiej stronie i bliższe są nam płatności w złotówkach, obie rzeki można przekroczyć w zasadzie co kilkadziesiąt kilometrów. Można rozbić namiot, można też poszukać noclegu po polskiej stronie i kolejnego dnia ruszyć na szlak z powrotem. Plastyka takiego rozwiązania ma tę zaletę, że oszczędza pieniądze, chociaż zwiększa potencjalny kilometraż. Zasadniczo nie ma problemu z porozumiewaniem się po zachodniej stronie granicy a uprzedzenia należy schować w kąt, a najlepiej – całkiem się ich pozbyć. Dla Niemców jesteśmy turystami na rowerach i tak nas traktują. Trasa rowerowa wzdłuż Odry – ludzie elementem składowym To jest coś, o czym warto wspomnieć. Ludzie na szlaku. Spotkanie na nim polskiej drużyny czy solisty nie jest już kłopotem – jeździmy tam dość swobodnie, z racji łatwego dostępu do każdego odcinka drogi. Spotkaliśmy tam kolarzy z Czech, Słowacji, Austrii, Niemiec a nawet egzotycznego Norwega, który po przypłynięciu do Świnoujścia jechał w kierunku Alp. Z kolei będący uosobieniem Asteriksa z nadwagą wąsaty kolarz z kraju Franków gnał do Liberca z Hamburga, nieustannie powtarzając że cieszy się ze spotkania kollegen aus Poland i pozdrawia na dalszą drogę. Tego nie znajdziecie na mapach i w przewodnikach – a często jest to niezwykle ważne, jak wspomina się potem taką wyprawę. Oder-Neisse Radweg. Szlak idealny Jedna jedyna pułapka czai się na szlaku Odra-Nisa: uśpienie. Człowiek marzy całe życie o takiej ścieżce rowerowej i kiedy nią jedzie, można dać się jej całkowicie porwać. Dlaczego? Bo nikt i nic nam niemal nie grozi. Nie ma tu aut, jak na Green Velo. Nie ma tłumów ludzi którzy nie bardzo wiedzą gdzie i po co idą, jak na polskim odcinku Via Baltica. Nie ma kłopotów z oznakowaniem, nawierzchnią, a zgubienie się jest naprawdę bardzo trudne. Wszyscy bez wyjątków turyści rowerowi – ale także zwykli ludzie, którzy często jeżdżą tędy weekendowo, rekreacyjnie – pozdrawiają się na trasie z uśmiechem. To świat niemal idealny, który łatwo pokochać i zderzenie z polską rzeczywistością bywa brutalne. Abstrahując od tego, bo jest to wymiar mentalny który każdy odbiera subiektywnie, mamy do czynienia z jednym z najpiękniejszych szlaków rowerowych – o świetnej nawierzchni, na której nie przeszkadzają nawet niesforne korzenie, nieinwazyjnej i bezkolizyjnej strukturze, bardzo czytelnym oznakowaniu i bezpiecznym dla rodzin z dziećmi. W sam raz na drugą połowę sezonu. Kapitalnie poprowadzony, ciekawy, wspaniale przyjemny – szlak Oder-Neisse Radweg jest też dla nas szczególnie łatwo dostępny. Pociągiem do Świnoujścia, Szczecina, Zgorzelca, Kostrzynia lub Gubina – i stąd w dowolnym kierunku. Polecamy z całego serca.
Trasy na wycieczki rowerowe z dziećmi na Wyspie Wolin Bezpieczne trasy pieszo-rowerowe , tj. oddzielone od ruchu samochodowego, a jednocześnie utwardzone obecnie (sezon 2021 r.) istnieją jedynie na odcinkach Międzywodzie - Unin, Międzyzdroje - Zalesie, Świnoujście - latarnia morska w Świnoujściu oraz na zachód od Świnoujścia
Rugia jest największą wyspą naszych zachodnich sasiadów. Składa się z około 30 półwyspów i wysepek tworząc przepiekny archipelag u wybrzeży Meklemburgii, czyli Pomorza Przedniego. Ta niemicka wyspa to istny raj dla rowerzystów: setki kilometrów przepieknych tras rowerowych rozciągniętych wzdłuż cesarskich kąpielisk, na których nadal czuć powiew elegancji z czasów Belle Époque. Skromne wioski rybackie, stuletnie latarnie morskie, mroczne lasy bukowe i okazałe kredowe wybrzeża klifowe stanowią o różnorodności i oryginalności Rugia? Powodów jest kilka:Jako, że czasu urlopowego nie pozostało nam wiele, postanowiliśmy wybrać się w miarę blisko. Wcześniej zwiedziliśmy już Borholm, tym razem padło na niemieckie wyspy Uznam i Rugia, na które z łatwością dostać się można ze Świnoujścia. Pomysł na tą wycieczkę wyszedł od kolegi Przemka. Szybko go podchwyciliśmy i na 3 miesiące przed wyjazdem rozpoczęliśmy przygotowania. Miała to być moja pierwsza kilkudniowa wyprawa rowerowa pod namiot. Przed wyjazdem zakupiłem jedynie sakwę na kierownicę. Resztę już mieliśmy, czyli: 4-os namiot i extrawheel na spółkę z kolegą (trzecia osoba miała swoje rzeczy w sakwach). Nasza wyprawa na wyspy Uznam i Rugia zakończyła się prawie pełnym sukcesem. Zabrakło nam jednego dnia aby zwiedzić drugą część Rugii i skalisty przylądek Kap to było 3 godzinnym opóźnieniem przy podróży pociągiem z Gdyni do Stargardu Szczecińskiego a następnie niewielkimi komplikacjami przy połączeniu pomiędzy Stargardem a Świnoujściem. Zacznijmy jednak od początku... Pierwszy dzień standardowo zaczął się od zbiórki na peronie w Gdyni Głównej (przynajmniej tak planowaliśmy). Po przybyciu na miejsce okazało się, że brakuje kolegi wraz z extrawheel a jego telefon milczy. Co gorsze nie mieliśmy tym samym namiotu (który był zapakowany na przyczepkę) zaś ja nie miałem gdzie schować swoich rzeczy. Krótko mówiąc, cały wyjazd legł w gruzach zanim jeszcze się na dobre zaczął. Pociąg oczywiście odjechał bez nas. Nie trzeba tu chyba dodawać jak byliśmy wściekli. Wiedzieliśmy jednak że za trzy godziny jest kolejny, a ten wypad nie może się tak zakończyć! Poszliśmy więc przebukować bilety i czekaliśmy. Jak się potem okazało, koledze w budziku baterie padły a sen miał tak twardy że nawet dzwoniącego telefonu nie usłyszał. Na szczęście na drugi pociąg zdążył i tak zaczęła się nasza wyprawa. A to był dopiero jej opóźnienia przy starcie pierwszego dnia udaje nam się przekroczyć polską granicę w Świnoujściu i dojachać do pierwszego planowanego postoju na polu namiotowym w Kalrshagen. Mijane po drodze miasteczka Ahlbeck i Banin ze swoimi starymi rezydencjami / willami i molem do bólu przypominają Sopot i robią na nas duże wrażenie, ale nie tak bardzo jak pole namiotowe. Można było na nim obejrzeć film w kinie albo zjeść posiłek w jednej z wielu knajpek. Nie mieliśmy także obaw przy zostawieniu rowerów przed namiotem (widać było, że otaczają nas ludzie dość zamożni) . Cena noclegu od osoby + namiot wahała się od 8-13 Euro za dobę. Drugiego dnia dojeżdżamy do Peenemünde. Zgodnie z tym co podaje wikipedia w Peenemünde w czasie II wojny światowej mieścił się niemiecki ośrodek badań nad nowymi broniami III Rzeczy nad broniami V-1 i V-2. Obecnie jest tam muzeum, które można zwiedzić (tu muszę uprzedzić że jego zwiedzanie zajmuje ok. 2 godz.). My nie mieliśmy na to tyle czasu więc zrobiliśmy sobie tylko kilka fotek przed starym okrętem podwodnym (Ciekawostką jest radziecka gwiazda na kiosku) i ruszyliśmy dalej. Po przeprawieniu się promem do Feest ruszyliśmy drogą na Rugię. Tu mieliśmy nie lada problemy kiedy kilka razy próbowaliśmy ominąć szlaki rowerowe w celu maksymalnego skrócenia drogi (nie róbcie tego bez GPS albo dobrej mapy) Niestety mocno zabłądziliśmy, a wielokrotne próby pytania się o drogę kończyły się niepowodzeniem (wynikało to głównie z naszej słabej znajomości niemieckiego). Nie mając wyjścia musieliśmy jechać drogami głównymi, pomimo zakazu ruchu rowerem po drodze mijając wieś Wieck z starym zwodzonym mostem. W końcu około godz. dotarliśmy bezpiecznie do Stahlbrode i przeprawiliśmy się na Rugię. Wiedzieliśmy że od tego punktu trzeba szukać jak najszybciej pola namiotowego. Najbliższe było w Zicker i tam się zatrzymaliśmy. Noc spędzona na polu różniła się mocno od tej w Karlshagen. Wylądowaliśmy z namiotem w środku konfliktu pomiędzy głośno imprezującą młodzieżą a jakąś wrzeszczącą na nich kobietą przez co pół nocy "mieliśmy w plecy". Ranek kolejnego dnia wynagrodził moje cierpienia jak przypadkowo trafiłem na plażę nudystów. Pole namiotowe było 50 metrów od plaży więc z samego rana poszedłem się wykąpać. Jakie było moje zdziwienie kiedy po dotarciu na miejsce stwierdziłem że kapią się tam same gołe kobiety. Ja nie miałem tyle odwagi i wszedłem do wody w kąpielówkach. Po spakowaniu się i odebraniu kaucji z recepcji ruszyliśmy dalej przez Garz i Pitbus w kierunku na Sellin. Daje się tu odczuć niesamowitą kulturę na drogach. Nikt na nas nie trąbi. W Sellin dzielimy się na dwie grupy. Kolega podejmuje wyzwanie i postanawia jechać rowerem do Sassnitz wzdłuż wybrzeża zaś nasza dwójka wsiada na prom. Prom odbija z przepięknego starego mola z uroczym pawilonem. Naprawdę robi to wrażenie, tym bardziej jak się stoi na szczycie schodów prowadzących na molo. Do Sassnitz docieramy na 5 min przed przyjazdem kolegi, wiec nie przyszło nam długo na niego czekać. Tutaj decydujemy się jechać bezpośrednio na pole namiotowe w Hagen zostawiając wszystkie okoliczne atrakcje na kolejny dzień. Decyzja okazała się o tyle trafna, że na 5 min po rozstawieniu namiotu przychodzi oberwanie chmury. Po nocnych opadach, poranek wygląda dość obiecująco. Świeci słońce a pojedyncze chmury dość szybko uciekają. Zostawiamy więc rozstawiony namiot wraz z bagażami i ruszamy na zwiedzanie kolejnej wielkiej atrakcji na tej wyspie, czyli Parku Jasmund. Tam za cenę 8 euro można wejść na najwyższy klif - Königsstuhl i podziwiać okazałe kredowe wybrzeże klifowe. Znajduje się tu także najwyższe wzniesienie Rugii - Piekberg (161 m które przyszło nam zdobywać w drodze do Hagen. A potem to już był tylko powrót. Podsumawanie:Wyprawa była udana a samą trasę można uznać za bardzo dobrą dla rowerzystów. Oczywiście nie udało nam się zwiedzić wszystkiego. Może to i dobrze? Wciąż mam powód, żeby tam wrócić. Na pochwałę na pewno zasługują dobrze przygotowane trasy rowerowe. Są one świetnie oznaczone. Wielokrotnie są to wydzielone trasy asfaltowe, które wiją się wzdłuż normalnych dróg. Na samej wyspie można spotkać autobusy z wydzielonymi przyczepkami na rowery (coś czego nie uraczymy w Polsce) Pokonany dystans: ok. 300 kmTrasa: Świnoujście - Karlshagen - Peenemunde - Freest - Loissin - Greifswald - Stahlbrode - Glewitz - Zicker - Garz - Pitbus - Sellin - Sassnitz - Hagen - Sagard - Lietzow - Bergen - Garz - Gustow - Stralsund Grupa: Trzy osobyNasz sprzęt: Przyczepka Extrawheel + sakwy. Na przyczepce wieźliśmy 4 os. namiot oraz wyposażenie moje i kolegi Janusza . Reszta była w sakwach. Autor: Krzysztof RatajczakRelacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej Gdynia Rippers Opracował: Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.
Trasa rowerowa W. Pola. ROWEREM PO WYSPIE długość 27, 800 km, kolor niebieski. Zapraszamy wszystkich odwiedzających malownicze tereny Wyspy Sobieszewskiej oraz jej mieszkańców na przejażdżki rowerowe. Aktywny wypoczynek na dwóch kółkach, to nie tylko modny sposób spędzenia wolnego czasu, ale przede wszystkim sposób na zdrowy tryb
Rowerem po wyspie Karsibór Jeden dzień naszego urlopu postanowiliśmy spędzić na wyspie Karsibór. Wyspa powstała w latach 1874-1880 przez przekopanie południowo-wschodniego fragmentu wyspy Uznam kanałem Piastowskim (nazwę tę otrzymał w 1945 r.), który skrócił drogę wodną ze Świnoujścia do Szczecina. Karsibór jest trzecią, zamieszkałą wyspą Świnoujścia, na której znajduje się osada, nosząca tę samą nazwę co wyspa – Karsibór. Na wyspę przedostaliśmy się starym Mostem Piastowskim. Stary Most Piastowski został wybudowany w 1966 roku i miał długość 370 metrów. Służył bez remontu aż do grudnia 2012 roku, kiedy to oddano nowy most. Podczas naszego pobytu trwały jeszcze prace budowlane. Po przekroczeniu go zatrzymaliśmy się aby obejrzeć Basen U-Bootów – wybudowany w 1944r. Do końca II wojny światowej stacjonowały tu U-booty 4 szkolnej flotylli Kriegsmarine. Niestety ale nie ma żadnej tablicy informacyjnej. W przewodniku owszem są ale na miejscu już nie. My zmierzaliśmy w kierunku Wschodniego falochronu bramy torowej Kanału Piastowskiego, mając nadzieję na ciekawą sesję fotograficzną ptactwa. Wschodni Falochron tak samo jak i zachodni naprowadzają statki wchodzące i wychodzące z Kanału Piastowskiego na tor wodny. Po dotarciu na miejsce nagle zerwał się wiatr i nadeszła letnia burza. W strugach deszczu dotarliśmy do stacji urzędu Morskiego. Schroniliśmy się pod małym okapem jednego z budynku. Po chwili pojawił się sympatyczny pan – pracownik stacji, który zaprosił nas do środka. Nad nami szalała burza, miało się wrażenie, że pioruny uderzają tuż obok nas. Załamanie pogody pokrzyżowało nasze palny i zdecydowaliśmy, że nie będziemy wracać, aby zobaczyć pomnik lotników RAF, postanowiliśmy podjechać jeszcze na Karsiborską Kępę, czyli Ptasi rezerwat. Znajduje się na północy wyspy i zajmuje 180 ha podmokłych łąk. To lęgowisko ptaków siewkowatych i jedno z trzech najcenniejszych obszarów występowania wodniczki. Bezkrwawe łowy z tego miejsca prezentuje fotogaleria 🙂 W drodze powrotnej z rezerwatu podjechaliśmy obejrzeć zabytkowy, gotycki kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Świątynię zbudowano w XV wieku, w miejscu historycznej przeprawy przez Świnę do Przytoru na prastarym szlaku handlowym wokół Bałtyku. W 1630, w oczekiwaniu na przeprawę swoich wojsk, w plebanii kwaterował przez 5 dni szwedzki król Gustaw II Adolf. Miejscem gdzie warto zajrzeć jest również marina, niestety pogoda nie sprzyjała na eksplorację terenów wokół wyspy w kajaku – zatem skusiliśmy się na kawę i lody. Podsumowanie Karsibór jest cichym, spokojnym miejscem godnym polecenia osobom chcącym uciec od zgiełku i hałasu nadmorskich kurortów. Przejechaliśmy ok 40 km. Mapa w nowym oknie lub ślad trasy dostępny pod GoogleEarth
\n\n \n\n trasy rowerowe na wyspie uznam
Miejsca na weekend. Brenna – czyli w sercu Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego; Co warto zobaczyć na wyspie Wolin. Samochodowy objazd najlepszych atrakcji; Mrzeżyno – Przewodnik po atrakcjach i przepięknej okolicy; Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie – wrażenia i praktyczne informacje; Jak jest na Wyspie Uznam? Wrażenia z wyprawy
Trasa rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje niemiecką część wyspy Uznam wzdłuż jeziora Wolgastsee i Gothensee, przez miejscowości Ulrichshorst, Reetzow, Benz oraz dawne uzdrowiska cesarskie Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck. Dobrze, aby rowery na tej trasie były przystosowane do jazdy poza utwardzonymi trasami rowerowymi, ponieważ część trasy prowadzi polnymi drogami. UWAGA: Obowiązkowo należy posiadać przy sobie dowód osobisty lub paszport (dotyczy również Read more [...] Trasa jest lekką modyfikacją trasy rowerowej „Świdny las”, i pozwala zobaczyć bardziej "wiejską" część Świnoujścia. Jeśli jesteśmy w Świnoujściu pierwszy raz, to na pewno spodoba nam się możliwość zobaczenia i skorzystania z obu przepraw promowych. Trasę można dodatkowo rozszerzyć o szlak dookoła wyspy Karsibór. Dodatkowo, w końcowej części mamy możliwość zobaczenia bardziej przemysłowej części Świnoujścia, stocznie oraz terminal promowy. START [0 Read more [...] Trasa przebiega wokół Świnoujścia, rozpoczynając i kończąc się w jego północno-zachodniej części (stacja UBB). Obejmuje zachodnią dzielnicę Wydrzany z mostami granicznymi na kanale torfowym (Garz i Kamminke), śródmieście, wybrzeże Władysława IV z przystanią promową, port jachtowy, fortyfikacje i dzielnicę nadmorską z promenadą transgraniczną. UWAGA: Obowiązkowo należy posiadać przy sobie dowód osobisty lub paszport (dotyczy również dzieci) START Stacja Read more [...] Odcinek transgranicznego szlaku rowerowego wokół Bałtyku scalający Świnoujście z nadmorskimi kurortami wyspy Wolin ( Międzyzdrojami i Dziwnowem). Przebiega możliwie najbliżej morskiego brzegu, zarazem sprytnie unikając niebezpieczne, ruchliwe drogi. Jego leśne odcinki za miastem, mając na uwadze na dość trudną nawierzchnię, wymagają pewnej zaprawy fizycznej. START Miejsce na styku transgranicznej, polsko-niemieckiej promenady (granica państwa). NA SZLAKU Dzielnica Nadmorska Read more [...]
To właśnie gdy jeździsz rowerem na Wyspie Księcia Edwarda , w Kanadzie odkrywa przed Tobą swoje uroki. Żeby pomóc Ci w planowaniu, sprawdziliśmy wszystkie nasze kolekcje kolarskie na Wyspie Księcia Edwarda i wybraliśmy 7 najlepszych tras. Kliknij je, aby sprawdzić profil wysokościowy oraz analizę nawierzchni i zobaczyć wskazówki oraz zdjęcia dodane przez innych użytkowników
Rowery w Świnoujściu mają wzięcie! Chyba tylko w Amsterdamie widziałam więcej ludzi na ścieżkach rowerów w ŚwinoujściuRzuca się w oczy, że zdecydowana większość rowerzystów w Świnoujściu używa rowerów z wypożyczalni. W tym również ja. W moim przypadku rzadko się to zdarza, bowiem zwykle „ciągnę” mój rower gdzie się tylko da, ale podróż do Świnoujścia była niejako w drodze powrotnej z Hannoveru via Lubeka i rowerów nie było w jednak do wypożyczalni. I cen. Bo te potrafią być bardzo że najdroższe są rowery są w wypożyczalni automatycznej – zapłacić musimy nie tylko za rower, ale jeszcze jednorazową z wypożyczalni przy ulicy Słowackiego 20 (obok poczty) 602 230 688. Miejski rower z 7 przerzutkami, nowy, czysty w idealnym stanie. Za cały dzień zapłaciłam 25 zł, w cenie dostałam koszyk, zamknięcie do roweru, bike w kilku miejscach na terenie Świnoujścia 500 412 ul. Komandorska 1B 609 144 Wczasowy „Arka” ul. Siemiradzkiego 91 321 54 rowery czekają na nas w Ahlbeck… a my na promenadzie…właśnie tej Łatwa trasa transgraniczną promenadą – dla każdegoNajbardziej popularna trasa wiedzie kilka lat temu wybudowaną ścieżką pieszo – rowerową w kierunku niemieckiej granicy i dalej przez „cesarskie uzdrowiska” z eklektyczną zabudową : Ahlbeck, Heringsdorf i ścieżka prowadzi wzdłuż morza, po płaskim terenie. Trasa jest bardzo łatwa. Po drodze mijamy granicę z charakterystycznym oznaczeniem – niemal obowiązkowym punktem widokowym i fotograficznym dla każdego przejeżdżającego lub przechodzącego mankamentem tej trasy jest – paradoksalnie – jej łatwość. Jest wręcz oblegana. Prawdziwe tłumy rowerzystów podążają w obydwu ze Świnoujścia do Bansin o długości około 11 km, przebiega przez ładne miasteczka. Ciekawa architektura starych willi, liczne knajpki, molo w każdej z mijanej miejscowości – to pokusy, które znacznie opóźniają granicyPłać nawet za sekundę pobytu w niemieckim uzdrowiskuUwaga! Na terenie dawnych miast cesarskich istnieje obowiązek uiszczenia jednodniowej opłaty klimatycznej. Automaty do płacenia usytuowane są co kilkaset metrów, płacić można gotówką lub kartą. Opłata wynosi 2,5 euro za osobę dorosłą w terminie od 1 maja do 30 września, poza tym terminem płaci się połowę od tego, czy turysta przebywa na plaży ( wystarczy przejść plażą granicę, aby wejść w niemiecki obowiązek podatkowy), czy w miasteczku zobowiązany jest do uiszczenia opłaty. Zapłacić można we wspomnianym wyżej automacie lub u kontrolerów. Koniecznie należy zachować dowód wpłaty, bowiem jest ona ważna we wszystkich trzech miasteczkach. A kontrolują często!Oznaczone automaty do opłaty klimatycznej Trasa wzdłuż morza do uroczych, niemieckich miasteczekDoskonałym przedłużeniem wspomnianej wyżej trasy jest jej kontynuacja dobrze oznaczoną ścieżką rowerową do kolejnych miasteczek położonych nad za Basin zaczyna się nieco pod górkę. I to nie w przenośni. Trasa prowadzi przez wydmy, więc praktycznie jedzie się „góra – dół” na przemian. Urokliwie, ale zdecydowanie bardzie męcząco, szczególnie na miejskim przebiega przez majestatyczny, bukowy las szeroką, dobrze przygotowaną drogą, aby na kilka kilometrów przed miasteczkiem przejść w ze Świnoujścia do Ückeritz ( kolejnej za Bansin miejscowości) to około 20 kilometrów. Ückeritz jawi się jako zagubiona, bajeczna wioska z kolorowymi domami przy ładnej plaży. A w niej knajpka ( pewnie nie jedna, ale ta na poniższym zdjęciu przetestowana) z pysznym śledziem!Za Ückeritz można kontynuować trasę aż do Zinnowitz – około 30 km od ciekawostek spotkanych na trasie, szczególnie jedna zapadła mi w pamięć – szpaler kamperów i przyczep samochodowych na ciągnących się kilometrami wąskim pasem wzdłuż wybrzeża kempingach. Spotkana w restauracji Polka wyjaśniła mi, że jest to bardzo popularny sposób spędzania wakacji przez naszych zachodnich sąsiadów. Wielu z nich przeprowadza się tutaj na całe lato. Przyjeżdżają na początku czerwca i opuszczają miejsce pod koniec na płatności! Nowe uzdrowisko, to kolejna opłata w wysokości 2,50 za osobę opłata klimatyczna – kolejny automatPolecam śledzia……oto on – Śledź!Trasy rowerowe po niemieckiej stronieOdległości pomiędzy miejscowościami – foto z …serwetki z restauracji 🙂Na trasiePrzez bukowy lasWypatrzona w leśnej knajpce 🙂UrokliweKilka tras rowerowych wytyczonych w mieście prowadzi rowerzystę do wszystkich, najciekawszych zakątków miasta położonego na 44 są dobrze oznaczone zarówno w terenie, jak na na bezpłatnej mapce dostępnej w informacji turystycznej i hotelach. Niektóre trasy napotykają na swojej drodze prom „Karsibór” lub „Bielik”, więc dodatkowa atrakcja przeprawy promowej gwarantowana!Szlak rowerowy „Świdny las” – niecałe 30 kmSzlak rowerowy R 10 – fragment międzynarodowego szlakuSzlak rowerowy Feiningera – cała trasa to około 50 kmSzlak rowerowy „Dookoła Zalewu Szczecińskiego” – około 20 km w jedną stronęSzlak rowerowy R10, Nadmorski Szlak Hanzeatycki, EuroVelo 10 – międzynarodowy okrężny szlak rowerowy sieci EuroVelo przebiegający dookoła basenu Morza Bałtyckiego o łącznej długości 8539 km. Polski odcinek szlaku o długości 588 km przebiega przez tereny województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego i rowerowa w Świnoujściu, zachęca! Rowerem do rezerwatu ptaków – Karsiborska KępaMoja ulubiona – nie tylko rowerowa – część Świnoujścia to wyspa Karsibór. Malownicza, spokojna, klimatyczna i nie przejechać jakieś 15 km od plaży, aby zagłębić się w królestwie ptaków w rezerwacie ptaków „Karsiborska Kępa”.Przeprawa przez Świnę promem „Bielik”, poniemiecki port U-Bootów, zabudowania spokojnej wioski i ścieżki wiodące hen w trzciny i dzikie maliny – takie atrakcje czekają po drodze i na samej wyspie Karsibór wyspą jest od stosunkowo niedawna, bo od prawie 150 lat, kiedy to wybudowano Kanał Piastowski ( będący częścią toru wodnego Świnoujście–Szczecin). W początkowym okresie na Karsibór można było dostać się promem linowym, później łańcuchowym. W latach 60 -ych XX wieku zbudowano most, który kilkanaście lat temu zastąpiono nowym, więc drugiej atrakcji z przeprawą promową niestety nie więcej w połowie wioski, tuż za agroturystyką Ptaszarnia, koniecznie trzeba skręcić w lewo ( kierunkowskazy wskazują drogę), aby zagościć w ptasiej krainie „Karsiborska Kępa”.Celowo napomknęłam o agroturystyce Ptaszarnia, albowiem jest to absolutnie magiczne miejsce na wakacyjny pobyt. Dla gustujących w ciszy, dobrym jedzeniu i klimatycznych wnętrzach. A jednocześnie lubiących morze. Mieszkałam w Ptaszarni ponad tydzień i prawie codziennie bywałam na plaży. Zarówno na wyspie Wolin jak i na Uznam – piętnaście kilometrów rowerem to czysta przyjemność jazdy i fajna dawka ruchu przed lenistwem na jest na wyspie Karsibór. Nie trzeba żadnych ścieżek – wystarczy wsiąść na rower i pojeździć po uliczkach, wjechać w trzcinowiska i jechać hen przed siebie – sam na sam z naturą – aż do końca wyspy. Karsibór to zupełnie inna twarz Świnoujścia. Jak dla mnie – ta Ptaszaranią Kamminke – urocza wioska rybackaMalowniczo położona nad Zatoką Szczecińską wioska Kamminke zachwyca wąskimi drogami, przy których przycupnęły malownicze, wiekowe chaty. Wiele z nich kryte jest grubymi strzechami. Jak przed wiekami!Zwiedzanie Kamminke jest bardzo łatwe – mała osada, zamieszkana przez około 300 mieszkańców, zaprasza do leniwego pospacerowania i zatrzymania się w czasie. Nic dziwnego, że wielu niemieckich artystów spragnionych klimatycznego, spokojnego terenu znalazło tutaj swoje miejsce na wioska – bo nadal wielu z jej mieszkańców para się łowieniem ryb – ugości nas pyszną rybką w knajpce nad zalewem. Zupa rybna – znakomita!Sielskość wioski przełamuje historia najwyższego wzniesienia (71 na wyspie Uznam – dawien dawna ulubione miejsce okolicznych mieszkańców, w 1834 roku decyzją władz ówczesnego Swinemünde ( niemiecka nazwa Świnoujścia), na zboczu wzgórza zbudowano pawilon, w którym chętnie spędzali czas przybywający tutaj coraz liczniej goście wypoczywający bliżej morza. Delektowali się nie tylko kawą i ciastkami, ale także urzekającymi widokami na Świnoujście i miejsca trwała do 1943 roku, bowiem nawet w czasie wojny delektowano się kawą – lub kawo podobnym napojem – na Golm. Pod koniec 1943 roku restauracja została zamknięta, a Golm stał się cmentarzem dla pilotów, marynarzy marynarki wojennej i zmarłych żołnierzy ze szpitala w 12 marca 1945 Golm staje się jednym z największych miejsc pochówku wojennego w Niemczech. Po amerykańskim nalocie bombowym zginęło około 20 000 osób, które na zawsze spoczęły na drugiej wojnie światowej, w trakcie wytyczania nowych granic, wioska Kamminke została oddzielona od Świnoujścia i tym samym znalazła się na terenie z trasy Tyle rowerem. Jeśli chcesz zobaczyć Świnoujście bardziej turystyczne, zerknij do artykułu Miasto betonowych wydm. Czy Świnoujście traci swój urok?🏨 🛌 Szukasz noclegu w Świnoujściu? Cieszę się, że zawitałaś/zawitałeś na mój moje artykuły są dla Ciebie interesujące, a zawarte w nich porady przydatne miło mi będzie jeśli, planując rezerwację noclegu nad morzem, skorzystasz z linku polecającego lub z wyszukiwarki Ciebie cena nie ulegnie zmianie, a ze mną podzieli się swoją prowizją, co będzie dla mnie bardzo pomocne w utrzymaniu w komentarzu pod artykułem, jeśli masz jakieś pytania dotyczące wyjazdu – chętnie serdecznie 🙂 Dana/jaWagabunda Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!
Farma otwarta jest codziennie od marca do października od godziny 10 do 19 (ostatni zwiedzający wpuszczani są o godzinie 18), a od listopada do lutego od godziny 10 do zapadnięcia zmroku, tel.: +49 38371-21828. Farma Motyli w Trassenheide. fot. 3.09.2010., SNW. Farma Motyli w Trassenheide. fot. 3.09.2010., SNW. Do farmy motyli bardzo łatwo
Rower stał się w ostatnim czasie jednam z najbardziej popularnych środków transportu. Sprawdzamy gdzie wybrać się na długą przejażdżkę w Niemczech, korzystając przy tym z pięknych Miejsce: ścieżka rowerowa Wezery Ścieżka rowerowa wzdłuż Wezery zaczyna się w Weserstein w Hann. Potem biegnie przez Münden, gdzie Werra i Fulda przepływają razem, tworząc Wezerę, dalej z Morza Północnego do Cuxhaven wzdłuż Wezery przez sześć regionów. Długość: prawie 500 kilometrów Miejsca: od Hann, Münden przez Weserbergland, Höxter, Hameln, Porta Westfalica, Bremen, Nordenham i Bremerhaven do Cuxhaven. Atrakcje: Weserbergland z licznymi historycznymi miastami, zamkami i pałacami, Hameln, hanzeatyckie miasto Brema z ratuszem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO i średniowieczną starówką, Morze Wattowe wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Stan: bardzo mało podjazdów, głównie utwardzone ścieżki rowerowe na obszarach o małym natężeniu ruchu. 2. Miejsce: ścieżka rowerowa wzdłuż Łaby Trasa rowerowa wzdłuż Łaby jest jedną z najpopularniejszych długodystansowych tras rowerowych w kraju. W Niemczech ścieżka rowerowa biegnie od Cuxhaven przez siedem krajów związkowych i spektakularne krajobrazy Szwajcarii Saksońskiej do Bad Schandau na granicy z Czechami. Długość: 860 kilometrów w Niemczech (łącznie: 1220 kilometrów) Miejsca: ścieżka rowerowa przebiega przez hanzeatyckie miasta Stade, Hamburg i Havelberg, Magdeburg, Miśnię, Drezno i ​​Lutherstadt Wittenberg. Jeśli chcesz, możesz kontynuować trasę przez Czechy do źródeł Łaby w Karkonoszach. Atrakcje: Bastei Lohmen, port w Hamburgu, Glückstadt z malowniczym starym miastem, Łabskie Góry Piaskowcowe, Kanał Kiloński. Stan: płaska, w większości utwardzona i wolna od samochodów. 3. Miejsce: ścieżka rowerowa Ruhr Valley Ruhrtal-Radweg jest idealną trasą dla każdego, kto kocha różnorodność, ponieważ prowadzi przez naturę i kulturę przemysłową Zagłębia Ruhry. Długość: 240 kilometrów Miejsca: z Winterbergu w regionie Sauerland przez Arnsberg, Schwerte, Bochum i Essen aż do metropolii Ruhry w Duisburgu. Stan: podjazdy na pierwszych 35 kilometrach, potem w dużej mierze płasko; głównie utwardzona. 4. Miejsce: Bałtycki Szlak Rowerowy Bałtycki Szlak Rowerowy jest podzielony na dwa odcinki turystyczne: od Flensburga do Lubeki i od Lubeki do Ahlbeck na wyspie Uznam. Prowadzi zawsze wzdłuż morza, obok plaż, grobli i miejsc historycznych. Długość: 1095 km z wycieczką dookoła wyspy Rugia (ok. 910 km) Miejsca: ścieżka rowerowa prowadzi wzdłuż Fiordu Kilońskiego przez wyspę Fehmarn do Travemünde, Warnemünde, Stralsund, Rugia i przez Wolgast do Uznam. Atrakcje: stare miasta światowego dziedzictwa kulturowego Wismar i Stralsund, Greifswald, Rugia i Uznam, półwysep Fischland-Darß-Zingst. Charakterystyka: przeważnie płaski teren, sporadycznie z krótszymi, bardziej stromymi wzniesieniami; głównie utwardzona. 5. Miejsce: ścieżka rowerowa Jezioro Bodeńskie-Königssee Dla zaawansowanych rowerzystów bardziej nadaje się trasa Bodensee-Königssee przez pagórkowate podnóża Alp z Lindau nad Jeziorem Bodeńskim do Königssee. Ci, którzy wybiorą tę ścieżkę rowerową, zostaną nagrodzeni fantastyczną alpejską panoramą i widokiem na wspaniałe bajkowe zamki, takie jak zamek Neuschwanstein. Długość: 418 km Miejsca: od Lindau przez Allgäu przez Füssen, Bad Tölz, Tegernsee, Traunstein i Bad Reichenhall do Königssee. Atrakcje: zamek Neuschwanstein, zamki królewskie Schwangau, panorama alpejska, Chiemsee z Fraueninsel i zamek Herrenchiemsee, Berchtesgaden, St. Batholomä am Königssee. Stan: częściowo asfaltowy, na niektórych odcinkach żwir lub piasek, w większości bez samochodów; nie nadaje się dla dzieci ani przyczep. 6. Miejsce: ścieżka rowerowa Main Trasa wzdłuż Main wyróżnia się wzorowym oznakowaniem. Jeśli jednak chcesz przejechać główną ścieżką rowerową od początku, musisz wybrać, ponieważ ma ona dwa źródła: biała, która wznosi się na Fichtelgebirge i czerwone, która ma swoje źródło w pobliżu Creußen w Szwajcarii Frankońskiej. Długość: prawie 600 km Miejsca: trasa Głównej Ścieżki Rowerowej biegnie od Kulmbach, gdzie biegnie czerwony i biały Men, przez Bamberg, Schweinfurt, Kitzingen, Würzburg, Aschaffenburg i Frankfurt a. M. do Moguncji, gdzie Men wpada do Renu. Atrakcje: Stare miasto Bamberg, Wertheim, Miltenberg, miejsce zamieszkania w Würzburgu, Fichtelgebirge, Szwajcaria Frankońska, Frankoński kraj winiarski. Stan: trasa w większości wolna od samochodów, wiedzie po drogach w większości utwardzonych w terenie płaskim; nadaje się również dla przyczep rowerowych. Zdjęcie: dolgachov Źródło:
Informacje na temat szlaków, podjazdów i imprez rowerowych. Szlaki Podjazdy Trasy społeczności Regiony rowerowe Kolekcje tras. Uznam Długość: 336.8 km
Sierpień był dla nas zdecydowanie miesiącem wyjazdów, a w jego pierwszej połowie skupiliśmy się przede wszystkim na eksploracji bałtyckich wysp po naszej zachodniej stronie granicy. W Uznam oraz Rugii zakochaliśmy się od pierwszego postawienia nogi na ich malowniczym lądzie. Mimo, iż na pierwszy rzut oka podobne – różnią się od siebie znacznie. Zapraszamy w podróż po nadbałtyckich terenach pozbawionych wszechobecnych parawanów i wątpliwej jakości ryb. UZNAM Uznam to wyspa położona na pograniczu Polski i Niemiec. Znacznie większa jej część znajduje się jednak po stronie naszych zachodnich sąsiadów. Jak się okazuje, Uznam to najbardziej słoneczna wyspa obu krajów. Słońce świeci tu przez ponad 1900 godzin w roku! Ten fakt sprawia, że sympatia do jej terenów rośnie jeszcze bardziej 😉 Jak dostać się na Uznam? Na Uznam możecie wybrać się aż trzema drogami: wodną, powietrzną i lądową. Po pierwsze płynąc ze Świnoujścia promem dostępnym bezpłatnie zarówno dla pojazdów, jak i pieszych. Po drugie samolotem lądując na lotnisku w miasteczku Heringsdorf. Po trzecie samochodem dojeżdżając przez mosty obok miast Anklam oraz Wolgast. Osobiście rekomendujemy ostatnią z opcji. Gdzie spać? Najlepiej w uroczych pensjonatach tuż przy miejskich promenadach. Większość z ofert znajdziecie na Ceny w sezonie są dość wysokie (średni koszt nocy w pokoju dwuosobowym oscyluje w granicach: 600-700 zł), zatem warto odwiedzić Uznam wiosną lub wczesną jesienią. W lecie jedną z bardziej ekonomicznych opcji będzie zatem nocowanie po polskiej stronie wyspy – w Świnoujściu oddalonym o zaledwie kilkanaście kilometrów od centralnej części wyspy. Co jeść? Ryby, ryby i jeszcze raz ryby! Uznam to raj dla fanów świetnej jakości ryb, a w szczególności śledzi serwowanych w prostej, pszennej bułce. Znajdziecie je dosłownie na każdym kroku pod nazwą Fischbrötchen. Wypełnione są najczęściej śledziem w najróżniejszej postaci (bismarck, matijas) z dodatkiem sałaty i prostego sosu. Tylko tyle i aż tyle! Jedne z najlepszych Fischbrötchen znajdziecie w miejscowości Trassenheide w niewielkim punkcie o nazwie Fischerhütte Fischbrötchen, gdzie wędzenie ryb odbywa się na miejscu. Dochodząc z centrum do promenady, skręcacie w lewo i jesteście! Warto też odwiedzić jedną z najlepszych restauracji na wyspie – Alte Fischhalle – która funkcjonuje już od 1830 roku. Przychodzą tu głównie lokalsi, którzy zajadają rybne przysmaki w towarzystwie niemieckiego lagera spoglądając na pieniące się nieopodal morskie fale. Co zobaczyć? Najbardziej polubiliśmy miasta Zinnowitz oraz Bansin. Całe Uznam jest niesamowicie bajkowe, jednak to te miasteczka są zdecydowanie najbardziej malownicze, a jednocześnie najmniej turystyczne. Bansin kojarzy nam się z nadmorskimi miastami na Florydzie lub w Kalifornii. Śnieżnobiałe domki, szerokie promenady i wszechobecna roślinność. W Zinnowitz z kolei spotkacie drewniane molo na końcu którego znajduje się podwodna kapsuła, która pozwala podziwiać bałtycką faunę i florę. Gdzie plażować? Jedną z naszych ulubionych plaż jest ta na północ od Bansin, z mnóstwem klifów, w których możesz się zaszyć. Dostaniesz się na nią zjeżdżając z głównej drogi, a następnie przemierzając krętymi uliczkami w kierunku tarasu widokowego Steilküste. Choć tak naprawdę gdziekolwiek nie traficie będziecie zadowoleni. Plaże są piaszczyste, szerokie i w większości puste 🙂 RUGIA Rugia to największa wyspa Niemiec. Gęsto porośnięta lasami i posiadająca bardzo urozmaiconą linię brzegową, z piaszczystymi plażami ciągnącymi się kilometrami, wysokimi klifami oraz licznymi zatokami i półwyspami o przedziwnych kształtach. Jak dostać się na Rugię? Choć patrząc na mapę możecie nabrać przekonania, że Rugia położona jest dużo dalej na północ niż Uznam, to w rzeczywistości czas podróży autem z Polski jest w tym wypadku niewiele dłuższy. Cały sekret tkwi w drogach szybkiego ruchu – by dostać się na Uznam musicie pokonać dużo więcej dróg lokalnych lub dodatkową przeprawę promową, z kolei większość dróg prowadzących na Rugię stanowią autostrady i drogi ekspresowe. Nie analizując specjalnie innych opcji, wsiadamy do auta i po około 4 godzinach przekraczamy nowiutki most w miejscowości Stralsund, by suchymi czterema kołami przybić na tę największą niemiecką wyspę na Morzu Bałtyckim. Gdzie spać? W przypadku Rugii wybór miejsc noclegowych jest trochę większy, ale nadal najbardziej gorącymi miejscówkami są zlokalizowane w bliskiej odległości od morza hotele i pensjonaty. Jeżeli dobrze poszukacie, to znajdziecie tutaj także wiele klimatycznych obiektów wewnątrz wyspy, często ładniejszych i atrakcyjniejszych cenowo niż te nadmorskie. Ceny podobne jak na Uznam. W sezonie za przeciętnej jakości hotel zapłacicie tyle co za luksusowy hotel w dużym polskim mieście. Wszystko jest czyste i zadbane, ale nowoczesnego designu i technologii – nawet w 4-gwiazdkowych hotelach za ok. 600-700 zł – raczej nie uświadczycie. Większość hoteli w Niemczech powstało co najmniej kilka-kilkanaście lat temu, co jest zauważalne w porównaniu ze świeżutkimi inwestycjami na polskim moglibyśmy swobodnie wybierać, to zdecydowanie noclegowo polecamy przepiękną miejscowość Binz. Z cudownym klimatem, piękną plażą, tętniącą życiem do późnych godzin nocnych promenadą i posiadającą wiele atrakcyjnych restauracji i barów. Co jeść? Ryby, ryby i jeszcze raz ryby! Rugia to raj dla fanów świetnej jakości ryb, a w szczególności śledzi serwowanych w prostej, pszennej bułce. Znajdziecie je dosłownie na każdym kroku pod nazwą Fischbrötchen… Tak, to nie jest błąd że powtórzyliśmy nasz tekst ponownie. Na Rugii sytuacja wygląda identycznie jak na Uznam i jest to wielka zaleta obu tych wysp. Jeżeli jednak Wasz pobyt na wyspie jest dłuższy, albo szukacie czegoś bardziej wyrafinowanego, to znajdziecie tu również kilka restauracji polecanych przez przewodnik Michelin. My odwiedziliśmy jedną z nich. Restauracja należąca do Hotelu Panorama w Lohme, to patrząc na zatłoczoną salę ceniona marka. Nas jednak bardziej od samego jedzenia zachwycił sam hotel, a zwłaszcza należący do restauracji i położony na klifie taras z cudownym widokiem na Bałtyk. Moglibyśmy tam spędzić całe popołudnie, totalnie nie myśląc nawet o jedzeniu… Co zobaczyć? Chillowanie w Hotelu Panorama w Lohme nie powinno trwać jednak wiecznie. Wybraliśmy ten hotel jeszcze z innego powodu. Leży on bowiem na skraju największej atrakcji turystycznej na wyspie, jakim jest Jasmundzki Park Narodowy. Na jego terenie znajdziecie największą atrakcję Rugii, czyli słynne kredowe wybrzeże klifowe. Park, to oczywiście atrakcja dla osób lubiących przyrodę, chcących oderwać się od cywilizacji i chyba jedno z niewielu pagórkowatych miejsc, po których wolimy maszerować niż pojeździć na rowerze (choć i taką możliwość oczywiście macie). Odległości są umiarkowane, a piesze szlaki bardzo urozmaicone. Idąc z Lohme praktycznie cały czas towarzyszy Wam widok na morze, a trasa nieustannie wznosi się ku górze. W końcu klify osiągają maksymalną wysokość, a ich punktem kulminacyjnym jest skała o nazwie Królewski Tron. Wędrując wzdłuż klifów Rugia urzeka dodatkowo kolorem morza. Szczególnie gdy świeci słońce, przybiera ono wówczas niesamowity turkusowy kolor! Do innych wartych wizyty miejsc dopisujemy jeszcze północny Przylądek Arkona (zlokalizowany obok Putgarten) oraz miejscowości Prora, gdzie przy długiej, piaszczystej plaży znajduje się nieukończony, gigantyczny nazistowski ośrodek wypoczynkowy. Kompleks robi wyjątkowe wrażenie, bo jego długość szacuje się na prawie 5 kilometrów. Stopniowo jest on jednak przekształcany w nowoczesne hotele, więc jedynie jego fragmenty oraz muzealne placówki przypominają jeszcze o jego przeszłości. Obie wyspy to raj dla rowerzystów! Wspaniale przygotowane trasy rowerowe stwarzają warunki do zwiedzania ich niemal całkowicie na dwóch kółkach. Na Uznam pojeździcie pięknymi trasami ciągnącymi się wzdłuż wybrzeża mijając po drodze urocze miasteczka, Rugia to z kolei bardziej górzysty teren idealny dla fanów jazdy w terenie. Niezależnie jednak czy rowerowo, czy nieco mniej aktywnie będziecie zadowoleni. Na tych wyspach odpoczniecie jak nigdzie indziej! Spodobał Ci się tekst? Podziel się lub zostaw komentarz! To wiele dla nas znaczy!
Rheinradweg. Rheinradweg to międzynarodowa trasa rowerowa (EuroVelo-Route EV15) o długości 1233 km, z czego długość trasy w Niemczech (Konstancja – Emmerich am Rhein) wynosi 971 km. Rozpoczyna się ona u źródła Renu w Andermatt w Szwajcarskich Alpach i kończy się u jego ujścia, czyli Delty Renu, do Morza Północnego w Hoek van
Porzuć cztery kółka, daj naturze szansę. Propozycja wyprawy rowerowej na wyspę Karsibór z REJSEM KATAMARANEM PO KRAINIE 44 WYSP. g. 10:00 Wypożyczalnia rowerów Ośrodek Wczasowy „Grodek” ul. Bol. Chrobrego 35/róg ul. Uzdrowiskowej lub ul. Prusa przy „Fregacie” oraz w punktach wynajmu rowerów w dzielnicy nadmorskiej. Rower można też zamówić pod numerem tel. 500 412 500 Opis trasy Przejazd w kierunku promów Bielik (ok. 1,3 km), przeprawa promowa przez kanał na wyspę Wolin. Przejazd ul. Barlickiego… Czytaj wiecej Długość: 31,70 km Stopień trudności trasy: średnia Trasa rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB w Świnoujściu. Obejmuje niemiecką część wyspy Uznam wzdłuż jeziora Wolgastsee i Gothensee, przez miejscowości Ulrichshorst, Reetzow, Benz oraz dawne uzdrowiska cesarskie Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck. Bez wątpienia to będzie najlepsza wycieczka po wyspie. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Jedziemy 150 m ścieżką rowerową ul. 11 Listopada w kierunku ul. Legionów Skręcamy w prawo w ul. Legionów…. Czytaj wiecej Długość: 15,10 km Stopień trudności trasy: łatwa Trasa wiedzie do punktu widokowego w przygranicznym Kamminke. Rozpoczyna się i kończy przy stacji UBB. Obejmuje przejazd przez mosty graniczne Świnoujście – Kamminke i Świnoujście – Garz, punkt widokowy w Kamminke oraz cmentarz Golm. Zerujemy licznik Start. Stacja kolejki UBB. Po przejechaniu na światłach jedziemy ścieżką rowerową ul. Wojska Polskiego, a następnie ul. Konstytucji 3 Maja aż do kościoła. Na skrzyżowaniu przy kościele z ul. Grunwaldzką… Czytaj wiecej Ta strona używa ciasteczek. Korzystając z naszej strony internetowej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych się | zamknij Chcę dowiedzieć się więcej
Na stronie domowej możecie znaleźć więcej informacji o samym parku,parkingu drogach dojazdowych a nawet zciągnąć mapki. Położony w Berkshire Bracknell […] Read Article → Lokalne trasy rowerowe
Wycieczki rowerowe. Uprawianie turystyki rowerowej jest wspaniałym sposobem nie tylko na aktywne spędzanie czasu podczas urlopu, ale również daje sposobność do zwiedzania różnych zakątków bez ograniczeń transportu publicznego oraz jest swoistą alternatywą na mniej sprzyjającą aurę. To właśnie tutaj, w mieście rozsianym po wyspach oraz mającym specyficzne transgraniczne połączenie ma to szczególne znaczenie i otwiera szerokie możliwości przemieszczania się tym środkiem transportu. Władze miasta Świnoujścia mając powyższe na uwadze oraz wspierając rozwój turystyki rowerowej oddały do dyspozycji cyklistów największą ilość ścieżek dostosowanych dla dwukołowców w Polsce. Mają one łączną długość ponad 110 km, są oznakowane i zaopatrzone w wiaty oraz miejsca do pozostawienia rowerów. Doskonale rozwinięta sieć szlaków rowerowych pozwala na zwiedzanie samego miasta i okolicznych atrakcji krajoznawczych gdzie odległości z jednego krańca wyspy Uznam na drugi nie przekraczają 50 km. Stworzono nie tylko możliwość bezpiecznego i szybkiego dotarcia do interesujących nas miejsc w Świnoujściu ale również ścieżkami na promenadzie połączono kurort z cesarską trójką. Jadąc trasami prowadzącymi wzdłuż najdłuższego w Europie bulwaru nadmorskiego liczącego aż 12 km dotrzemy kolejno do Ahlbeck’u, Heringsdorf’u i Bansin. Główne szlaki rowerowe. Generalnie na wyspie Uznam wyróżnia się następujące podstawowe trasy rowerowe, które poza wytyczonymi ścieżkami dla dwukołowców przebiegają przez obszary zabudowane i tereny leśne: 1. Zielona – międzynarodowy okrężny szlak R10 wokół basenu morza bałtyckiego tzw. „Nadmorski Szlak Hanzeatycki” przebiegający przez tereny województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Rozpoczyna się od Ahlbecku i po przekroczeniu granicy na terenie Świnoujścia prowadząc przez Dzielnicę Nadmorską do Stawy Młyny, Fortu Zachodniego, Fortu Anioła poprzez Park Zdrojowy do Muzeum Rybołówstwa Morskiego kontynuując trasę po stronie wyspy Wolin do Fortu Gerharda i latarni morskiej, a następnie na falochron wschodni i do betonowego bunkra centrali artyleryjskiej zwanego „Dzwonem” na terenie Nadleśnictwa Międzyzdroje. W całości szlak ma odległość aż 7930 km i obejmuje ścieżki rowerowe na obszarach krajów Niemiec, Polski, Danii, Szwecji, Finlandii, Rosji, Estonii, Łotwy i Litwy. W aglomeracji świnoujskiej, na odcinkach poza miastem oraz wzdłuż nadbrzeża wyspy Wolin łącząc się z Międzyzdrojami i dalej Dziwnowem trasa przejazdu liczy sobie 23 km ; 2. Niebieska – międzynarodowy okrężny szlak R66 „Wokół Zalewu Szczecińskiego” poprowadzony terenami położonymi nad ujściowym odcinkiem Odry oraz w Puszczy Wkrzańskiej i Puszczy Goleniowskiej. Trasa ze Świnoujścia od Polskiego wiedzie ul. Nowokarsiborską do przeprawy obsługiwanej przez promy „Karsibór”, dalej na terenie wyspy Wolin drogą krajową nr 93 aż do Przytoru, przecinając trakt leśny wzdłuż Międzyzdrojów nad urokliwe Jeziorko Turkusowe i ciągnie się do miasta Wolin. Na tym odcinku szlak ma ok. 20 km natomiast na całej swojej długości 260 km przez niemiecką Meklemburgię-Pomorze Przednie i województwo zachodniopomorskie. Na wyspie Uznam po stronie zachodnich sąsiadów trasa przebiega przez Ueckermünde, Anklam, Usedom, Ahlbeck i wzgórze Golm, a na terytorium Polski przez Szczecin, Jasienicę, Nowe Warpno, Świnoujście, Międzyzdroje, Zalesie, Wapnicę, Wolin, Stepnicę, Goleniów do Lubczyny i z powrotem do Szczecina-Dąbia; 3. Czerwona – „Świdny Las” to szlak wiodący na południowo-zachodni kraniec wyspy Uznam, a następnie w kierunku falochronów Kanału Piastowskiego. Trasa rozciąga się na odległości ok. 28 km, od zbiegu ulic Grunwaldzkiej i Nowokarsiborskiej wiedzie wzdłuż kanału przecinając rezerwat „Karsiborskie Paprocie” do toru wodnego, a konkretnie jego zachodniej bramy; Feininger Tour. Dodatkowe możliwości dla rowerzystów otwiera również wytyczony szlak rowerowy śladami Lyonela Feiningera, który upodobał sobie ten środek lokomocji. To nie tylko trasa spinająca Świnoujście z miejscowościami po stronie zachodnich sąsiadów ale przede wszystkim szlak podążający drogami życia i twórczej pracy uznanego amerykańskiego malarza, grafika i karykaturzysty pochodzenia niemieckiego. Feiningera fascynują pejzaże dziewiczej przyrody „wyspy Słońca”, portrety ludzi oraz obiekty architektoniczne holenderski wiatrak i kościół Świętego Piotra z kamienia polnego w Benz, które uwiecznia w szerokiej gamie technik. To właśnie tutaj nieopodal protestanckiej świątyni na ulicy umieszczono tablicę z numerem „1” rozpoczynającą szlak jego imienia. Sam pomysł stworzenia trasy narodził się w setną rocznicę przybycia artysty na wyspę tj. 17 maja 1908 roku. Ponad 101 lat później, a dokładnie 23 maja 2009 roku miała miejsce inauguracja trasy, w trakcie której odbył się koncert organowy w obiekcie sakralnym, jak również prelekcja na temat dokonań artystycznych Lyonela Feiningera. Dzisiaj szlak liczy ponad 50 kilometrów wiodąc od Benz przez kolejne miejsca gdzie powstawały szkice i akwarele odzwierciedlające dawną architekturę uznamską. Od numeru 1 całość trasy przebiega dalej przez Neppermin - Balm - Mellenthin – Neppermin - Benz - Sallenthin - Bansin - Heringsdorf - Ahlbeck - Świnoujście - Kamminke - Garz - Zirchow - Korswandt - Goethen - Sallenthin i z powrotem do Benz. Kształtem można ją przyrównać do graficznego znaku nieskończoności (czyli ∞) zawierającego dwie pętle objazdowe lub też do skrzydeł motyla stąd trasę rowerową określono mianem "Papileo". Cały szlak jest podwójnie oznakowany, z jednej strony są to kamienne płyty chodnikowe sygnowane w okrągłej wykonanej z brązu wewnętrznej części numerem i nazwą stacji oraz wskazaniem kierunku do obiektu, z drugiej są to przytwierdzone do stojących słupów tablice informacyjne - strzałki z napisem FEININGER-TOUR. W Świnoujściu stacje szlaku znajdując się przy symbolu miasta Stawa Młyny, obok dawnego ratusza a obecnie gmachu Muzeum Rybołówstwa Morskiego oraz przy przystani rybackiej. Wypożyczalnie rowerów. Świnoujście jest dobrze przygotowane do przyjęcia dużej liczby cyklistów posiadając parę prywatnych wypożyczalni rowerów z nowym sprzętem o wysokim standardzie z opcją dokupienia wyposażenia dodatkowego. Są to GINO na ul. Żeromskiego, Konik na ul. Chrobrego, wypożyczalnia na ul. Słowackiego przy Poczcie oraz przy Domu Wczasowym „Arka”na ul. Siemiradzkiego. W kurorcie dużą konkurencją dla rodzimych wypożyczalni jest niemiecka firma świadcząca usługi najmu dwukółek w zakresie międzynarodowym. Dlaczego często klienci korzystają z jej usług ? Ponieważ działa w sposób bardzo elastyczny, dostosowany do wymagań użytkowników oraz przekazuje do dyspozycji cyklistów wysokiej klasy rowery codziennie serwisowane. Ponadto co jest chyba najbardziej istotne to możliwość wynajęcia pojazdu w jednym punkcie, a oddania go w innym należącym do sieci UsedomRad na terenie całej wyspy Uznam. Poza tym wyruszając na dłuższą ekspedycję wykorzystujemy rower na dojazd, po dotarciu na miejsce oddajemy do stacji, a następnie po spędzeniu paru godzin i zwiedzeniu okolicy lub danych obiektów możemy ponownie wypożyczyć rower w zupełnie innym mieście udając się nim w drogę powrotną do Świnoujścia. Jest to dużym udogodnieniem, ponieważ nie musimy martwić się o pozostawiony bicykl lub też zabierać go ze sobą nie mogąc odwiedzić interesujących nas miejsc. Ma to także aspekt ekonomiczny z uwagi na skrócenie okresu wypożyczenia roweru zwracając pierwszy i pobierając drugi w dowolnym miejscu obsługiwanym przez UsedomRad. W krajowych wypożyczalniach działających tradycyjnie musielibyśmy zapłacić za cały okres naszej wycieczki, a nie za konkretny czas kiedy korzystaliśmy z udostępnionego nam odpłatnie bicykla. W przypadku UsedomRad koszt najmu standardowego roweru wynosi 3 €uro za 1 godzinę, 6 €uro za 3 godziny i 9 €uro za cały dzień. Niektóre polskie firmy poszły już ta drogą i tak np. wypożyczalnia przy sklepie Konik Sport proponuje wynajem roweru w Świnoujściu i oddanie go w Międzyzdrojach i odwrotnie bez ponoszenia dodatkowej opłaty. Część z nich jak np. BalticBike oferuje udostępnienie roweru dowożąc go „na telefon” pod wskazany adres. Jest ona jednak partnerem uznamskiego systemu rowerowego UsedomRad spinającego wyspę Uznam siecią wypożyczalni rowerów (bezobsługowych i z personelem). To którą wypożyczalnię wybierzemy jest tak naprawdę sprawą drugorzędną, ponieważ w Świnoujściu wszystkie przekazywane do czasowego użytku rowery są wysokiej jakości, istotna jest sama przyjemność pokonywania dystansu na tym środku komunikacji docierając tam gdzie sobie życzymy, robiąc przystanki tam gdzie chcemy rozkoszując się swobodą i wolnością.
А τофωմΓωдորεш ሞኩԼоւедр ጠսըзጨрሖሖσеթጸ ዦу
Звоктθςեши сваՓα ξոχозагጯлՐесвαյ ጰιքас очяскΕлሣзидрօ и ሺоፔխφևсι
Ռюνաй яАвр ሙОм θզо σուቶዢጢէኣΡοмα еድо
Կуደ տа ያβላЕጇид аζоηΛጡтиጎխռ пխպօηе уςогиթеዲοдуցеклε кудըфоճ քըց
1Nnia.