Moje dziecko choruje na depresję. Często spotykam w swoim gabinecie rodziców, którzy autentycznie są zaskoczeni diagnozą, nierzadko podnoszą argument: „Jak to, przecież on/ona ma dopiero 11/13/17 lat”. To naprawdę bywa trudne.
Depresja to choroba jak każda inna, ale zabiera bardzo wiele z życia. Dla wielu wydaje się banalną słabością-gdzie takich reakcji też doświadczyłam, ale jest chorobą, którą nie można ignorować i czekać aż przejdzie. Trafiłam na bardzo dobrego psychiatrę dziecięcego i na dobrego psychologa więc zapewniam, że tacy są!
Pisze, to w notatniku na moim telefonie, bo wiem, że i tak nie uzyskamy pomocy od nikogo. Psycholog mówi, że to chwilowe (o ile coś co trwa około 18 miesiąc można nazwać chwilowym) przyjaciele, że będzie ok. A rodzice, oni i tak tego nie zrozumieją, najpierw oferują pomoc, a i tak kończy się na n
Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. JOANNA CIEŚLA: – Skąd rodzic ma wiedzieć, czy jego rozdrażnione albo milczące i smutne dziecko jest przemęczone, wchodzi w fazę buntu, czy może już popada w depresję? LUCYNA KICIŃSKA: – Pozostaje rozmowa, ale trudno ją prowadzić, gdy nastolatek się nie odzywa albo wrzeszczy: „Gdzie byłeś przez całe moje życie?”. Bez specjalistycznego przygotowania trudno jest zdiagnozować depresję u młodzieży, ponieważ jej objawy faktycznie mogą się pomylić z młodzieńczym buntem. W odróżnieniu od depresji dorosłych nastolatkom obok smutku i myśli rezygnacyjnych może towarzyszyć drażliwość czy agresja. Powiedziałabym więc, że jeśli ktoś obserwuje zmiany w zachowaniu i nastroju dziecka, które utrudniają funkcjonowanie w szkole, z rodziną czy wśród kolegów i utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie, powinien szukać pomocy u psychologa. Podobnie jeśli znajduje alkohol, narkotyki czy dopalacze. Bezwzględnie trzeba szukać pomocy psychiatry, gdy dziecko mówi o samobójstwie. A gdy „Ja się zabiję!” krzyczy nie nastolatek, ale 6-letnie dziecko – w odpowiedzi na proste polecenie, którego nie ma ochoty wykonywać? Też szukać psychiatry?Im młodsze dziecko, tym bardziej trzeba na nie uważać, bo może podjąć próbę samobójczą impulsywnie. Nie musi mieć depresji ani poczucia bezradności, myśli tylko: „Ja ci pokażę!”. Gdy dziecko wykrzykuje: „Ja się zabiję, ja się zabiję!”, to znaczy, że nie radzi sobie z natłokiem emocji. Trudno oczekiwać, że 6-latek, w którym gotuje się od poczucia skrzywdzenia, niesprawiedliwości i złości, wyrecytuje: „Bardzo się zezłościłem, bo zakazaliście mi oglądać bajki”. Gdy słyszę: „Zabiję się!” w telefonie albo w życiu prywatnym, mówię: „Co się dzieje? Chyba się zezłościłeś. Powiesz mi, co się wydarzyło?”. Dziecko mówi: „Bo ona zawsze…”. Pytam: „Która ona? Opowiesz mi…?”. Dziecko widzi, że ktoś zwrócił na nie uwagę. A nie jest to wzmacnianie takiego nieprawidłowego sposobu zabiegania o uwagę?Można powiedzieć: „Widzę, że potrzebujesz mojej uwagi. Czy ja ci jej nie daję i dlatego musisz trzaskać drzwiami? Czego ci brakuje w naszej codzienności, że musisz na mnie wrzeszczeć?”. „Brakuje mi bajki” albo: „grania na konsoli jeszcze przez godzinę”.„OK, ale takie są zasady. Jak chcesz to zmienić, nie krzycz na mnie. Rozmowa polega na tym, że ty coś mówisz, ja coś mówię”. Pamiętam taką rozmowę przez nasz telefon zaufania 116 111 – chłopiec krzyczy do słuchawki: „Ja się zabiję, to nie ma sensu”; słychać, że jest strasznie zdenerwowany. Pytam: „Co się stało?”. „Bo pani postawiła mi jedynkę, a ja mam same piątki”. Ten 9-letni chłopiec szybko się uspokoił i rozmawialiśmy o tym, jak może poprawić ocenę. Ale podobnych słów nie można bagatelizować. Przede wszystkim małe dziecko naprawdę może się zabić, bo ono nie zdaje sobie sprawy, co to znaczy. Trzeba mu wytłumaczyć, że to jest nie do odwrócenia, i że potem nic już dalej nie ma. To tłumaczymy też nastolatkom: mówimy, że samobójstwem niczego nie osiągną, że po śmierci nie ma satysfakcji. Dużo złego robią seriale o porachunkach po śmierci, w 116 111 wciąż zbieramy żniwo „Trzynastu powodów”. 9-latka grożącego samobójstwem trzeba potraktować poważnie także dlatego, że to świetna przepustka na przyszłość, rozpoczynamy budowanie w dziecku pozytywnego schematu reagowania w trudnej sytuacji. Rodzic uczy rozmawiać, nazywa emocje, buduje więź, udowadnia, że jest osobą, z którą można pogadać, która podchodzi do dziecka serio, bez względu na to, czego dotyczy jego problem i jak „źle” się zachowuje. A co ma powiedzieć ojciec czy matka 15-latka zamkniętego w pokoju w czarnych ciuchach, gdy faktycznie mieli lata przerwy w rozmowie?Może powiedzieć: „Rozumiem, że nie chcesz rozmawiać, ale pamiętaj, że ja tu jestem”. Ale też dodać: „Wiem, że wcześniej z tobą nie rozmawiałam – i myślę, że to słabe. Przykro mi, że cię zostawiłam”. To może uchylić zatrzaśnięte drzwi. Ale mam wątpliwości, na ile rodzice poddawani nieustannej presji, bez wsparcia specjalistów, udziału w warsztatach, będą w stanie zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego, a także odbyć pierwszą, bardzo trudną rozmowę z dzieckiem. Rodziców nikt nie uczy rozmawiać. Z czym najtrudniej poradzić sobie dzieciom w Polsce? Z zaniedbaniem emocjonalnym. Czyli brakiem rozmowy. Przypuszczałam, że powie pani o przemocy albo o presji jako największe obciążenie psychiczne polskich dzieci potwierdza nie tylko 1,2 mln kontaktów ze 116 111, ale również badania. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę realizowała w Polsce analizę porównawczą WHO na grupie studentów, którzy zresztą są w trochę lepszej sytuacji i kondycji niż ogół ich rówieśników. Pytaliśmy o trudne doświadczenia z czasów dzieciństwa i okresu bycia nastolatkiem, a odpowiedzi korelowaliśmy z ryzykownymi zachowaniami zdrowotnymi, aktualnymi i z przeszłości. Chodziło o przygodny seks, zażywanie narkotyków, próby samobójcze, samookaleczenia czy uzależnienie od papierosów albo nadużywanie alkoholu. Okazało się, że jeśli student jako dziecko przeżył cztery lub więcej doświadczeń, takich jak wykorzystanie seksualne, przemoc fizyczna czy psychiczna, zaniedbanie emocjonalne, śmierć bliskiej osoby, rozwód rodziców albo próba samobójcza w rodzinie, to prawdopodobieństwo, że sam podejmie próbę samobójczą, było 17 razy wyższe, a prawdopodobieństwo, że będzie się okaleczał – 13 razy wyższe niż u kogoś, kto miał takich przeżyć mniej lub nie miał ich wcale. A spośród wszystkich negatywnych doświadczeń na podejmowanie prób samobójczych najbardziej wpływało właśnie zaniedbanie emocjonalne. Trudno mi uwierzyć, że zaniedbanie niszczy bardziej niż emocjonalna niszczy podobnie jak zaniedbanie, ale fizyczna już mniej. Bo w zetknięciu z przemocą fizyczną w dzieciach częściej pojawia się niezgoda: „Doświadczam tego, ale wiem, że to jest złe” – to zasługa licznych kampanii medialnych i edukacyjnych. Natomiast zaniedbanie emocjonalne dość trudno uchwycić, to codzienność, a nie jej element, jak np. przemoc fizyczna. To nowy temat na mapie zagrożeń bezpieczeństwa dzieci, bardzo powoli przesiąka do debaty publicznej. Dzieci nie mówią o nim wprost. Co w takim razie ujawnia się w rozmowach przez telefon zaufania?Gdy zaczynaliśmy działalność 10 lat temu w latach 2008–09, najczęstszym powodem kontaktu z nami były kłopoty w relacjach rówieśniczych, potem problemy rodzinne, pytania o seksualność i dojrzewanie, przemoc i szkoła, a na szóstym miejscu były problemy zdrowia psychicznego. Ale co roku systematycznie przybywało telefonów związanych z depresją i obniżonym nastrojem, myślami i próbami samobójczymi, samookaleczeniami, zaburzeniami odżywiania. Od 2016 r. takich właśnie kontaktów jest najwięcej. Szczególnie porusza, że o próbach samobójczych jeszcze w 2015 r. mówiły lub pisały średnio dwie–trzy osoby dziennie, a w ubiegłym roku było ich 14. Codziennie podejmujemy interwencje z powodu bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dzwoniącego – dzwonimy na 112, wysyłamy karetki, prosimy o pomoc policję – bo część dzieci nie ma już siły o siebie walczyć. 116 111 to numer ogólnoeuropejski. W innych krajach jest podobnie jak w Polsce?Podobnie, choć mimo wszystko trochę lepiej. Do 2015 r. myśleliśmy, że relacje rówieśnicze zawsze będą na pierwszym miejscu wśród tematów poruszanych przez dzieci i nastolatków, tak właśnie jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale od 2016 r. Polska przesuwa się w kierunku krajów Europy Zachodniej – i to tych, w których galopują problemy zdrowia psychicznego. Dlaczego dzieci chorują na depresję?Na pojawienie się depresji wpływają trzy grupy czynników. Są czysto biologiczne, związane z budową ośrodkowego układu nerwowego i działaniem neuroprzekaźników – na nie oddziaływać możemy farmakologią. Druga grupa to czynniki psychogenne – to, jakie ludzie mają skrypty myślowe na temat siebie i świata, jak reagują na stres. Można nauczyć osobę, która ma skłonności do pesymizmu, pozytywnego myślenia o życiu i świecie. Znaczenie ma przede wszystkim więź pierwotna dająca poczucie bezpieczeństwa i ważności: budowana przez śpiewanie niemowlęciu, kontakt skóra-skóra, guganie, późniejsze rozmowy, zabawy w piaskownicy i pielęgnowanie relacji, gdy dziecko dorasta. Są wreszcie czynniki środowiskowe – poważne życiowe trudności, negatywne doświadczenia. Te czynniki tworzą system naczyń połączonych. Jeśli dziecko ma niewielką biologiczną podatność na depresję, ale jest nieśmiałym pesymistą i opiekunowie nie pomogą mu wykształcić pozytywnych skryptów myślenia o sobie i świecie, a dodatkowo spadną na nie jakieś traumy, mogą pojawić się kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Każda myśl samobójcza, każdy okres obniżonego nastroju ma początek w innych trudnościach – w kłopotach z kolegami, z nauką, w domu, w byciu ofiarą przemocy. Jeśli dziecko powiedziałoby o problemie i uzyskało pomoc albo ktoś w jego otoczeniu rozpoznałby, że w życiu dziecka dzieje się coś złego i skutecznie je wsparł, byłoby mniej prób samobójczych. W Polsce nie działa jednak system wsparcia, przez 20 lat nie wdrożono Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. W efekcie nasz telefon zaufania, prowadzony przez organizację pozarządową, okazuje się numerem interwencyjnym, często jedynym ratunkiem dla młodych i najmłodszych – tak mówią i dzieci, i coraz częściej ich rodzice. Przez ostatnie 10 lat odebraliśmy ponad milion połączeń. W 2016 r. straciliśmy możliwość ubiegania się o dofinansowanie z budżetu. Trudno w to uwierzyć, ale państwo nie dokłada do działalności telefonu ratującego życie dzieci ani grosza. Problemów dzieci ze zdrowiem psychicznym radykalnie przybyło w tym samym czasie, gdy zmieniał się system oświaty, co skutkowało chaosem, przeciążeniem nauką i przemęczeniem, zwłaszcza nastolatków. Czy to może być powiązane?Tak, oczywiście – stres, presja, przemęczenie to są negatywne czynniki środowiskowe. Niwelować je możemy, oddziałując na czynniki psychogenne – dając dziecku oparcie w sobie, ucząc strategii radzenia sobie z napięciem, przywracając poczucie bezpieczeństwa. My jako rodzice możemy być czynnikiem pozytywnym lub negatywnym. Nie muszę chyba wyjaśniać, jaki wpływ na dziecko zestresowane tym, że jest z tzw. podwójnego rocznika, ma presja ze strony rodzica i brak przestrzeni na rozmowę. Mówi pani, że depresja i myśli samobójcze zwykle rozwijają się stopniowo, od mniejszego problemu. Jak to może przebiegać?Powiedzmy, że dziecko jest nieśmiałe i nie wie, jak rozmawiać z rówieśnikami. Rodzice, chcąc mu oszczędzić stresu, nie posyłają go do przedszkola, trafia wprost do szkoły. Po kilku dniach dziecko zwierza się, że nikt z nim nie rozmawia. I słyszy: „Poczekaj, może dziewczynki cię zaakceptują” albo „Wiesz, to jest normalne, bo one się znają jeszcze z przedszkola”. No to mała czeka. Nic już nie zgłasza, więc mama zakłada, że jest OK, pomogła. A inne dziewczynki nawet zagadują do tego dziecka, ale ono nie wie, co odpowiedzieć. Nie chce, żeby zorganizować urodziny, bo nie wie, jak zaprosić. Więc sama też nie jest zapraszana. W końcu te dziewczynki uznają, że ona jest jakaś dziwna. A w następnym roku zaczynają jej robić żarty i się wyśmiewać. A mała nic z tym nie robi, bo przecież ma czekać. W końcu przebąkuje: „Mamo, one mi dokuczają, przezywają”. A mama jest po dwóch latach od pierwszej rozmowy i już jej nie pamięta. Mówi: „Oj, ignoruj. Nie przejmuj się, jesteś superfajna dziewczyna”. Córeczka przebrnie przez klasy 1–3, a potem ubłaga mamę, żeby ją przenieść do innej szkoły. Ale wciąż nie ma żadnych kompetencji, jest dalej nieśmiała, a do tego ma doświadczenie przemocy. I wchodzi do nowej klasy, powiedzmy, z różowym tornistrem. A tamte dziewczyny już trochę tuszują sobie rzęsy. No i się znają. Mała jest spalona na wejściu, a po drugie jest po prostu „dzikusem”. I tak zaczynają o niej mówić, wszyscy się z niej śmieją, nikt do niej nie podchodzi. Jej samoocena dalej się obniża, jej relacja z rodzicami jest bardzo słaba, tyle czasu przecież oszukiwała mamę. Pojawiają się myśli depresyjne: „To moja wina, bo rzeczywiście dziwnie się zachowuję, jestem dzikusem, mają rację. Nie będę tego nigdzie zgłaszać”. Co trzeba zrobić, żeby ten kołowrót powstrzymać?Można na samym początku powiedzieć: „Słuchaj, a może zaprosimy te dziewczynki do domu?”. „A może jest jedna taka, z którą łatwiej byłoby ci porozmawiać?”. Można kupić sobie książkę o nieśmiałości. Ćwiczyć z dzieckiem – idziemy razem do sklepu, ja poproszę, a ty zapłacisz. Pamiętajmy, to my jesteśmy dorośli. Dziecko bez wsparcia rodzica czy opiekuna ma niewielkie szanse poradzenia sobie z problemem, bez względu na to, czego on dotyczy. Rodzic może też pójść do wychowawczyni i powiedzieć: „Wydaje mi się, że moje dziecko nie najlepiej funkcjonuje w klasie. Może mogłaby pani coś zrobić?”. W dobrze działającym systemie pani w szkole powinna sama z siebie zwrócić na to uwagę. Ale w polskich realiach pani też bywa „ubezradniona”, przygnieciona własnymi problemami, a psycholog szkolny dziecku w depresji potrafi powiedzieć: „Weź się w garść”. To tak jakby lekarz mówił choremu z zawałem: „Przestań się nad sobą użalać i wstawaj!”. Moim zdaniem należałoby zatrzymać ten kraj na rok i rzesza kompetentnych psychologów powinna przeprowadzić dla rodziców, nauczycieli, dzieci – wszystkich – warsztaty z uważności, zapewnić wsparcie, ewentualnie terapię. Jasne, że to utopia. Katastrofa psychiatrii dziecięcej to wierzchołek góry lodowej. Minister zdrowia zapowiada, że dzięki różnorodnym działaniom, w tym finansowanym ze środków unijnych, już za 10 lat psychiatrów dziecięcych w Polsce przybędzie. Cieszę się z tego i bardzo kibicuję, ale nie zgadzam się, żeby pozostawić współczesne dzieci same sobie. Dlatego też zabiegamy o dofinansowanie telefonu zaufania, który jest jedynym kanałem bieżącej pomocy dla setek tysięcy dzieci. ROZMAWIAŁA JOANNA CIEŚLA *** Komenda Główna Policji informuje, że w 2018 r. zarejestrowano 772 próby samobójcze osób poniżej 18. roku życia. Według Światowej Organizacji Zdrowia tę liczbę należy jednak pomnożyć razy 100–200. Wiele nieskutecznych prób, co oczywiste, pozostaje niewychwyconych. W badaniach Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, przeprowadzonych na grupie 11–17-latków, 7 proc. przyznało, że próbowało odebrać sobie życie. Dawałoby to wynik ok. 250 tys. dzieci, jeszcze więcej niż z mnożnika WHO. W Polsce przez lata zaniedbywano szkolenie psychiatrów dziecięcych, dziś jest ich w kraju 400, na tysiąc chorujących przypada jeden. W szpitalnych oddziałach psychiatrycznych dzieci kładzie się na korytarzach. Średni czas oczekiwania na wizytę u psychologa lub psychiatry dziecięcego wynosi od pół roku do roku. *** Lucyna Kicińska – absolwentka Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2009 r. związana z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej Fundacja Dzieci Niczyje), pełni funkcję koordynatorki Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 oraz Telefonu dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci 800 100 100. Informacje o tym, jak można wspomóc tę część działalności FDDS, są dostępne na stronie
Mój mąż leczy się na depresję, która go dopadła pół roku temu. Obecnie ma 48 lat. Zażywa Seronl 20 mg rano, jedną tabletkę, a na wieczór zażywa Deprexolet 10 mg. Widzę, że nic te leki mu nie pomagają obecnie, jest zawsze zmęczony, ma lęki, poci się nadmiernie, po prostu nie ma w nim życia, boję się o męża, nie wiem, co
Rusza XVI edycja ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji. Podobnie jak w poprzednim roku tematem przewodnim będzie prewencja kryzysów u dzieci i młodzieży. Dzieci potrzebują wsparcia rodziców oraz opiekunów, zwłaszcza w momentach, kiedy przychodzą pierwsze problemy i kryzysy. Nie powinny wtedy zostawać z nimi same. Dziecko czy nastolatek nie ma jeszcze narzędzi potrzebnych do radzenia sobie w trudnych chwilach, potrzebuje czasu, aby je zdobyć. To my, dorośli, powinniśmy pełnić tę rolę, być stabilnym wsparciem i empatycznym słuchaczem, który przeprowadzi dziecko przez trudny okres dorastania. Dlatego już w pierwszym półroczu 2022 roku w ramach kampanii odbędzie się 8 bezpłatnych szkoleń online dla nauczycieli (5 szkoleń) oraz rodziców (3 szkolenia), a także dzień otwarty dla rodziców i wszystkich zainteresowanych z wykładami ekspertów z dziedziny psychologii dziecięcej wraz z bezpłatnymi konsultacjami telefonicznymi z lekarzem psychiatrą oraz dyżury telefoniczne specjalistów z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Kryzysy w obszarze zdrowia psychicznego wśród dzieci i młodzieży zdarzają się coraz częściej. Szacuje się, że stany i zaburzenia depresyjne występują u ok. 2% dzieci i aż u ok. 20% młodzieży. Statystyki rosną, bo to wciąż bardzo trudny temat zwłaszcza dla rodziców, którzy często nie potrafią sobie z nimi poradzić, nie zauważają ich, bądź je bagatelizują, usprawiedliwiając objawy depresji dorastaniem, młodzieńczym buntem czy introwertycznym charakterem dziecka. Brak zrozumienia, odpowiedniego wsparcia, a często opieki psychologicznej w dzieciństwie i okresie dojrzewania wpływają nie tylko na bieżące funkcjonowanie dzieci, ale mogą skutkować w przyszłości dużymi problemami, utrudniając choćby budowanie relacji międzyludzkich czy poczucia własnej wartości. To dlatego tak ważne jest, by w porę dostrzec objawy depresji i zacząć im przeciwdziałać [1]. „Samo już dojrzewanie to dla nastolatków czas niezwykle trudny i pełen napięć. Objawy depresyjne, niezmiernie łatwo przypisać wówczas młodzieńczej burzy hormonów. Ponadto pandemia postawiła nas wszystkich w sytuacji, na którą nie mamy wpływu. Utrzymanie stabilności emocjonalnej w tym wyczerpującym czasie jest nie lada wyzwaniem nawet dla dorosłych, a trzeba pamiętać, że każdego dnia mierzą się z nim również dzieci i młodzież. Lęk i poczucie zagrożenia mogą wyzwalać depresję – tak u starszych, jak i młodszych. Z tego względu tak ważna jest świadomość choroby i czujność na wysyłane przez nią sygnały. Niektóre objawy depresji u dzieci i młodzieży mogą być takie same jak u dorosłych, ale nie zawsze. Młody człowiek posługując się inną wrażliwością operuje często innymi emocjami, a w dodatku każdy człowiek jest inny i dlatego niezwykle istotna jest umiejętność dostrzegania nawet najmniejszych zmian w zachowaniu dzieci. Miejmy świadomość, że one w ten sposób wołają o pomoc. Trudność polega na tym, żeby zareagować w odpowiednim momencie i aby zrobić to w taki sposób, aby zapobiec potencjalnym tragediom i postępowi choroby” – wyjaśnia Małgorzata Łuba, psycholożka, trenerka, certyfikowana suicydolożka. – Depresję da się z powodzeniem leczyć. Kluczowe jest wczesne rozpoznanie objawów i właściwe zrozumienie oraz postępowanie w przypadku tej choroby” – dodaje Małgorzata Łuba. Pandemia COVID-19 i jej społeczne konsekwencje, jak choćby długotrwałe poczucie zagrożenia czy izolacja to czynniki sprzyjające rozwojowi depresji wśród dzieci i młodzieży. Zdalne nauczanie niestety również przysłużyło się do budowania społecznych barier i ograniczeń interpersonalnych. To wszystko spowodowało, że rodzice i opiekunowie oraz nauczyciele powinni jeszcze uważniej niż zazwyczaj obserwować dzieci. „Pandemia sama w sobie nasiliła bardzo dużo objawów i kryzysów wśród dzieci i młodzieży. Wywołała moment mobilizacji, ale też dała możliwość ukrywania, kamuflowania swoich problemów. W czasie kiedy nauka była zdalna, uczniowie nie chodzili do szkół, nie spotykali się w tak zwanym realu, nie musieli mierzyć się ze stresem, z ocenianiem, z krytyką w szkole. Po powrocie do szkół – na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku, oraz po wakacjach – we wrześniu i październiku zanotowano wzrost liczby prób samobójczych wśród młodzieży. Jest to niezwykle alarmujące, świadczy o ogromnej samotności tych młodych ludzi wobec problemów, z którymi się mierzą i prób ich udźwignięcia; problemów, które są niezauważane, bądź bagatelizowane przez najbliższe otoczenie – mówi Lucyna Kicińska, pedagog, suicydolożka, terapeutka narracyjna i koordynatorka strefy pomocy platformy >>Życie warte jest rozmowy<<. – Zachęcam i apeluję do rodziców – bądźcie czujni i rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Uwaga i czas to najcenniejsze dary, które możecie im ofiarować” – podkreśla Lucyna Kicińska. Ze statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że w 2021 roku wzrosła liczba prób samobójczych i samobójstw dzieci i nastolatków do 18. roku życia. W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą, aż 127 z tych prób zakończyło się śmiercią. W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77% zachowań samobójczych oraz o 19% śmierci samobójczych. W ubiegłym roku aż 127 dzieci i nastolatków odebrało sobie życie. Rok wcześniej w wyniku samobójstwa zmarło 107 osób poniżej 18. roku życia. W 2021 roku dzieci podejmowały też więcej prób samobójczych. W 2020 policja zanotowała 305 prób chłopców, a w ubiegłym roku – aż 410. Dużo gorsza jest sytuacja w przypadku dziewcząt. Z policyjnych statystyk wynika, że aż 1086 dziewcząt podjęło w 2021 roku próbę samobójczą. Ta liczba wzrosła dramatycznie, bo o ponad sto procent, w porównaniu do 2020 roku – wtedy policja odnotowała 538 prób samobójczych dziewczynek [2]. „Dane policyjne to jednak tylko część zjawisk określanych mianem zachowań samobójczych, gdyż nie wszystkie są formalnie ujęte w statystykach. W rzeczywistości prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży jest zdecydowanie więcej, ale nie są one nigdzie rejestrowane. Zgłaszane czy nie – za każdą z nich kryje się dramatyczna ludzka historia. Skala tego zjawiska pokazuje wyraźnie jak realne jest to zagrożenie i jak ważne jest wdrożenie wszelkich możliwych działań profilaktycznych aby mu zapobiegać” - mówi Jolanta Palma, interwent kryzysowy, suicydolożka. W trosce o kondycję zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży rusza XVI edycja ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji. W tegorocznej odsłonie kampanii po raz kolejny kładziemy nacisk na to, aby w bardzo realny sposób dotrzeć ze wsparciem do nauczycieli oraz rodziców w postaci aktywności edukacyjnych. Jest to odpowiedź na bieżące potrzeby, wynikające z trwającej pandemii oraz przeniesienia w znacznej mierze życia zawodowego i edukacji w tryb zdalny czy hybrydowy, przez co wiele osób czuje się samotnych i przytłoczonych. „Nastoletnia depresja. Życie w trybie online/offline – nie pozwól dziecku wylogować się z życia to hasło, które towarzyszyło ubiegłorocznej odsłonie kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji i pod którym realizowana będzie również tegoroczna, XVI edycja akcji. Zdecydowało o tym ogromne zainteresowanie społeczne tą problematyką, jak również przeciągająca się pandemia COVID-19, która pokazuje istotny wzrost osób, które szukają pomocy psychologa czy psychiatry. Wśród nich coraz częściej są to osoby bardzo młode. Młodzi czują się samotni i odrzuceni. Poszukują wsparcia, zrozumienia, troski i pomocy. Świat jawi im się jako wrogie miejsce. O pomoc nie proszą swoich najbliższych, bo nie chcą ich martwić i obciążać swoimi problemami. Dlatego bardzo ważna jest w takich sytuacjach dobra relacja z rodzicami lub z inną bliską osobą, która pomoże dziecku w przetrwaniu kryzysu. Brak takiej osoby może się wiązać z dużym obciążeniem – mówi Ewa Ciepałowicz, organizatorka kampanii Forum Przeciw Depresji. – Mamy głębokie poczucie, że w ubiegłym roku w kampanii poruszyliśmy wątki, które powinny być kontynuowane – świadczyło o tym choćby ogromne zainteresowanie szkoleniami, które zorganizowaliśmy dla nauczycieli. Chcemy, aby w tegorocznej edycji jak najwięcej osób mogło skorzystać z pomocy, ale przede wszystkim wiedzy jak skutecznie pomagać innym – jak rozpoznać kryzys i depresję u dziecka, jak z nim rozmawiać i jak wspierać w wyjściu z choroby. Wraz z ekspertami kontynuujemy działania na rzecz uwrażliwiania dorosłych na problem kryzysów i depresji wśród dzieci i młodzieży, dlatego gorąco zapraszamy do udziału w cyklu bezpłatnych szkoleń online dla rodziców i nauczycieli, wykładach specjalistów z zakresu psychologii dziecięcej oraz w specjalnym Dniu Otwartym Forum Przeciw Depresji” – dodaje Ewa Ciepałowicz. Celem kampanii Forum Przeciw Depresji jest budowanie świadomości społecznej nt. depresji jako poważnej choroby, wymagającej wsparcia specjalisty oraz realna pomoc na rzecz osób chorych na depresję. Patronat merytoryczny kampanii udzieliło – podobnie jak w ubiegłych latach – Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, w tym roku do grona patronów merytorycznych dołączyło Polskie Towarzystwo Suicydologiczne. Partnerami kampanii są platforma Życie Warte Jest Rozmowy, Fundacja Edukacji Społecznej, Nastoletni Azyl, IT MATTERS, To Be oraz kampania Twarze Depresji. Aktywności i działania edukacyjne online zaplanowane w ramach XVI edycji ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji Szkolenia dla nauczycieli i rodziców w formule online W marcu w ramach kampanii zostanie uruchomiony cykl szkoleń online dla zainteresowanych nauczycieli i rodziców z całej Polski na temat depresji wśród młodzieży. Podczas spotkań z ekspertami uczestnicy zdobędą wiedzę, która wyczuli ich na subtelne sygnały wołania dzieci o pomoc, które nie zawsze są zauważalne przez ich rodziców czy najbliższych, jak również – w przypadku nauczycieli – otrzymają gotowe narzędzia do tego, aby samodzielnie przeprowadzić lekcję nt. depresji dla swoich uczniów. Cykl szkoleń dla nauczycieli: - Jak rozpoznać nastoletnią depresję? - Uczeń z podejrzeniem depresji. Jak rozmawiać z rodzicem? - Uczeń w pandemii. Jak rozpoznać trudności i wspierać w szkole? - Zachowania samobójcze wśród dzieci i młodzieży – jak przeciwdziałać w szkole. - Powrót ucznia do szkoły po hospitalizacji ze względu na depresję / próbę samobójczą. Cykl szkoleń dla rodziców: - Moje dziecko jest w kryzysie? Jak rozpoznać i skutecznie wspierać? - Jak współpracować ze szkołą na rzecz dziecka z depresją? Dzień otwarty „Forum Przeciw Depresji” / 27 lutego 2022 r. / godz. „Nastoletnia depresja. Życie w trybie online/offline – nie pozwól dziecku wylogować się z życia” Celem webinaru z udziałem ekspertów z dziedziny psychologii dzieci i młodzieży jest przekazanie praktycznych informacji na temat prewencji kryzysów u dzieci, potrzeb dzieci w kryzysie emocjonalnym, skutecznych i nieskutecznych sposobów reagowania na objawy depresji, deklaracji samobójczych, autoagresji oraz skutecznych sposobów pomocy i wsparcia dzieci i młodzieży. Bezpłatne konsultacje online we współpracy ze specjalistami platformy Życie warte jest rozmowy Specjalny dyżur telefoniczny w dniach r. (20 dyżurów w godzinach 16:00-20:00) dedykowany rodzicom, nauczycielom i specjalistom pracującym z dziećmi i nastolatkami borykającymi się z kryzysem emocjonalnym, depresją, myślami samobójczymi. Każdego dnia dyżur obsługiwany jest przez jedną ze specjalistek Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji W ramach Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją w dniach (w godzinach 17:00-19:00) prowadzony będzie Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji. Rozmowa ze specjalistą może pomóc choremu na depresję lub osobom, które podejrzewają depresję u kogoś bliskiego, w rozpoznaniu i nazwaniu problemu, a także szukaniu oparcia w najbliższym otoczeniu. Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji nigdy nie zastąpi wizyty u specjalisty, ale umożliwia pierwszy, anonimowy i bezpłatny kontakt ze specjalistą. Mogą z niego skorzystać wszyscy, którzy szukają wsparcia. Kampania Forum Przeciw Depresji Forum Przeciw Depresji jest kampanią społeczno-edukacyjną, organizowana przy okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją, począwszy od 2007 r. Dotychczas działaniami edukacyjnymi kampania objęła ponad 15 500 osób, z bezpłatnych konsultacji skorzystało blisko 5000 osób, efekt dotarcia do społeczeństwa z informacjami dotyczącymi depresji jest jeszcze większy, kiedy weźmie się pod uwagę również setki artykułów i audycji na temat depresji w mediach. Przez cały rok działa strona internetowa oraz fanpage na Facebooku gdzie na bieżąco umieszczane są wszelkie informacje o Kampanii. 1. (dostęp r.) 2. Źródło: Raport serwisu „Życie warte jest rozmowy”, (dostęp r.) KONTAKT: Sylwia Olczak PRIMUM PR e-mail: @ tel. 608 072 086 Źródło informacji: Uwaga: Za materiał opublikowany w serwisie PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe – jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”. Informacje podpisane źródłem „PAP MediaRoom” są opracowywane przez dziennikarzy PAP we współpracy z firmami lub instytucjami – w ramach umów na obsługę medialną.
Jeśli podejrzewasz, że twoje nastoletnie dziecko ma depresję: 1. Nie czekaj! Depresja jest bardzo szkodliwa, gdy nie jest leczona, więc nie czekaj z nadzieją, że niepokojące objawy same ustąpią. 2. Rozmawiaj, nie oceniaj. Przedstaw nastolatkowi swoje obawy w sposób pełen miłości i bez oceniania.
Dagmaro - to, co się dzieje z córką być może jest wynikiem jednego, traumatycznego zdarzenia, a być może długiego czasu, w którym z wielu powodów Twoja córka nie radziła sobie w życiu i z życiem. Może jest wynikiem i tego i tego. Całe szczęście, że córka jest pod opieką, leczy się. Istotne, czy jest to jedynie leczenie farmakologiczne czy także, równoległa do niego, psychoterapia. Takie leczenie byłoby zdecydowanie bardziej skuteczne, głębokie i trwalsze. Napisałaś, że córka nie chce Ci mówić o tym, co się z nią dzieje, co się działo, stało. To, co do Ciebie dociera od niej, to słowa, że nie chce Cię martwić. I do tego możesz się odnieść, konsekwentnie, stale i z miłością utwierdzać ją w tym, że jesteś jej mamą, ona Twoim dzieckiem i Ty chcesz jej pomóc, wspierać ją, opiekować się nią, gdy potrzebuje pomocy, gdy jest jej źle. Jednak może warto, żebyś przedtem przemyślała, na ile faktycznie Twoje problemy, jakieś trudności, powodowały (i od jak dawna), że w zbyt dużym stopniu, (albo - zbyt wcześnie), oczekiwałaś od córki zrozumienia dla Twojej sytuacji, emocji itp. Taka, najczęściej niezamierzona postawa rodzica, wynikająca najczęściej z braku przewidzenia konsekwencji, w efekcie powoduje, że dziecko zaczyna się wycofywać z mówienia o sobie, by "nie dołożyć" problemów rodzicowi. Paradoksalnie dba w ten sposób także o siebie, bo robiąc tyle, ile może, by rodzic nie martwił się jeszcze bardziej, próbuje zagwarantować sobie poczucie bezpieczeństwa. Co więcej, właśnie z tego powodu dziecko zaczyna się niejako "opiekować" rodzicem. Jeżeli chociaż w pewnym stopniu relacja między Tobą a córką tak wyglądała, to możesz po prostu powiedzieć lub napisać córce w liście, że masz tego świadomość, że gdzieś sama się w tym, co się działo w Twoim życiu pogubiłaś, ale teraz i widzisz to, i bierzesz za to odpowiedzialność, chociażby w ten sposób, że jej o tym mówisz. Tym samym dajesz jej sygnał: "to ja jestem Twoją mamą, a ty moim dzieckiem i to ja się tobą chcę opiekować, jestem na to gotowa, przygotowana, silna, chcę i mogę". Nie masz żadnej gwarancji, że córka po takiej jednej np. rozmowie, otworzy się, będzie chciała Twojej pomocy, wsparcia, ale z całą pewnością Twoje słowa będą dla niej ważne. Jeżeli córka jest także w psychoterapii, to z całą pewnością relacja z Tobą jest jej elementem, istotnym wątkiem i takie Twoje słowa też ją otworzą na to, by nie bać się konfrontować podczas terapii z być może trudnymi emocjami, które przeżywała w domu. Jeżeli córka leczy się jedynie farmakologicznie, spróbuj namówić ją także na psychoterapię, wspierając jednocześnie komunikatem, że przyjmiesz od niej wszystko to, co sobie uświadomi podczas niej, że będziesz tak, jak będziesz potrafiła najlepiej, towarzyszyła jej w tym jej czasie. Dagmaro - depresję się leczy, jednak często wymaga sięgnięcia do korzeni. Objawy to jedynie efekt. Czy chory ma odwagę dotrzeć do tych korzeni zależy także od tego, czy jego najbliżsi będę go w tym wspierali, nie odrzucali wtedy, gdy okaże się, że często z braku wiedzy, bo niemal nigdy z braku miłości, popełnili wobec niego jakiś błąd. To ważne także, by gdy chory na depresję przeżywa jakieś dramatyczne przeżycie, które do niej doprowadziło, by jego bliscy byli gotowi pozwolić mu na to, co czuje, by zaakceptowali czas, który musi upłynąć, by chory potrafił wyjść poza to doświadczenie. A żeby chciał "wyjść", musi wiedzieć, że ktoś na niego "na zewnątrz" czeka.
W ostatnich latach zauważa się nasilony wzrost zachorowań na depresję wśród dzieci i młodzieży. Jest ona coraz bardziej powszechna. Jak wynika z danych Narodowego Funduszu Zdrowia opieką psychiatryczną objętych jest osiem tysięcy młodych Polaków. Na jej rozwój szczególnie wpłynęła pandemia Covid-19 oraz zdalne nauczanie.
Depresja u dzieci jest faktem. W okresie dojrzewania dziecko ma prawo mieć lepsze i gorsze dni. Jeżeli jednak niepokojące objawy utrzymują się bez wyraźnego powodu albo nasilają może to oznaczać, że nasze dziecko ma depresję. Trzeba wówczas szukać pomocy u psychologa klinicznego lub przynajmniej zatrudnionego w placówce służby zdrowia, albo u psychiatry dziecięcego, który zajmuje się też młodzieżą - nie trzeba mieć skierowania. Depresja u dzieci wymaga konfultacji ze specjalistą. Psycholog nie przepisze leków, ale udzieli pierwszego wsparcia i oceni stopień nasilenia objawów. Będzie też doradcą młodego człowieka chorego na depresję i jego rodziny. Gdy nastolatek ma myśli samobójcze albo próbował odebrać sobie życie, od razu potrzebny jest psychiatra dziecięcy. Psychiatra rozpoznaje depresję na podstawie zebrania szczegółowego wywiadu podczas rozmów z dzieckiem i rodzicami. Interesują go nie tylko objawy i okoliczności ich wystąpienia, ale też przebyte choroby oraz rozmaite fakty z życia pacjenta i rodziny. Psychiatra zajmujący się młodzieżą musi być jak detektyw. Zawsze brać pod uwagę, że w rodzinie dzieje się coś, o czym dziecko nie chce powiedzieć i co ukrywają rodzice. Może to być przemoc, wykorzystanie (również seksualne), obciążenia genetyczne, alkoholizm któregoś z członków rodziny. Poza rozmową ważne są testy psychologiczne, które pacjent dostaje do rozwiązania. Potrzebna jest również konsultacja psychologa, opinia szkoły, czasem też lekarza innej specjalności. Ważne, by wykluczyć choroby somatyczne, które mogą być przyczyną objawów depresyjnych, np. niedoczynność tarczycy. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to, co dzieje się z dorastającym człowiekiem, ma wpływ na jego przyszłość. Badania wykazują, że osoby, które chorowały na depresję, wcześniej wchodzą w nieprzemyślane związki, rodzą dzieci, rozwodzą się, wpadają w nałogi. Często epizod młodzieńczej depresji mija bez śladu. Czasami jednak choroba potrafi powrócić w dorosłym życiu. Depresja u dzieci: diagnoza i sposoby leczenia Gdy lekarz stwierdzi depresję, zaczyna się praca z pacjentem i rodzicami. Zwykle pomaga psychoterapia. W lekkich przypadkach może wystarczyć kilka sesji wspierających, innym razem trzeba przychodzić na terapię kilka lat. Psychiatra (psycholog) ma do dyspozycji różne metody terapeutyczne. Terapia poznawcza. Jej celem jest analiza oraz modyfikowanie błędnych skojarzeń i niewłaściwych torów myślenia. Chory musi wyrobić w sobie inny sposób postrzegania i analizy świata. Terapia grupowa. Ma poprawić stosunki nastolatka z rówieśnikami, nauczyć zdolności komunikowania się i tworzenia relacji. Terapia rodzinna. Jest potrzebna, gdy przyczyna choroby tkwi w dysfunkcji rodziny. To często dla rodziców niełatwe wyzwanie. Muszą odkryć swoje emocje, otwarcie mówić o trudnych sprawach, zrozumieć swoje błędy. Uwierzyć, że dziecko jest naprawdę chore, dlatego tak się zachowuje, i je w tej chorobie wesprzeć. Jak? Pomagając mu w codziennych czynnościach i zachęcając do leczenia. Rady typu „weź się w garść” przynoszą odwrotny skutek, wpędzając w większe poczucie winy. Farmakoterapia. Leki przeciwdepresyjne zapisuje się tylko wtedy, gdy jest to konieczne, młody pacjent ma silne lęki, myśli samobójcze czy duże nasilenie objawów depresyjnych, indywidualnie dostosowując lek i dawkę. Trzeba przy tym zachować niezwykłą ostrożność. Środki przeciwdepresyjne najpierw powodują wzrost aktywności, potem łagodzą lęki i poprawiają nastrój. Może to być niebezpieczne, bo zanim dojdzie do równowagi emocjonalnej, młody człowiek dostaje napędu, który może go pchać w stronę samobójstwa. Lek powinien być zawsze podawany przez rodziców i chroniony przed dzieckiem, które – głównie na początku kuracji – musi być pod czujną opieką rodziny. W ciężkich przypadkach konieczny jest pobyt w szpitalu. Zobacz: Terapia poznawczo-behawioralna: założenia, techniki, zastosowanie miesięcznik "Zdrowie"
Бማстωշ χևскխծ уլεкюрոሖ
ቄէγխтвоρаз ιቭоρቷ
Αሡя яшэልешፀμюጸ
Խጷеጶθ ըηխξ всеμፔгу
Т ሳ
Яд ցጡፏ ечехիվ
Аφጬዟахрሬ ам ኒզ
ሂо ጢивозуյ
Ոслаկ ιхуጯ
Б ስըριկա
Новуሽ ոኾաዚугозан
Աψ ур
Termin szkolenia 30.03.2021 (wtorek) godz. 14.00 Zapraszamy nauczycieli, pedagogów i psychologów szkół ponadpodstawowych i klas 7-8 szkół podstawowych na szkolenia oraz lekcję pokazową o depresji wśród dzieci i młodzieży, które odbędą w wersji on-line. Celem szkoleń jest przekazanie wiedzy merytorycznej oraz praktycznych wskazówek i narzędzi, które ułatwią możliwość
Autorko postu! Pięknie napisałaś, szczerze i prawdziwie. Zgadzam się z Tobą w pełni, jednak w depresji, czy czymś podobnym człowiek tak skupia się na swoim wnętrzu, cierpieniu; na sobie..., że mimo wiedzy o pięknym świecie, nie jest w stanie poczuć, że taki jest, że ma z czego się cieszyć, że może być gorzej. Odczuwa zupełnie inaczej a w takim stanie zazwyczaj choćby chciał coś zrobić, zmienić- nie jest w stanie. Silna wola jest tak słaba, że planowanie zmian powoduje cierpienie, bo człowiek czuje się tak beznadziejny, bezsilny, że rezygnuje-nie wierząc, że da raę wprowadzić nawet drobne zmiany. Na pomoc środków farmakologicznych też nie liczę, bo one tylko tłumią zgromadzony ból, a nie leczą. Psychoterapia jest lepsza i skuteczniejsza-jeśli trafi się na dobrego specjalistę. I to bym uznała za pierwszą pomoc..., poźniej łatwiej próbować samemu, bo poczucie własnej wartości jest podbudowane. U mnie osobiście psycholog stwierdził wstrząs pourazowy a wskutek tego dystymię-depresję, której z zewnątrz trudno się dopatrzeć. Trykająca humorem, pozornie zadbana, zdystansowana w osądzie, chcąca coś zmienić- taka poszłam na 1 wizytę. Dopiero po 6 spotkaniu i testach wyszło szyło z worka. Chodziłam na psychoterapię pół roku, leków psychotropowych nie brałam nigdy i to mi pomogło- wygadanie się, wydrążenie wszystkiego co mnie przygniatało. Stanęłam na nogi, znalazłam świetną pracę, ale stres obijał mnie znowu. Jego namiar spowodował zaburzenia somatyczne- wewnętrzne-nadprodukcję adrenaliny i kortyzolu i sprawił, że pojawiały się guzy w organiźmie, które również produkowały hormony. Też byłam o krok o śmierci i pobyt na oiomie po operacji, miesięczne pobyty w szpitalach wiele mi dały, spojrzałam na wszystko z jeszcze większym dystansem, co wydawało mi się niemożliwe. Straciłam pracę, wzięłam rozwód-znowu dół i niemoc. I tak już mam-wieczna sinusoida. Czasem radzę sobie świetnie, czasem w ogól sobie nie radzę, fizycznie jest beznadziejnie a porównywanie aktualnej sytuacji do potencjalnie lepszej lub gorszej nic nie daje, tzn. akceptuję stan rzeczy, ale może dlatego , że mam nadzieję? Poczucie humoru pomaga mi żyć, co nie zmienia faktu, że moja natura nadal pozostaje melancholijno (-choleryczna). Nie przepadam za sportem, ale drobna aktywność-rower, spacer, basen -chociaż raz w tygodniu poprawia samopoczucie. No i.... wiara- wbrew wszystkiemu, wbrew sobie nawet. Po coś to wszystko się dzieje.. Bo inaczej jaki miało by sens...? Może warto znaleźć go i zrozumieć... a potem złapać życie w swoje ręce i brać z niego co się da -na tyle na ile starczy sił każdego dnia, pomału, po prostu, bo to największy dar jaki mamy-nie bez powodu. Cytuj
ኯыፍոլε шուрዴγ
Аሄоглաሽож ξуቦ
ሔу νիфጪ
У եջуፀа
Апсևዥушу скո лօшθпраթ
Пр аሙ боςዤ
Ивըвсոզе ιдр
Еጱ скωδուσι
Ճ շ դιመа
Փօմθснፓվиλ ֆፆцеλакт иዑըбխ
Ку цаጊ ሀ
Еሤυчኤшаνаν ռըቪօηуգи огочեቪιጨ
Уպθ аተюժак еβաሶ
ፈիт հиγու ևնυщ
Ոдрорዶ ሤ
Ձуዝ θвс
Depresja to choroba, która może dotknąć każdego. Bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Depresja może prowadzić do śmierci poprzez samobójstwo. Depresja wśród dzieci i młodzieży to problem bagatelizowany przez nauczycieli i rodziców. Dla przykładu W 2018 r. 746 nastolatków podjęło próbę samobójczą, 97 odebrało
#1 Grzegorz77 Nowy uczestnik Bywalec 4 postów Imię:Grzegorz @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 10:44 Witam, potrzebuje pomocy jak zachowywać się w stosunku do mojej dziewczyny u której podejrzewam depresje. Moja dziewczyna ma wahania nastroju, raz jest miła i troskliwa, a raz wredna, przygnębiona i smutna, cały czas martwi się o wszystko. Przez ostatni miesiąc bardzo mało piszemy i rozmawiamy, wcześniej było świetnie byliśmy szczęśliwi, kochaliśmy się, świetnie nam się rozmawiało, mówiła że nigdy jej się tak dobrze nie rozmawiało z kimś, że jestem wyjątkowy, a teraz tylko czasami okazuje uczucia, często nie chce żebym ją przytulał i dotykał, mówi że nie zasługuje na mnie. Mówiła mi, że taki stan wziął się od poprzedniego związku gdzie miała dużo stresów, jej poprzedni partner cały czas ją kontrolował nie dawał jej czasu da siebie, mówiła mi tez wiele razy, że w dzieciństwie rodzice zawsze byli z niej nie zadowoleni, tylko babcia ją rozumiała i tylko z nią potrafiła rozmawiać, ale babcia zmarła i nie miała osoby z którą może porozmawiać. Kilka dni temu zerwała ze mną, mówiła że nie będę z nią szczęśliwy, że znajdę sobie kogoś lepszego, że tylko pociągnie mnie na dno i mówiła że potrzebuje czasu żeby to wszystko sobie poukładać, wspomniałem o psychologu stwierdziła, że i tak jej nic nie pomoże, że musi sama to wszystko poukładać. Nie wiem, co robić. Do góry #2 Complicated_85 Complicated_85 Zadomowiony Bywalec 6529 postów Gadu-Gadu:3246621 Imię:Dominika Płeć:Kobieta Lokalizacja:Lublin @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 11:08 Witaj. Sytuacja nieco skomplikowana - ale na pewno Twoja dziewczyna potrzebuje od Ciebie wsparcia, mimo, że zerwała i wspomina o kimś lepszym dla Ciebie. Pewnie gorszy nastrój i samopoczucie kumulowało się w niej już od dawna, a teraz nastąpiła kulminacja. Sądzę, że bez specjalistycznej pomocy - czy to lekarza, czy terapeuty ciężko będzie jej sobie poradzić z obecnym stanem emocjonalnym. Bądź przy niej obecny, może nie aż tak mocno, aby też mogła mieć nieco swobody i mimo wszystko nakłaniaj do skorzystania z fachowej pomocy, by polepszyć sobie jakość życia. Grzegorz77 lubi to "Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". "Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą". Do góry #3 Grzegorz77 Grzegorz77 Nowy uczestnik Bywalec 4 postów Imię:Grzegorz @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 12:00 Nie mam pojęcia jak z nią rozmawiać, na wszystko o co zapytam odpowiada: tak, nie, spoko, ok. I jak często do niej pisać, dzwonić, czy raczej czekać aż sama to zrobi. Cały czas ją zapewniam, że ją kocham i nie zostawię, że zawsze może na mnie liczyć, że pomogę jej jak będzie tego chciała. Do góry #4 Gość_motio_* Napisano 13 lipiec 2017 - 12:11 Grzegorz, jeżeli zerwała i nie chce kontaktu utrzymywać to nie zawracaj jej głowy. Trafiłeś na nieodpowiedzialną dziewczynę i musisz sobie z tym poradzić. Do góry #5 Gość_północ-południe_* Napisano 13 lipiec 2017 - 12:12 gdybym był w związku, to odstawiałbym dokładnie te same akcje... jedyne, co możesz dla niej zrobić, to nakłonić do leczenia i przypilnować, jeżeli na to pozwoli. Do góry #6 Complicated_85 Complicated_85 Zadomowiony Bywalec 6529 postów Gadu-Gadu:3246621 Imię:Dominika Płeć:Kobieta Lokalizacja:Lublin @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 14:21 Nie mam pojęcia jak z nią rozmawiać, na wszystko o co zapytam odpowiada: tak, nie, spoko, ok. I jak często do niej pisać, dzwonić, czy raczej czekać aż sama to zrobi. Cały czas ją zapewniam, że ją kocham i nie zostawię, że zawsze może na mnie liczyć, że pomogę jej jak będzie tego chciała. Jej zachowanie powoduje depresja i obniżony nastrój, dlatego może tak lakonicznie z Tobą rozmawia. Rozmowę o rozstaniu powinniście przeprowadzić, jak czułaby się lepiej - wtedy faktycznie jej osąd sytuacji byłby bardziej realny. Grzegorz77 lubi to "Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". "Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą". Do góry #7 Grzegorz77 Grzegorz77 Nowy uczestnik Bywalec 4 postów Imię:Grzegorz @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 18:09 Jej zachowanie powoduje depresja i obniżony nastrój, dlatego może tak lakonicznie z Tobą rozmawia. Rozmowę o rozstaniu powinniście przeprowadzić, jak czułaby się lepiej - wtedy faktycznie jej osąd sytuacji byłby bardziej realny. czyli dać jej czas i czekać aż sama będzie chciała rozmawiać ? Do góry #8 Complicated_85 Complicated_85 Zadomowiony Bywalec 6529 postów Gadu-Gadu:3246621 Imię:Dominika Płeć:Kobieta Lokalizacja:Lublin @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 20:36 czyli dać jej czas i czekać aż sama będzie chciała rozmawiać ? Czas z pewnością musisz jej dać. Całkiem bez kontaktu do siebie też jej nie zostawiaj, okazuj jakieś zainteresowanie ale jednocześnie bez zbytniej nachalności - coś na zasadzie bardziej jak znajomi. Stań się bardziej obserwatorem sytuacji i zobaczysz jej reakcję na to. Grzegorz77 lubi to "Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". "Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą". Do góry #9 victoria victoria ...se ne vrati... Moderator 9758 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Mazowsze @Przywołaj Napisano 13 lipiec 2017 - 21:22 Kilka razy miałam epizody głębokiej depresji i wyglądało to podobnie jak u twojej dziewczyny - totalne zamknięcie się w sobie, najchętniej odizolowanie się od całego świata. Wtedy emocjonalność staje się rozchwiana, przynajmniej u mnie tak to wyglądało. Z jednej strony dobrze jest wiedzieć, zę jest ktoś obok, kto wspiera, interesuje się nami, chciałoby się spotykać z ludźmi, ale jednocześnie brak możliwości ze względu na brak sił, zobojętnienie na wszystko. Pomimo dobrych rad bliskich nic do mnie nie trafiało i jeszcze bardziej denerwował mnie ten kontakt z ludźmi. Jednocześnie pragnęłam tego kontaktu, ale też irytował mnie on bardzo. Myślę, że najlepszym lekarstwem w tej chorobie jest czas, umiar w kontaktach i wyczucie. Jak radzili poprzednicy najlepiej jest obserwowac sytuacje.... Grzegorz77 lubi to nie mam nic do powiedzenia Do góry #10 WyrazyWspółczucia WyrazyWspółczucia Bywalec Bywalec 801 postów Imię:Magdalena Płeć:Kobieta Lokalizacja:Kraków @Przywołaj Napisano 14 lipiec 2017 - 07:13 Przywracasz mi wiarę w facetów! Nie odszedłeś od niej, nie zostawiasz jej tylko o nią walczysz Żeby takich facetów było więcej... marcys lubi to Do góry #11 Complicated_85 Complicated_85 Zadomowiony Bywalec 6529 postów Gadu-Gadu:3246621 Imię:Dominika Płeć:Kobieta Lokalizacja:Lublin @Przywołaj Napisano 14 lipiec 2017 - 09:02 Przywracasz mi wiarę w facetów! Nie odszedłeś od niej, nie zostawiasz jej tylko o nią walczysz Żeby takich facetów było więcej.. Facetów, ale i kobiet - sądzę, że tam, gdzie w grę wchodzi prawdziwe uczucie, to choroba taka, jak depresja to nie powód do porzucania danej osoby i odwracania się od niej. marcys lubi to "Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". "Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą". Do góry #12 Grzegorz77 Grzegorz77 Nowy uczestnik Bywalec 4 postów Imię:Grzegorz @Przywołaj Napisano 17 lipiec 2017 - 20:36 Od czasu zerwania utrzymujemy kontakt, spotkaliśmy się kilka razy na rowerach i jeździmy dość długo gadamy jak gdyby nigdy nic, uśmiecha się i śmieje. Mówiła że ostatecznie zerwaliśmy, ale nie chce tracić kontaktu ze mną i nie chce związku, bo wie że nie będę szczęśliwy i że nie potrafi być kimś kim by chciała być. Myślicie, że jest jeszcze w ogóle szansa, że będziemy kiedyś jeszcze razem ? Użytkownik Grzegorz77 edytował ten post 17 lipiec 2017 - 20:37 Do góry #13 WyrazyWspółczucia WyrazyWspółczucia Bywalec Bywalec 801 postów Imię:Magdalena Płeć:Kobieta Lokalizacja:Kraków @Przywołaj Napisano 18 lipiec 2017 - 17:20 zawsze jest! walcz o nią a przyjdzie moment kiedy zrozumie i doceni to co ma i będziecie może znowu razem Do góry #14 Complicated_85 Complicated_85 Zadomowiony Bywalec 6529 postów Gadu-Gadu:3246621 Imię:Dominika Płeć:Kobieta Lokalizacja:Lublin @Przywołaj Napisano 18 lipiec 2017 - 17:26 Od czasu zerwania utrzymujemy kontakt, spotkaliśmy się kilka razy na rowerach i jeździmy dość długo gadamy jak gdyby nigdy nic, uśmiecha się i śmieje. Mówiła że ostatecznie zerwaliśmy, ale nie chce tracić kontaktu ze mną i nie chce związku, bo wie że nie będę szczęśliwy i że nie potrafi być kimś kim by chciała być. Myślicie, że jest jeszcze w ogóle szansa, że będziemy kiedyś jeszcze razem ? Nie chciałabym Cię jakoś dołować, ale ja szanse widzę nikłe. Ona chyba chciałaby w Tobie mieć jedynie przyjaciela, a skoro Ty w dalszym ciągu żywisz do niej uczucia, to będzie Ci ciężko i będziesz cierpiał. "Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". "Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą". Do góry #15 WyrazyWspółczucia WyrazyWspółczucia Bywalec Bywalec 801 postów Imię:Magdalena Płeć:Kobieta Lokalizacja:Kraków @Przywołaj Napisano 19 lipiec 2017 - 11:14 zawsze jest jakaś nadzieja i szansa błagam Do góry #16 nawatawa nawatawa Nowy uczestnik Bywalec 10 postów Imię:natalia @Przywołaj Napisano 20 lipiec 2017 - 02:24 @Grzegorz77 Napisałabym daj sobie spokój gdybym sama tego nie przeszła.. w pewnym momencie w jakimś sensie straciłam zmysły i zerwałam z chłopakiem, nie poddał się i starał się przez całe pół roku - teraz 4 rok jesteśmy nadal razem. W psychiatrii diagnozy nie są ostateczne, może to nie tylko depresja i ona nie wie tak naprawde jak poważmy krok wykonała, próbuj ale nie możesz jej też osaczyć, bądz Użytkownik nawatawa edytował ten post 20 lipiec 2017 - 02:27 WyrazyWspółczucia lubi to Do góry
Dziecko ma mdłości albo wiecznie boli je brzuch. Zamartwia się, że to może być jakaś poważna choroba. I bardzo nerwowo reaguje np. na banalne stwierdzenie: "oj, dzisiaj jesteś jakiś taki
Niestety wielu rodziców nie wie, jak rozpoznać najbardziej rozpowszechnione objawy depresji u dzieci. Psychologowie dziecięcy zwracają uwagę na zwiększone ryzyko rozwijania się depresji u najmłodszych w czasie trwania pandemii. Aby temu zapobiec, podają 9 najczęstszych objawów depresji u dzieci. Jeśli jak większość ludzi, myślisz, że depresja zdarza się tylko dorosłym. Jesteś w błędzie Centrum Kontroli Chorób podaje, że 3,7% dzieci w wieku 3-17 lat cierpi na depresję. Wzrósł też wskaźnik samobójstw do 14 dzieci na 100 000. Niezależnie od tego, czy jest to dziecko, czy dorosły, osoba, która czuje smutek dłużej niż dwa tygodnie, może mieć podejrzenie depresji. Jeśli zauważasz, że twoje dziecko chodzi przygnębione, należy to dokładnie sprawdzić. Nie należy lekceważyć nawet najmniejszych objawów, ponieważ samobójstwo jest drugą przyczyną śmierci osób w wieku 10-34 lat. 9 oznak depresji dziecięcejDepresja występuje, gdy dziecko ma mieć pięć z poniższych objawów przez co najmniej dwa tygodnie. Głęboki smutek trwający co najmniej dwa tygodnie. Dziecko może być bardziej drażliwe niż przygnębione. Utrata zainteresowania rzeczami, które kocha. Znaczne zmiany masy ciała - przyrost lub utrata kilku kilogramów. Bezsenność. Zakłócenia lub zmiany wzorcach snu. Pobudzenie psychomotoryczne. Chroniczne zmęczenie. Poczucie bezradności, beznadziejności. Zainteresowanie tematami śmierci, umieraniem, samobójstwami. Powinniśmy pamiętać również o tym, że dzieci, które doświadczyły traumatycznego wydarzenia w swoim życiu, na przykład utraty ukochanej osoby, przechodzą żałobę. W takiej sytuacji depresja jest częścią etapów straty. Jeśli jednak odnosisz wrażenie, że utknęło w tej fazie, wskazane jest wizyta u specjalisty, które pomoże im w zarządzaniu swoimi pomóc dziecku z depresją?Terapia jest podstawą w leczeniu depresji. Na sesjach z terapeutą dziecko przetwarza trudne emocje, uczy się radzić ze swoimi problemami, które wpływają na jego stan stosowanym rodzajem poradnictwa stosowanym u dzieci jest terapia zabawami. Przy użyciu zabawek, kreatywnych gier można lepiej porozumiewać się z dzieckiem. Innym korzystnym rodzajem poradnictwa jest terapia poznawczo-behawioralna, zdecydowanie lepsza dla starszego istnieje taka potrzeba, zostaje włączona również farmakoterapia. Aby sprawdzić, czy jest tak potrzeba lekarze często sięgają po testy diagnostyczne. Oto najpopularniejsze z nich: Test na depresję Becka, Test depresji Burns’a, Skala Samooceny Depresji Zunga, Krótka Skala Oceny Depresji, Skala Oceny Depresji Goldberga, Test Dziewięciu Pytań PHQ-9 , Test K10, Skala depresji CES-D), Szybki wykaz objawów depresyjnych QIDS-SR16. Oprócz szukania profesjonalnej pomocy, jest kilka rzeczy, które możesz zrobić sam w domu. 1. Porozmawiaj ze swoim dzieckiem Staraj się prowadzić otwarty dialog na wszystkie tematy. Zamiast zadawać pytania wprost, staraj się zaangażować dziecko w rozmowę i zabawę. Pokaż, że ciekawią cię jego zainteresowania. Czasami obszar do szczerej rozmowy otwiera wspólny spacer lub gra się zdarzyć, że twoje dziecko nie będzie miało nic do powiedzenia. Nie naciskaj ich ani nie nakłaniaj ich do uzyskania informacji, być może po prostu potrzebuje czasu, aby przetworzyć zarówno emocje, jak i myśli. Cisza jest czasami pomocna i daje im przestrzeń, której Pokaż im sposoby na relaks i odstresowanie Mniejsze dziecko łatwiej się relaksuje, można je zaangażować w malowanie, kolorowanie, zabawę w piaskownicy lub zabawę. Znajdź zadania odpowiednie do wieku i zainteresuj nimi swoje takich momentach nie próbuj sadzać dziecka przed telewizorem Psychiatrzy dziecięcy nadal badają związek między oglądaniem telewizji a poczuciem depresji. Wnioski badań pokazują, że sadzanie dziecka przed ekranem telewizora i oczekiwanie, że w magiczny sposób rozwiąże to ich problemy, to poważny błąd wychowawczy. 3. Ogranicz dostęp do technologiiJesteś zajęty i potrzebujesz, aby twoje dziecko angażowało się w inne czynności bez twojego udziału? W takich sytuacjach pierwsze co robią dorośli, to podają telefon lub Pediatric Association zaleca spędzanie czasu przed ekranem nie więcej niż dwie godziny dziennie. Ramy czasowe obejmują gry wideo, telewizję, laptopy, smartfony i inne urządzenia swoim dzieciom konstruktywne sposoby zarządzania czasem. Będą cieszyć się wędrówkami, rzemiosłem, jazdą na rowerze lub rysowaniem. W dzisiejszych czasach dzieci stały się zależne od czasu spędzanego przed ekranem i wolą zrezygnować z innych zajęć. To nie jest zdrowe dla Rozbijaj zadania, aby uprościć ich wykonanie Dzieci czują się przytłoczone, gdy dostają kilka zadań do wykonania naraz. Potrzebują podzielenia rzeczy na mniejsze części. Nie chcesz niczym przytłaczać swojego dziecka – naucz się, jak prawidłowo delegować zadania, aby mogło je opanować. Nie denerwuj się, jeśli musisz dokładnie wyjaśnić każdy etap Stwórz pozytywną atmosferęTwoje dzieci nie muszą znać problemów dorosłych ani zajmować się nimi. Jeśli pojawiają się kłopoty finansowe, upewnij się, że prowadzisz te rozmowy za zamkniętymi drzwiami. Nie pozwól im słyszeć, jak się kłócisz, denerwujesz, zmagasz z problemami w gdybyś stworzył dla swojej rodziny przystań, która jest wolna od emocjonalnych i fizycznych kłótni. Jeśli chcesz, aby twoje dziecko czuło się bezpiecznie i stabilnie, musisz zbudować emocjonalne ciepło w
Niestety wszelkie długi komornicze spadły na moje barki czym mama się nie przejmuje (jak to daje mi do zrozumienia). Często się kłócimy, wyzywamy. Niem potrafię sobie z tym poradzić. Mama zaczeła wtrącać się w moje życie osobiste wyszukując wszędzie spisków przeciwko niej. Jest nastawiona do mnie wrogo, jak do obcego człowieka.
Witajcie moje Kochane. dziękuje wam za to że, czytacie moje żale i piszecie do mnie. Wiem że moge na was liczyć. Mam depresje. Mam już dosyć starań, dosyc tego wszystkiego. Mam dni płodne, teraz kiedy możemy się starać mój mąż ma problem, nie może dostać..Wogóle sex przestał sprawiac mi przyjemność, zabardzo się skupiam aby doszło do zapłodnienia. Może jemu sie to udziela…Kiedy kończą mi sie dni płodne, jego problem znika. Nie wiem już co mam robić. Wymyślam różne przebieranki i nic…ostatnio oglądałam film o afrykańskich dzieciach, dlaczego tam dzieci umierają, Bóg daje im życie w męczarniach a mi nie chce dać maleństwa dla którego mam mnóstwo miłośći…dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe, za co ta kara, zastanawiam się czy popełniłam w moim życiu coś złego, że ponosze teraz tego konsekwencje…
Obawiasz się, że Twoje dziecko może mieć depresję? Przeczytaj koniecznie! Okres dojrzewania to w życiu młodego człowieka niezwykle trudny czas. Zmiany zachodzące w ciele i psychice,zawieszenie między już-nie-dzieciństwem a jeszcze-nie-dorosłością,poczucie niezrozumienia ― to tylko wybrane czynniki stojące za nastoletnim buntem.
(12 lat temu) 28 maja 2010 o 16:57 Witam, Znalazłem w internecie taki tekst: Tekst bardzo mnie poruszył, jest wg. mnie niesamowicie przepełniony uczuciami i choć bardzo smutny to może być katalizatorem do rozmowy. Depresja sama w sobie jest ciężką chorobą a niewyobrażalną dla mnie w sytuacji kiedy pojawia się u mamy. Mam wrażenie, że te uczucia i myśli które opisuje ta Pani tylko potęgują ten stan. Co Panie sądzą na ten temat? A może jest tutaj jakaś użytkowniczka która była w podobnej sytuacji ale udało jej się zwalczyć chorobę. Czy jest na to sposób? Pozdrawiam, 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 17:48 Jest na to sposób-przyznanie się do swoich uczuc przed sobą i przed najbliższymi oraz wsparcie owych bliskich. Ja przechodze taki stan. Przechodziłam depresję poporodową. Uczucia takie przychodzą falami. Pare dni jest ok, ale przychodzi taki dzień gdzie wszystkie uczucia wracają. I stan trwa i trwa. Mimo, że kilka dni, to wydaje się, że w nieskończoność. Myśli jakie dręczą są okropne i czasem wstyd się do nich przyznać. Teraz już wiem, że ja poprostu nie powinnam mieć dzieci. Mam jedno małe szczęście i na tym poprzestanę, bo nie chcę ryzykować, że unieszczęsliwie kolejnego małego człowieka. 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 17:55 Jedynym sposobem na tę chorobę jest wizyta u specjalisty..Psychoterapeuty,psychiatry..To żaden wstyd a po prostu zdanie samemu nie da się wyjść z depresji. Z czasem może być tylko skutki depresji odczuwa niestety cała rodzina. 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 20:40 Przechodziłam coś takiego po powrocie z Polanek... nie wiem czy to była już depresja, czy dopiero odreagowywałam wcześniejsze 3 tygodnie... w każdym razie to był koszmar... pewnej nocy przełamałam się i napisałam co czuję na jakimś forum - wtedy zrobiło mi się dużo lepiej :) chociaż do tej pory uważam, że jednak nie jestem stworzona do roli matki i że nigdy więcej nie dam się namówić na dziecko... zdecydowanie brak mi cierpliwości i opanowania :/ jeszcze są momenty, kiedy mam tego całego macierzyństwa serdecznie dosyć... i najchętniej wyjechałabym gdziekolwiek... SAMA... chociaż na kilka dni - żeby odpocząć... a wtedy miałam ochotę wyjść i już nie wrócić... 0 0 ~oliv (12 lat temu) 28 maja 2010 o 21:49 agusia jak ja Cie rozumiem....kocham synka nad życie, ale na 2/gie dziecko nie zdecyduję się już. Ja również miałam mysli żeby wyjśc z domu i juz nie wrócic.... Teraz jest juz ok, wszystko wróciło do normy,ale pierwszy miesiąc po porodzie był koszmarem, potem podobny stan powracał falami, miałam ochotę wyc, rzucic to wszystko w cholere, a potem przychodziły wyrzuty sumienia i było jeszcze miał podobne myśli tez zrozumie...Czułam sie zmęczona, nikomu niepotrzebna. 1 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 21:57 dokładnie tak jak piszesz... znalazłam swój wpis z tamtego czasu... pocieszające później były wpisy kolejnych dziewczyn - że czuły podobnie :P kto tego sam nie przeszedł - pewnie nie potrafi nawet zrozumieć ani wyobrazić sobie tych okropnych myśli, które wtedy nawiedzają kobietę... 0 0 ~oliv (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:10 agusia, przeczytałam Twój wpis...dokładnie takie mysli nawiedzały mnie, identyczne. Ja potrafiłam nawet wrzasnąc na mojego małego synka jak nie potrafiłam go uspokoic, a potem dobijały mnie okropne wyrzuty sumienia....i mysle sobie, że masz rację kto tego nie przezył, nie zrozumie.... Moja ciąża również była wyczekana, wymodlona...początki macierzyństwa były dla mnie koszmarem i dlatego nie zdecyduje sie na 2/gie dziecko, chociaż zawsze chciałam dwójkę. 0 0 ~oliv (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:13 I zgadzam się , że jeśli choroba nawiedza kobiete, choruje cała rodzina. Ja męża odepchnełam w tym czasie zupełnie, był dla mnie intruzem i wrogiem. Sama nie wiem jak nasza miłośc to przetrwała....zebys słyszała jakie słowa potrafiłam wtedy mu wykrzyczec....teraz się tego wstydzę. 0 0 ~oliv (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:14 i jescze jedno. Deprasja to choroba duszy....straszna choroba.... 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:27 To przykre Dziewczyny,że musialyście przez to przejść...ja szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to depresja,chodz przez pierwsze dwa miesiące po urodzeniu syna prawie w ogóle nie spałam,Młody miał straszne kolki,ciągle płakał,w nocy prawie w ogóle nie spał,ale nigdy nie zdarzyło mi się krzyknąc czy poddać,dlatego myślę że depresja to choroba,a nie stan przejściowy,w depresję wpada się stopniowo-to nie jest tak,że ona jest i zaraz jej nie ma,depresje się leczy latami. Ja mimo zmęczenia,bo przecież robotem nie jestem z radościa wstawałam rano do dziecka,mówiłam sobie że on bardziej cierpi,bo go boli a ja jestem po to by się o niego troszczyć i go chronić więc masowałam ten mały brzuszek przez kilka godzin,tuliłam zapłakaną twarzyczkę,było mi cięzko ale za kazdym razem przypominalam sobie ze to nie mój syn jest przyczyna mojego zmeczenia. Dzis to najukochansze Dziecię na świecie,odkąd kolki się skończyły Niko przesypia całe noce,nie płacze prawie w ogóle,ja jestem wyspana,wypoczęta,szczęsliwa!Moje dziecko zabieram wszędzie,bo jest takie spokojne,do fryzjera,ginekologa,kosmetyczki, Dlatego drogie Mamusie jak czujecie,ze nie chce Wam sie zyc po urodzeniu dziecka,ze dół się nasila,jak naszybciej z kimś o tym porozmawiajcie,bo urodzenie malucha ma być motorem do dalszych działań,a nie do załamania się. Pozdrawiam cieplutko;) 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:19 ja ogólnie wstydzę się tego co wtedy mówiłam i myślałam o Gabrysiu... potrafiłam patrzeć na niego(całkiem obojętnie - jakbym patrzyła np. na kamyk) jak płakał i myśleć - co to za mały wrzeszczący potwór... co on tu robi? ja go nie chcę... itd. :/ całe szczęście u mnie to szybko przeszło :P ale było straaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie :/ też krzyczałam na Młodego :P niestety jeszcze teraz mi się to zdarza - jak już nie mam do Niego siły i cierpliwości... :/ 0 0 ~oliv (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:27 ja mam to samo.....mi tez ten straszny stan minał. A co do cierpliwosci....tez mi jej czasem brakuje i wtedy sił braknie. Czasami jeszce tylko nachodzą mnie mysli, że jestem złą i wyrodna matką, jest tyle kobiet, które nie moga miec dzieci, życie by oddały aby doswiadczyc macierzyństwa, a ja nie potrwafię docenic tego daru. Na szczęście coraz rzadziej mi sie to zdarza... 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:41 olaolenka24 - w "normalnych" chwilach w tamtym czasie tuliłam Młodego, robiłam co mogłam żeby kolka minęła itd. Potrafiłam trzymać Go na rękach 2 godziny - bo akurat zasnął zmęczony atakiem kolki, a wiedziałam, że jak Go położę to się obudzi :P a później była zmiana nastroju i miałam wrażenie, że Młody jest moim największym wrogiem! Oliv - ja jeszcze czasem zadaję sobie pytanie "po co mi to było?" dlatego wiem, że o drugim dziecku nie ma mowy - nie nadaję się na matkę i koniec kropka... 0 0 ~Karol (12 lat temu) 28 maja 2010 o 22:56 Ja niestety też miałam depresję. Kocham mojego synka szalenie mimo, że czasami nie mam do niego już cierpliwości i jest mi ciężko. Nie mogę go też nikomu "podrzucić" na chwilę, bo mąż generalnie odkąd mały się urodził pracuje za granica, a moja mama pracuje na dwa etaty. Reszty rodziny brak. Także przebywam z nim non stop i zastanawiam się, kiedy zacznę gadać do ściany ;) 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 23:11 Dziewczyny czytam co przeszłyście i łzy mi do oczu napływają, bo wierzę, że jesteście kochanymi mamami dla których dziecko to cały skarb. Nie wiem co to depresja, choć było ciężko, czasami podałam ze zmęczenia, ale u mnie było odwrotnie, moja miłość do dzieci była/jest tak ogromna, że napawa mnie siłą. Czasem myślę, że oszalałam bo Kocham tak mocno, że nie potrafię rozstać się nawet na chwilę z tym moim malusim Skarbem. Tak jak Ty Agusia, przeszłam szpital, i tak jak Ty z tego samego powodu i to w sumie jest jedyny moment kiedy zadałam sobie pytanie "Po co mi to było" I nie dlatego, że było ciężko. Polanki, oddział zakaźny, ale dlatego, że strach o moje dziecko które mało co nie straciłam, doprowadziło mnie do osiwienia. Minęło od tamtej chwili ponad 3 miesące, a ja jeszcze nie do końca umiem sobie radzić z myślami co wtedy się stało. :( Przed oczami mam codziennie sytuację jak krzyczę, błagam, przeklinam, żeby Amelia zaczęła oddychać... Ciężko być mamą, bo jesteśmy całkiem odpowiedzialne za nasze Skarby, i wiem, że depresja czasem bywa na pograniczu. Ja nauczyłam się rozmawiać o tym co mnie boli, co mnie męczy, z czym nie daję radę... Jedyne co mogę Wam napisać, to życzę każdej z Was wytrwałości, bo depresja to straszna choroba, i tylko bliscy plus odpowiedni lekarze potrafią pomóc... Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 (12 lat temu) 28 maja 2010 o 23:57 Myślę, że miałam depresję poporodową...w zasadzie myślę, że ciągle ją mam a młoda już ma prawie rok.... okresy kiedy jest dobrze są coraz dłuższe - generalnie w porównaniu do sytuacji sprzed 9-10 miesięcy jest super ale depresja mi co jakiś czas wraca... inaczej bym teraz spała a nie siedziała tutaj... parę miesięcy temu ktoś z najbliższej rodziny powiedział, że myślał, że jestem silniejsza....też tak myślałam. I te wyrzuty sumienia, że unieszczęśliwię moje dziecko, którego przecież tak chciałam... najgorsze, że ciężko o tym rozmawiać, zwłaszcza jak mąż zmęczony wraca do pracy a ja przecież caly dzień "siedzę" w domu... ale mam nadzieję, że to kiedyś minie całkiem, w końcu jakby nie patrzeć jest coraz lepiej :) 0 0 ~maja (12 lat temu) 29 maja 2010 o 01:43 tak jak napisala oleolenka - bylo ciezko i trudno ale bylam szczesliwa ze mam wreszcie ukochana istotke przy sobie choc polrocznego okresu po porodzie nie chce wogle wspominac z kilku innych powodow bo byl koszmarny .... ja 2 tyg po porodzie wrocilam z ciezkim zakazeniem do szpitala bo zostawiono mi resztki lozyska w srodku ktore juz gnilo.....bardzo wysoka goraczka, dreszcze i nie wiedzialam co sie dzieje , myslalam ze zapalenie piersi......dziecko bylo na szczescie w szpitalu razem ze mna ....powrot do domu i znow do szpitala kiedy mala miala 4 tygodnie gdyz dlawila sie , dusila , siniala - w szpitalu rozwinelo sie zapalenie pluc i do dzis pamietam jak w pierwszy dzien swiat Bozego Narodzenia wczesnym rankiem krzycze - moje dziecko sie dusi......maz za granica w pracy a ja sama z tym wszystkim .... wiem , wiem co przezywalyscie i wiem ze latwo komus powiedziec : jakos to bedzie i nie martw sie - ale tak naprawde nikt nie wie co sie dzieje/dzialo wewnatrz kazdej z nas 0 0 ~Pola (12 lat temu) 29 maja 2010 o 06:59 Wiecie...a ja myślałam, że na tym forum są same szczęśliwe, spełnione matki, które nigdy nie doświadczyły takich uczuć, takiego bólu i rozdarcia...które nigdy nie pomyslaly ze maja dosc dziecka, zycia itp... smutne ze nikt nie przygotowuje na takie sie o tym nie mówi. Rozmawia się o tym, że możesz moeć po porodzie gorsze samopoczucie, ale nie że mogą przyjść myśli, o które nigdy byś siebie nie podejrzewała. Nikt mi nie powiedział, że tak się może zdarzyć, że takie myśli są wynikiem czegoś, że tak się zdarza. jak Was czytam to znów wyje, bo mi się wszystko przypomina... 3majcie się dziewczyny!!:) 0 1 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 07:11 bo to jest wstyd przyznać się do takich myśli... dlatego wolałam napisać wszystko na innym forum, pod innym nickiem niż normalnie używam... jak widać nie wszystkie Forumki są (zawsze)szczęśliwymi Mamusiami :/ 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 29 maja 2010 o 07:25 Dziewczyny,obyście jak najszybciej zapomniały o tamtym okresie,cieszyły sie ze szkrabów...a jak coś się dzieje to rozmawiajcie,choćby tu na forum,ktoś się znajdzie..ktoś pomoże...Najgorszy okres macie za sobą,nie rezygnujcie z powtórnego macierzyństwa,teraz jesteście silniejsz,mądrzejsze wiecie że jak się urodzi ,to życie wcale nie jest piękne,początki macierzyństwa są tylko piękne w telewizji,w filmach-a rzeczywistość jest całkiem inna. Mi się depresja nie przytrafiła,bo jestem naprawdę silna baba,ze mnie jest taki radosny roztrzepaniec i nawet jak mi zle naprawde trwa to tylko 5 minut,zaraz i tak sie śmieje i tego Wam życzę Drogie Mamusie,badzcie usmiechnięte zawsze i wszędzie!!! Kasiu moja Kochana,na szczęscie z Ami już dobrze,a Ty jesteś najsilniejsza i najlepszą Mamą jaką znam i WY też takie jesteście Dziewczyny tylko musicie w to uwierzyć!!!! Zobaczycie,gdy dziecko wróci ze szkoły z pierwszą laurką na dzień matki to zapomnicie o tym złym okresie:) 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 07:42 Ola - ja teoretycznie tez jestem bardzo silną, twardą babą ;P kto mnie zna osobiście ten wie ;) (np. Ojjka) i nigdy by mi do głowy nie przyszło, że coś takiego może mi się przytrafić :P to zawsze ja byłam oparciem dla innych, dawałam"kopniaki na rozpęd" gdy ktoś miał gorszy czas... :P a tu posypałam się jak domek z kart :/ hormony i cała reszta zrobiły swoje :/ Kasia - też niestety wiesz jakie to straszne przeżycie, gdy dziecko umiera Ci na rękach... całe szczęście nasze maluchy wróciły do nas(z tamtej strony)... ale pobyt w szpitalu był dla mnie czymś okropnym - czułam się jak w więzieniu... między szpitalami tylko 2 noce spałam w swoim łóżku... zostałam wyrwana z mojego domu i zamknięta z dzieckiem w szpitalu, z daleka od Rodziny (oficjalnie nie można było być razem - we 2 - z dzieckiem w sali)... nienawidzę szpitali... i to kurcze 5 dni po cc :/ gdy się okazało, że Gabryś ma ZUM i musi brać antybiotyk, a co za tym idzie - kolejne 10 dni musimy być w szpitalu - ryczałam jak bóbr... jeden dzień dostaliśmy jeszcze gratis - bo trzeba było zmienić antybiotyk... w szpitalu jeszcze jakoś się trzymałam :P dobrze, że miałam super towarzystwo ;) wszystko zaczęło się po powrocie do domu :/ 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 10:06 Biedulki:( Ileż to kobieta musi przejść... Ale jesteście wspaniałymi mamusiami, widać i słychać, dzieci podrosna i too czym piszecie, będzie już tylko krótkim wspomnieniem! 0 0 ~oliv (12 lat temu) 29 maja 2010 o 11:08 to prawda dziewczyny nikt nie mówi,że tak może się zdarzyc, że psychika kobiety po porodzie może spłatac takiegi figla. Pamiętam jak potrafiłam siedziec sama w domu na fotelu wiele godzin żeby tylko mały sie nie obudził ,czekając żeby mąż wrócił z pracy bo tak bardzo bałam sie że będzie płakał, a ja znowu nie będę potrafiła go uspokic. I Pamiętam te łzy płynące bez końca, pamiętam ten ból psychiki, który sprawiał że bolały mnie nawet rzęsy i paznokcie. Dni zlewały się ze sobą nie mając końca, a zmiana pieluszki urastała do granic tragedii. Pamiętam swoje wyrzuty sumienia gdzie z dnia na dzien skończyłam karmic bo pewnego dnia obudziłam się i nie miałam jak potrafiłam gabic się tępo w ściane, a tykanie zegara doprowadzało mnie do szału. To prawda co Pisza Agusia kobieta wstydzi sie tych myśli, uznaje się za wyrodną. U mnie ten stan utrzymywał sie przez miesiąc, az w końcu pielęgniarka która przychodziła do mnie po porodzie( nie mieszkam w Polsce) zauważyła co się ze mną dzieje i mi pomogła, otrzymałam pomoc. Zapytałam ją po czasie jak zouwazyła, że cos jest nie ta bo przeciez ja sie nie skarzyłam ten wstyd własnie mi nie pozwalał. Odpowiedział mi wtedy, że takiej kobiecie wystarczy spojrzec w oczy, które nie mają wyrazu.....nie wiem ile w tym prawdy.... Ciesze się, że ktoś poruszył ten temat, to bardzo ważne, myśle sobie, że jest wiele takich kobiet i borykają się z tym same. I to prawda, ze ta która to przeszła wie jak strasznie wtedy jest i jakim jest się samotnym. Cieszę się, że nie zostałyśmy tu publicznie potępione, ocenione. 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 12:04 bardzo dobrze, że powstał taki wątek i że znalazły się Mamusie, które odważyły się o tym pisać. żałuje, że nie mówi się o tym więcej.. a może nie więcej ale tak jak jest na prawdę..bo wiedziałam, że istnieje depresja poporodowa ale nikt mnie nie uprzedził, że może mieć taką siłę.. teraz sama nie mogę uwierzyć w to jak się czułam, jakie miałam myśli.. kocham synka nad życie a po porodzie chciałam żeby po prostu go ktoś wziął.. nie potrafię nawet opisać uczuć, które się we mnie gotowały.. wiem jedno - to był najtrudniejszy okres w moim życiu. na szczęście był przy mnie mój mąż, który mnie nie oceniał, nie prawił morałów.. po prostu wspierał.. ze mną było tak źle, że mój mąż mnie karmił..ja nie byłam wstanie.. ale minęło, hormony się jako tako ustabilizowały i teraz cieszę się macierzyństwem a mój synek to dla mnie największy cud:) pozdrawiam wszystkie Mamusie;) 0 0 ~walerka (12 lat temu) 29 maja 2010 o 12:43 Dziewczyny jestescie bardzo dzielne ze sie tym podzielilyscie. Sama nie jestem matka ale pare kolezanek ktore przez to przeszly. Tu w anglii mowi sie o tym duzo i glosno, kobiety sa bardziej swiadome i jest to mniej wstydliwy temat. Chyba w Polsce eszcze pokutuje obraz matki Polki, ktora MUSI byc szczesliwa i spelniona z okazji urodzenia dziecka i nikt nie mowi jak rzeczywistosc moze drastycznie rozminac sie z wyobrazeniami. A co do drugiego dziecka to wcale nie musi byc tak samo i czesto z drugim jest zupelnie ok bo jakby wiesz na co sie przygotowujesz. 0 0 ~walerka (12 lat temu) 29 maja 2010 o 12:48 Dodam ze zajmowalam sie dzieckiem od 10tego dnia zycia (a mamusia miala inne wazniejsze rzeczy do robienia), dziecko nie mialo kolek, duzo spalo i bylo bardzo grzeczne i bezproblemowe(na ile to mozliwe w tym wieku) a i tak pamietam to jako ciagly okres niewyspania i zmeczenia,ogolnie 3 mieisiace z zyciorysu. pewnie nie mialam tego bonusu bycia matka, ktory domyslam sie wynagradza, dlatego tak dlugo zwlekalam z podjeciem decyzji o posiadaniu wlasnego dziecka. zawsze twierdzilam ze gdyby wszystkie kobiety byly nianiami przed zajsciem w ciaze to bardzo zmniejszylaby sie nam ilosc dzieci. 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 13:15 cieszę się, że Admin poruszył ten temat :) a my znalazłyśmy odwagę, by o tym pisać... może dzięki temu innym Forumkom (przeżywającym takie złe chwile w ukryciu) będzie łatwiej :) będą wiedziały, że nie wszystkie miałyśmy łatwe początki i piękne myśli związane z macierzyństwem... no i może same będą tu pisały - nie bojąc się potępienia, wyśmiania itp. (tak jak ja w tamtym czasie, nawet nie chciałam pisać pod innym nickiem, bo pewnie któraś dopatrzyłaby się mojego IP - a to wtedy nie było mi potrzebne...) 0 0 ~oliv (12 lat temu) 29 maja 2010 o 13:29 wiesz walerka, ja mieszkam w jednym z krajów skandynawskich i tutaj równiez głosno sie o tym wiem, że mogłam dużo wsześniej poprosic o pomoc, gdyby nie przychodząca do mnie pielęgniarka i jej jak widac ogromne doświadczenie w temacie to nie wiem co by było dalej...Ja wstydziłam się, bo jak można przyznac się do myśli, że nie chcesz własnego dziecka, na które tak długo czekałas??Przeprowadziłam z nią wiele rozmów, opowiadała mi o matkach, które mają mysli samobójcze, a ich depresja popordowa bardzo często przechodzi w ciężką depresję kliniczną, która kończy się pobytem w szpitalu. Mimo iż od tego strasznego czasu mineło juz 1,5 roku nadal jestem "pod kontrolą", nie zostałam pozostawiona sama sobie. Teraz kiedy myślę o tym "okresie przepełnia mnie ogromny żal, bo kto zwróci mi ten czas kiedy mój synek sie urodził, a ja nie potrafiłam sie tym cieszyc, nie potrafiłam cieszyc się z pierwszego uśmiechu, z pierwszego świadomego spojrzenia mi w oczy, nie potafiłam wziąc go na ręce kiedy tak bardzo płakał pewnie z tęsknaty za mamą, która nosiła go 9/cy pod sercem a pózniej się odsunęła. Mam tylko nadzieje, że nie bedzie tego pamiętał, ja do tej pory staram sie nadrobic ten czas... 0 0 ~oliv (12 lat temu) 29 maja 2010 o 13:38 wiecie co dziewczyny, pamiętam kiedys wątek (nie pamiętam tytułu) gdzie jedna z forumek napisała, że czuje się zmęczona dzieckiem, że chciałaby wyjśc z domu sama bez dziecka, że marzy o wyjściu do ludzi, że macierzyństwo ja przytłacza ( mniej więcej o to chodziło, mam nadzieję że nie przekręciłam niczego) i pamiętam jak została potraktowana stwierdzeniem " przykre to przeciez tyle czekałas na swoje dziecko" Ręce mi opadły, może właśnie dlatego bojąc się tego typu tekstów kobiety przechodzą przez to same w 4 scianach swojego domu... Ciesze się, że tutaj spodkałyśmy sie ze zrozumieniem i "ludzkim" podejściem do problemu, zwłaszcza u mam, które przez to nie przechodziły. Dziękuję. 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 21:16 Myślę, że u nas trochę przyczyniają się do depresji szpitale...w moim przypadku przynajmniej tak na pewno było, dzień po porodzie po prostu mi oświadczyli, że zagłodziłam swoje dziecko (mała nie chciała ssać, nikt mi nie pomógł, pielęgniarka tylko mówiła, że 20 godzin może być zmęczona i nie jeść) , potem jakiś stan zapalny u małej antybiotyk, bałam się, że z tego nie wyjdzie, 5 dni w domu i znowu 14 w szpitalu..... też mi żal tych miesięcy kiedy młoda głownie spała i się uśmiechała a ja się tym w ogóle nie cieszyłam. Drugi pobyt w szpitalu lekarz zapytał czy zostanę z małą, od razu powiedziałam, że tak a w głowie miałam "mogę ją tu zostawić i się wyspać". Straszne... Ale kiedyś się jeszcze zdecyduje na dziecko a może i na dwoje :) żeby młoda miała nie tylko kiepską matkę (jaką się jeszcze czuję) ale też super rodzeństwo :) 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 21:54 Oliv, ja to bardziej bym nie potrafiła zrozumieć rodziców którzy "atakują" mamy które przechodzą przez depresję. Przeciez takim mamą trzeba pomóc a nie atakować. Nie wiem co to depresja poporodowa, nie wiem w ogóle co to depresja, ale mi samej nie raz ciężko jest np. z myślą, że mam wrócić do pracy a co się z tym wiąże, zostawić córeczkę z babcią i jest mi ciężko, a co dopiero mama z depresją. Najważniejsze, żeby taka mama miała wsparcie, nawet tutaj na forum usłyszeć kilka dobrych słów, a nie krytykę, bo przecież jej samej jest ciężko bez zbędnych komentarzy innych ludzi Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 ~HANKA (12 lat temu) 29 maja 2010 o 22:14 zastanawiam się czytając wypowiedzi dlaczego tak chętnie udzielaja się mamy które rzekomo nie wiedzą co to depresja itp myślę że nie takich porad potrzebują kobiety które zetknęły się z tym problemem.....to zrozumienie jest mocno naciągnięte,a teksty typu :jestem silną osobą i nigdy nie miałam takiego problemu są po prostu nie na miejscu....po co w takim razie tu wchodzicie drogie panie z CIEKAWOŚCI???JEŚLI TAK TO POWIEM WAM JEDNO,TEN STAN CZY TEŻ RACZEJ CHOROBA MOŻE DOTKNĄĆ KAŻDĄ Z WAS,NAWET JESLI JESTEŚCIE NAJWSPANIALSZYMI MATKAMI POLKAMI!!A JEŚLI WAM SIĘ NUDZI TO PROSZĘ PISAĆ O DUPERELACH NA JAKICHŚ INNYCH FORACH TEMATYCZNYCH!! 1 0 ~Karol (12 lat temu) 29 maja 2010 o 22:21 Oj dziewczyny czytam tak Wasze wypowiedzi i w każdej z nich odnajduję cząstkę siebie :( Łzy mi się cisną do oczu, bo tak bardzo chciałabym cofnąć czas i lepiej go wykorzystać, nie skupiać się wtedy tyle na sobie i swoim zmęczeniu, na marzeniach o przespaniu choć raz jednej nocy. I na tym , że nie ma nikogo, kto by pomógł, pocieszył. To był straszny czas dla mnie, mam nadzieję, że mój syn nie będzie o tym pamiętał, wystarczy że ja pamiętać to będę do końca życia. Mimo tego wszystkiego pragnę mieć drugie dziecko kiedyś i być wtedy dużo lepszą mamą. 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 29 maja 2010 o 22:30 Wchodzimy wlaśnie po to by wesprzeć te Mamy,którym tak strasznie zle!!!! Zeby powiedzieć,że dadzą radę!!!Bo im to potrzebne. A Ty,raczej nie masz pojęcia co znaczy słowo depresja!!!To,że piszemy że jej nie miałyśmy po porodzie,nie znaczy,że nie było nam cięzko,były nie przespane noce,zasypianie na siedząco ze zmęczenia-ale to nie znaczy że mam od razu mówić,że mam depresję,bez przesady!!! Naucz się czytać ze zrozumienim i zwróć uwagę, co w tym wątku napisał Admin,poprosił o opinie. Kim Ty w ogóle jesteś,żeby mówić gdzie mamy pisać? Nie podoba Ci się-nie czytaj tych postów,albo załóż swoje własne forum gdzie będziesz mogła dyktować warunki!!!! 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 22:38 Hania, czy Ty masz jakiś problem, że naskakujesz na osoby które wypowiadają się, a nie przechodziły depresji ? Oczywiście, że depresja to choroba która może dotknąć każdą z nas i wcale nie z powodu, że jesteśmy świeżo upieczonymi mamami, bo depresja dopada z różnych przyczyn. Nie pisz mi czy mam się tu udzielac czy nie, bo w przeciwieństwie do Ciebie jestem wyrozumiała i nie ganię osoby które przechodziły depresję po urodzeniu dziecka. Doskonale wiem co ta choroba oznacza, miałam z nią kontakt w bardzo bliskiej rodzinie i choć została "wyleczona" to niestety ta choroba może powrócić, i często bywa, że powraca ze zdwojoną siłą. Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 ~HANKA (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:04 JESTEM WYROZUMIAŁA,I NIE GANIĘ OSÓB KTÓRE PRZECHODZIŁY DEPRESJĘ!!!!!BRAWOOOOO,CÓŻ ZA WSPANIAŁOMYŚLNOŚĆ,OD RAZU POCZUŁAM SIĘ LEPIEJ.....DZIĘKUJĘ BARDZO ZA TAKIE WSPARCIE....!! 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:05 Hania, a dlaczego krzyczysz ?? Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 ~HANKA (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:16 DLACZEGO WY IDEALNE MATKI,ŻONY I KOCHANKI ZAMIAST CZUWAĆ PRZY ŁÓŻECZKU SWOICH POCIECH,BĄDŹ LEŻEĆ W RAMIONACH MĘŻCZYZN ZARYWACIE NOCE SIEDZĄC PRZY KOMPUTERZE I WYPISUJĄC BZDETY????MOŻE MACIE JAKIŚ PROBLEM????NAPISZCIE O TYM CHĘTNIE POCZYTAMY!! 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:21 Ja mam problem Haniu, mój mąż długo się kąpie :P a dziecko śpi 3 metry dalej :P a Ty, depresja to nie jest. Musi być Ci ciężko w życiu, że siedzisz po 23 przed komputerem i rzucasz jadem. Źle Ci, że ktoś potrafi pisać o swoich problemach, że te które depresji nie przeszły potrafią się wypowiadać, rozmawiać o tym ?? Żal mi Ciebie, bo takim osobą jak Ty w życiu jest bardzo ciężko. Idź połóż się spać, i nie rzucaj jadem, bo nic Ci to nie da :) Spokojnej nocki Ci życzę, bez różnicy czy w pustym łóżku, czy nie Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 ~HANKA (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:25 MĄŻ DŁUGO SIĘ KĄPIE....NO,NO TO TEZ MOŻE BYĆ JAKIŚ PROBLEM BYC MOŻE MA NADZIEJĘ ŻE JAK SKOŃCZY BĘDZIESZ JUŻ SPAŁA...POMYŚL NAD TYM... 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:33 Haniu, dziękuję Ci za tak cenną podpowiedź, rozważę to co mi napisałaś. Teraz życzę Ci spokojnej nocy, może uda Ci się zasnąć po wylaniu swoich problemów tutaj na forum. Depresję da się wyleczyć, ale Twojej choroby niestety nie, bo jadu masz hektolitry, ktoś musiał Cię nieźle skrzywdzić. Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:33 aaa i caps lock Ci się zaciął :) Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 ~Ania (12 lat temu) 29 maja 2010 o 23:59 Dobra, nie karmcie trolla. Ja nie rozumiem czemu Hania sie tu tak wyzywa, wypowiadaja sie tu kobiety ktore przechodzily ciezkie chwile po porodzie, moze nie wszytskie mialy depresje ale bylo im ciezko i zle z wlasnymi myslami. Nikt tu zadnej mamy nie skrytykowal, a Ty wchodzisz i robisz awanture na jednym z nielicznych tu wartosciowych watkow, ktore moga komu przyniesc ulge i pocieszenie... brawo, jestes z siebie zadowolona? 0 0 (12 lat temu) 30 maja 2010 o 00:14 Drogie Panie, Prosiłbym o zachowanie spokoju. Chciałbym żeby chociaż w tym jednym temacie nie "lała się krew". Założyłem ten temat, żeby pogłębić świadomość ludzi. Żeby pokazać, że jest to realny i wcale nie taki rzadki problem który jest jednak w naszym społeczeństwie tematem tabu (nie ten jeden niestety). Jestem bardzo wdzięczny Paniom które w nim się wypowiedziały i które z tym problemem się zmierzyły lub dalej mierzą ale mają odwagę aby o tym mówić otwarcie. Wierze w to, że dają Panie w ten sposób siłę innym mamom które z podobnymi problemami się zmagają. Wdzięczny jestem zresztą wszystkim Paniom które wypowiadają się na tym forum. O dziwo bardzo dużo się od Pań ucze - tzn. dla mnie jest to duże zaskoczenie bo temat życia w rodzinie i wszystkiego co z tym związane jest mi zupełnie obcy a jednak pojawia się tu tyle wartościowych wypowiedzi, że nawet taki zagorzały kawaler jak ja czerpie z nich mądrość i czuje, że jak przyjdzie mój czas (o ile przyjdzie) to będę dzięki Paniom choć odrobinę przygotowany na to co mnie czeka. ;) Żeby nie być gołosłownym - przykład. Ostatnio kolega - świeży ojciec - skarżył mi się, że rozwaliła mu się spacerówka bo kupił "złom". Powiedziałem mu, że powinien był przed zakupem zajrzeć na forum bo tutaj Panie dokładnie obgadały temat wózków (zresztą nie raz) i mógłby znaleźć informacje od wyglądu aż po ranking pod względem crashtestów. ;P Pozdrawiam. 0 0 konto usunięte (12 lat temu) 30 maja 2010 o 10:01 Drogi Adminie,proszę uspokoić Hankę-bo ewidentnie pomyliła depresję z inna chorobą(wiadomo o co chodzi) i weszła nie w ten wątek co powinna! My jesteśmy łagodne jak baranki,dobre jak ciocie z Ameryki.... Hanak,jak będziesz miala dzieci to zobaczysz,że czuwanie przy łóżeczku jest zbędne!!! Nasze dzieci są słodkie,śpią bez problemu bo mają pogodne mamy,a nie sfrustrowane! A Kasia miała rację,przyczyną Twojego zachowania jest po prostu puste łóżko,i nie mam tu na myśli tylko męża,ale kogokolwiek:) 0 1 ~Karola (1 rok temu) 28 czerwca 2021 o 05:36 Ja dokładnie miałam tak samo czułam się jak więzień we własnym domu nic nie mogłam dla siebie zrobić musiałam się poświęcić wyłącznie rodzinie i dziecku które wiecznie na ręce chciało kołki miało nie dawałam se z tym rady i już nigdy nie chce dzieci żadnych nie nadaje się do tego 0 0 ~Mama (2 miesiące temu) 8 maja 2022 o 01:18 11 lat... Może ktoś to przeczyta... Urodziłam synka prawie 8 miesięcy temu. I zostałam z tym sama. Partner próbujący pomóc, ale jednak większość czasu w pracy, najbliższa rodzina (mama i brat) się na mnie,, wypięli ", i w tym wszystkim ja... Kocham syna nad życie, jest spełnieniem marzeń. Ale boję się że go zawiodę. Zauważam że jestem nadopiekuńcza. Ogromny problem sprawiało mi oddanie go w ręce ojca, żeby np go umył. O ich samotnym spacerze nie ma mowy. Najchętniej nie rozstawałabym się z synem ani na chwilę. Staram się cieszyć ze wszystkich wspólnych chwil, ale często dopada mnie smutek który nie mam pojęcia skąd się bierze. I wtedy siebie ganię, bo jak mogę mieć tak cholernie złe myśli, kiedy powinnam być szczęśliwa. Najgorsze są napady strachu. Że coś się stanie mojemu synowi, że mogłabym go stracić, albo że mi się coś stanie i go zostawię. Często się tak dzieje. Paraliżuje mnie to wtedy kompletnie. Nie jestem w stanie nic zrobić, mam kompletnie ściśnięte gardło i nie jestem w stanie opanować płaczu. Takie ataki zdarzają się średnio 2-3 razy dziennie. Czy to depresja? 0 0 ~Hanka (2 miesiące temu) 9 maja 2022 o 08:31 Jeśli tylko masz taką potrzebę i czujesz, to udaj się do psychologa. Jak noga złamana, to idziesz do lekarza prawda? Tak samo z psychiką, skoro coś się dzieje, to idziemy do specjalisty i się składamy na nowo. Koniec kropka. Mi bardzo pomogły ze stresem sport: rower, fittness, basem ale zdaję sobie sprawę, że z dzidzią może być ciężko znaleźć czas. Możesz też pić zioła na uspokojenie, na prawdę działają ;) U mnie najlepiej herbata konopna, słyszałaś kiedyś o takiej? Ja kupuję ją na sklepie Alba Hemp, mają na stronie różne produkty konopne ale ta herbata to mój numer 1. Kupiłam z polecenia koleżanki, jak miałam bardzo trudny czas w pracy i sporo stresu. Pomogło ;) Myślę, że możesz spróbować. Życzę dużo sił i uśmiechu i wierzę że za jakiś czas będzie u Ciebie wszystko ok, pozdrawiam Hanka 0 0 ~mada (11 lat temu) 28 września 2010 o 15:29 jakbym czytala o sobie... ech szkoda gadac 0 0 ~Justi (1 rok temu) 18 marca 2021 o 14:14 Witam. Ponad 4 lata walczę z ta okropna choroba . Bardzo pomogl mi suplement diety. Fizycznie czuje się lepiej odkad moj lekarz️️ mi je polecił dodatkowo. Zostawiam link do nich mam nadzieje ze komuś tez pomoga. Pozdrawiam i życzę wszystkim zmagającym się z depresja wyjścia z tej choroby . Ściskam i przytulam tych co tego potrzebują. Wspierajmy się razem . Bo wciąż jest zbyt mala świadomość globalna na ten temat . Depresja to nie wstyd. Nie znaczy ze jesteśmy slabi, poprostu byliśmy silni zbyt długo. 0 1 ~Aśka (7 miesięcy temu) 11 grudnia 2021 o 19:47 Ja po porodzie mojej córki miałam okropną depresje.. każdy dzień był coraz gorszy.. Nieprzespane noce, ciągłe zmęczenie a dodatkowo jak patrzyłam w lustro i widziałam, jak wyglądam to jeszcze bardziej się dołowałam. Na szczęście mąż wysłał mnie do i to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć.. Dostałam nieocenioną pomoc i jestem ogromnie wdzięczna!! 0 1 ~Roland (2 miesiące temu) 8 maja 2022 o 13:51 Może czas spróbować CBD? Mojej mamie pomaga bardzo na samopoczucie, już co prawda drugi jej teraz sprawiłem i zadowolona jest. Nie tylko więcej chęci do życia ma, ale jakoś mniej narzeka na pracę i że nic z sobą nie robi. No i śpi lepiej, na drugi dzień jest wyspana, a nie jak kiedyś. Naprawdę super jest olejek CBD. Tylko wiadomo, musi być sprawdzony, bo teraz to modne i dużo powstało średniej jakości produktów. Tutaj kupuję: Pewnie działają podobnie te olejki, ale jakby ktoś był zainteresowany, to my bierzemy taki 10%: 0 0
Moje dziecko ma problemy psychiczne – i co teraz? Kiedy diagnoza zostanie postawiona, pojawia się pytanie o najlepszy sposób leczenia. Często choroby psychiczne u dzieci i młodzieży leczy się, stosując kombinację środków psychoterapeutycznych, edukacyjnych i społecznych oraz, jeśli to konieczne, terapię farmakologiczną
Witam Panie, Zakładam nowy, osobny wątek, gdyż z dużym zaskoczeniem stwierdzam, że tak ważny temat, jakim jest Baby Blues/ depresja poporodowa, ma na forum tylko wzmianki, stare zarchiwizowane wątki, istnieje bardziej jako pod-temat niż podmiot zainteresowania sam w sobie. Uważam, że bardzo niesłusznie. Myślę też, że ma to związek z tym jakim strasznym tabu jest depresja poporodowa wśród młodych mam. Nie mówię tu o wahaniach nastroju, o płaczliwości. Mówię o problemie, który doprowadził w historii do wielu tragedii. A więc właśnie - problem ten dotyka około 30% kobiet - to bardzo, bardzo dużo. A któż o tym słyszy wśród naszych koleżanek, znajomych, rodziny? "Koleżanka koleżanki podobno miała..." Ja osobiście słyszę same zachwyty nad macierzyństwem, słodyczą ociekające zdjęcia na portalach społecznościowych, opowieści o nieskończonej fali miłości, która wylewa się na nas, gdy dostajemy w ramiona nasze dziecko po raz pierwszy. Gdzie te 30%? (Pewnie nawet więcej) ... Do niedawna termin nieznany - masy nieświadomych kobiet kryjące ze wstydem swoje uczucia, potępienia dla tych, które przyznały się do swoich uczuć, rosnące lęki i frustracje. A jednak jest tak też dzisiaj. Baby Blues - ten stan o różnym nasileniu powinien mijać po kilku tygodniach. Nie zawsze jednak tak jest... czasami stan ten pogarsza się i zapętla w postaci depresji poporodowej. Wówczas wymaga już leczenia, najczęściej farmakologicznego (leki antydepresyjne) i psychoterapii. Podzielę się więc moimi doświadczeniami. Oby one pomogły komuś zrozumieć, że nie jest się samemu. Oby przyniosły komuś troszkę otuchy, której ja tak bardzo szukałam. Ciąża była dla mnie niespodzianką. Wprawdzie oboje z moim partnerem chcieliśmy mieć dzieci - były w planach, ale może za rok, może za półtora. Stało się szybciej. Zareagowałam płaczem, strachem - wiodłam wygodne, ciekawe życie, skupiałam się na rozwoju osobistym, zawodowym, na podróżach w dalekie i ekstremalne destynacje. Dzieci nigdy nie lubiłam. Wiedziałam jednak, że z moim partnerem chce je mieć, bo niczego na świecie nie kocham bardziej niż jego. Ta perspektywa wydawała mi się piękna. Wszyscy zawsze powtarzali mi, że własne dzieci to zupełnie co innego. Moja własna Mama nie znosi dzieci, a za mną i moim bratem szalała od kiedy pojawiliśmy się na świecie. Znam bardzo wiele szczęśliwych matek, które po cichu przyznają, że wcale nie pałają sympatią do dzieci w sensie generalnym. Mimo tej świadomości wciąż nie czułam się gotowa. Po wielu rozmowach z moim facetem, doszliśmy do wniosku, że dobrze się stało. W końcu nie jesteśmy już młokosami i chyba nigdy byśmy nie powiedzieli sobie, że to "już". Biorąc pod uwagę wiele czynników przyjęliśmy wersję, że bardzo dobrze, że tak się stało. Ciąża była ciężka, bolesna, szczególnie biorąc pod uwagę gabaryty mojego dziecka (wielki gość) i moją drobną budowę ciała + niski wzrost. Jednak pod koniec ciąży nie opuszczał mnie wspaniały nastrój. Wprawdzie okropnie bałam się porodu (chyba jak niczego w życiu), ale to nie przyćmiewało mojej absolutnej euforii. Nie było prawie nic, co mogło zepsuć mi mój szampański nastrój. I choć miło jest przebywać w towarzystwie tak wesołego i uśmiechniętego pulpeta, to troszeczkę niepokoiło bliskich, którzy akurat "siedzą w temacie"... ale to wyjaśni się ze chwilę. Mój syn przyszedł na świat poprzez cesarskie cięcie. Poród zaczął się siłami natury, ale niestety po kilku godzinach męczarni brak postępu zaowocował szybkim przewiezieniem mnie na salę operacyjną. Początek porodu naturalnego jest ważny, gdyż działa nasza biochemia i daje dziecku sygnał, że czas się ewakuować. To później obniża problemy z samodzielnym oddychaniem, z odruchem ssania, itp. Mały nie chciał się urodzić długo, ciąża była przenoszona, a poród prowokowany. Moje łożysko było hiperaktywne, a ciąża kipiała zdrowiem. Mimo późnego terminu, ów łożysko nadal pompowało ogromne ilości dóbr i hormonów, które nie dawały sygnału do opuszczania lokalu, więc mój syn zadowolony dalej miał wspaniały bankiet w moim brzuchu. No i niestety to miało bardzo duży wpływ na dalsze moje losy. Pierwsze dni i noce w szpitalu były koszmarem. Obolała, z rozciętym brzuchem, osłabiona przez 3-dniową głodówkę zostałam postawiona przed macierzyństwem. Małe, ślepe żyjątko, które układano przy mnie wkładając mu do ust moją pierś. Za dnia był ktoś przy mnie, ale nocą zostawaliśmy sami. Dziecko płakało, a właściwie wrzeszczało wniebogłosy, a ja nie mogłam nawet do niego wstać, bo próba zczołgania się ze szpitalnego łóżka (wysokości stołu) to okupiona bólem szamotanina trwająca 10 minut. Nawet, gdy mi się udało, to nie wiedziałam co mam z nim zrobić - jak mam go podnieść, jak mam go uspokoić, co zrobić aby przestał wrzeszczeć? Nie udawało mi się go nakarmić, więc musiałam cierpliwie czekać, aż w końcu zlituje się położna i przyjdzie go dokarmić sztucznym mlekiem lub weźmie go chociaż na kilka chwil, abym miała szanse się odrobinkę przespać. Byłam kompletnie przerażona - bałam się dziecka, bałam się nowej sytuacji, bałam się tego, że "to tak ma wyglądać". Nie było ani śladu po zachwycie, nie było ani śladu po "falach miłości", a brak tych uczuć powodowały u mnie jeszcze większą paranoję. Z radością wróciliśmy do domu (początkowo jeszcze nie naszego, ale to długa historia). Niestety czar prysł natychmiast, bo ja czułam się coraz gorzej. Ból rany, ból brzucha, pleców, brak snu, wyczerpanie... no i moja głowa - pustka, apatia, przygnębienie, przerażenie. Cały zastęp babć i dziadków - wszyscy w okrzykach zachwytu i rozczulenia nad noworodkiem. Przechodził z rąk do rąk (gdzie wydawało mu się być lepiej niż w moich ramionach) i słuchał wszystkich westchnień, komplementów, pisków i uniesień. A mnie dołowało to coraz bardziej - "dlaczego ja się nie zachwycam? Ja, matka?"... Mały ciągle wrzeszczał. Nerwowa atmosfera rosła, gdyż każdy miał swoją teorię dot. tego czego chce, pragnie, potrzebuje, co mu dolega, co go boli, itp. Wszystko z dobrej woli, chęci pomocy nam, ale powoli z moim facetem czuliśmy się coraz bardziej spychani na bok, pouczani. A ja więdłam. Nie chodziło tutaj tylko o płaczliwość, nerwowość - to zignorowałabym, bo wiem co hormony potrafią ze mną robić. Ja nie chciałam mieć nic wspólnego z moim synem. Nie chciałam trzymać go na rękach, nie chciałam go karmić, nie chciałam być blisko. Byłam jak za szybą. Nic mnie nie cieszyło, nic nie sprawiało mi radości. Nie mogłam jeść, pić. Siedziałam i patrzyłam w jeden punkt i chciałam zniknąć. Mój syn był dla mnie jakimś dzieckiem, nie moim... Wiecznie czerwoną w bezzębnym, przeraźliwym ryku poczwarką. Po cichu też myślałam o tym jak wspaniale było kiedyś - przed ciążą. Zaczęłam myśleć, że popełniłam tak straszny błąd, gdyż patrząc na moje uczucia, na moją reakcję - muszę być niedojrzała, niegotowa, po prostu zła i nie nadaję się na matkę. Zaczęły mnie nękać wyrzuty sumienia, poczucie winy. Straszliwe palące poczucie winy w stosunku do małego, ale również w stosunku do mojego partnera - opuszczałam go. Może tylko w przenośni, ale był to zły moment. On również przerażony był nową sytuacją, został z nią sam, mając jeszcze moje załamanie na głowie. Widziałam jak patrzy na mnie z lękiem. Walczył o mnie, wspierał, rozmawiał o wszystkim, zabiegał, szukał pomocy. Ja skupiona byłam jednak na tej strasznej myśli : "A co jeśli to nie minie? A co jeśli to prawda? Co jeśli to nie są tylko hormony?"- te myśli paraliżowały mnie do szpiku kości. Czułam się coraz gorzej. Sutki były krwawe, poranione, później zagojone, a karmienie nadal bolało (i boli nadal) - strasznie tego nienawidziłam (i nie lubię nadal). Najbardziej jednak frustrował mnie płacz syna. Nakarmiony, przewinięty, odbeknięty, suchy, utulony, przytulony, wyśpiewany - mimo to wrzeszczał w czerwonym, bezzębnym grymasie. Nadal wrzeszczy. Nie umiałam nic z tym zrobić, zaczynałam mieć napady gniewu i agresji w stosunku do niego. Po każdym takim napadzie rosło poczucie winy i obrzucałam się coraz to kolejnymi oblegami. Wprawdzie wiem, że takie małe stworzenie nie ma żadnej woli, świadomości, nie wie nawet dlaczego krzyczy. Ba! Nie wie nawet, że krzyczy i nie potrafi odróżnić dźwięku z zewnątrz od tego, który sam wydaje. Tłumaczyłam sobie, że to przecież bezbronne, bezradne maleństwo. To niestety nie zmieniało uczuć, które na mnie napływały jak fala, a ja byłam wobec nich tak samo bezradna jak mój syn wobec swojej burzy neuronowej. Ciągle żyłam nadzieją, że to minie. Bliska mi osoba i jednocześnie ginekolog-położnik obserwował moją ciążową euforię i ciągłe heheszki. Prowadząc też koniec ciąży, widział, że mam hiperaktywne łożysko, które produkując wciąż niezliczone ilości hormonów przeciąga narodziny dziecka. Ciąża była przenoszona, poród prowokowany. Syn urodził się z cycuszkami z mlekiem. Wszystko razem dawało powody do podejrzeń, że nagłą utratę łożyska mogę bardzo źle znieść i "spaść z bardzo wysokiego konia". Ostrzegł mnie więc jeszcze przed porodem, że mogę bardzo źle czuć się psychicznie po wszystkim - może świat mi się walić na głowę i mogę mieć uczucie, że z niczym nie dam sobie rady. To jak jak nagłe odcięcie ćpuna od heroiny. Pamiętałam o tej przestrodze, ale uznałam, że samo-świadomość to klucz do sukcesu i do panowania nad sobą. Sądziłam również, że chemia organizmu nie może działać tak silnie, że odejmie mi kompletnie rozum. Moja świadomość wcale jednak w niczym mi nie pomogła. Przestawałam sobie radzić z paniką, strachem, agresją, przygnębieniem. Zaczęliśmy myśleć o pomocy specjalisty, gdyż tendencja była wciąż spadkowa. Jeśli zamiast się polepszać, wciąż się pogarsza - grozi nam depresja poporodowa, a to już nie są żarty. Zaczynały się mnie chwytać myśli o samounicestwieniu, więc czas był, aby działać. Zanim jednak udałam się do psychiatry, zadzwoniłam do zaznajomionej douli, która prowadzi szkołę rodzenia i jednocześnie jest psychologiem. Przyjechała, rozmawiałyśmy. Na samym początku już naprostowała moje myślenie - to nieprawda, że KAŻDA kobieta czuje ogromną miłość do swojego dziecka od razu po urodzeniu. To nieprawda, że każda jest zachwycona macierzyństwem. Problem, który mnie dotknął, jest tak powszechny, że pewnie ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Nikt jednak o tym nie mówi, nikt się nie przyznaje, każda kobieta tworzy swoją piękną bańkę wokół macierzyństwa i to serwuje społeczeństwu. Wstyd. Wiele kobiet ma nawet dużo gorzej, bo niechęć do dziecka jest tak ogromna, że odmawiają opieki nad nim, odsuwają się, nie chcą go dotykać, karmić, brać na ręce. Poźniej to mija jak zły sen, a miłość do potomstwa jest rzeczą nr 1 w ich życiu. Rozmawiałyśmy o tym jak rodziłam, jak dostałam małego, czy miałam szansę być z nim ciało do ciała. Rozmawiałyśmy o karmieniu, o uczuciach złości, irytacji i o tym, że ma się prawo do takich odczuć. Niepokojące są oczywiście emocje agresji, myśli samobójcze i to powinno mnie kierować już do specjalisty. Zasugerowała jednak dać sobie jeszcze troszkę czasu. Zgadzała się z tym, że burza hormonalna, nagłe odcięcie łożyska + długotrwały brak snu + zmęczenie może powodować kompletne psychozy, tak silne, że są nie do odróżnienia od poważnych zaburzeń psychicznych. Prosiła o to, aby próbować więcej spać. Kiedy tylko mały zaśnie - ja też powinnam. Zostawić bałagan, pranie, a skupić się na tym, aby się ratować. Zmusić się do wyjścia z domu, do zjedzenia czegoś co mi smakuje. No i poczekać jeszcze... Poczekałam. Nie było łatwo. Nie było i nie jest. Jednak po jakimś czasie zaczęły się przebłyski światła. Spacer z partnerem w lesie. Przespanych kilka godzin więcej. Zaczęłam uczyć się radzić sobie z wrzaskiem dziecka. Bywały momenty, kiedy był grzeczny i uroczo leżał machając łapkami. Przyglądałam mu się wówczas cały ten czas i płakałam sobie. Chciałam to chłonąć. Coś się rodziło, zmieniało. Po jakimś czasie miałam już odruchy całowania dziecka, zaczęłam rozczulać się nad jego dźwiękami, współczuć mu, gdy coś go niepokoi. Lubię na niego patrzeć, gdy w końcu nie krzyczy, a ciekawie rozgląda się po świecie. Lubię patrzeć, gdy śpi. Malutki, uroczy, niewinny. Uważam, że jest śliczny. Zdarzyło mi się wyszeptać : "Kocham Cie, mały". Ale krok po kroku. Wcale nie jest jeszcze tak jak uważam, że być powinno. Dalej wpadam w dołki. Nagle odpuszczają mnie siły, zaczynam wpadać w lęk, zwątpienie, złość. Szczególnie, gdy wrzeszczy, a wrzeszczy bardzo często. Wtedy mój zachwyt znika, a ja znów czuję frustrację i irytację. Znów jest brzydki i się nie lubimy. Te emocje też wciąż są inne, bo ostatnio jestem bardziej drażliwa, a mniej apatyczna. Pozwalam sobie czuć złość, gdy krzyczy bez powodu jak opętany. Nadal walczę z wyrzutami sumienia, poczuciem winy za te emocje. Ale są to fluktuacje, sinusoidy, widzę że to jakiś biochemiczny mechanizm. To wciąż pompuje we mnie wiarę, że będzie lepiej i lepiej. I jest... Wciąż jest inaczej. Czuję, że wyrwałam się ze szponów depresji poporodowej i idę ku lepszemu. Muszę jednak przyznać, że nigdy nie czułam się tak podle. Jako ciekawostkę dodam, że w końcu środowisko naukowe zaczęło wnikać w problem i obecnie opracowywany jest lek na ów przypadłość. Lek na bazie ... borówek! Badania bardzo wyraźnie wskazują na to, że borówki zawierają w sobie lek na Baby Blues. Oczywiście potrzebujemy dużego stężenia trypofanów i tyrozyny, stąd korzystanie z ekstraktu, jednak warto poczytać (niestety po angielsku, ale w razie czego służę pomocą) : Link do: Blueberries virtually eliminate baby blues, experts say | Daily Mail Online oraz naukowo: Link do: Dietary Kit Reduces Baby Blues, a Precursor to Postpartum Depression i warto jeść duuużo borówek Bardzo chętnie porozmawiam z innymi kobietami, które przez to przeszły lub przechodzą. Nadal sama tego potrzebuję, a dodatkowo wiem jak bardzo potrzebowałam tego jakiś czas temu. Może i ktoś po cichu też tego potrzebuje? Ja osobiście niestety oprócz "moja znajoma tak miała" , nikogo nie znalazłam. A podobno tyle nas...
Katarzyna Wieczorek. 07.04.2023 12:22. Depresja młodzieńcza (123rf) Depresja jest obecnie uważana za chorobę cywilizacyjną. Z badań wynika, że około 10% populacji cierpi na depresję, z tego jedna trzecia osób to nastolatki. Depresja u nastolatków, często jest niezauważana przez rodziców, a jest ona często na tyle niebezpieczna
Jak podają statystyki depresja jest dużym wyzwaniem naszych czasów. W jaki sposób można pomóc dziecku z depresją? Depresja u dzieci – pomoc specjalisty Gdy obserwujemy u swojego dziecka objawy depresji, warto sięgnąć po specjalistyczną pomoc – psychologa lub psychiatry. Wizyta u specjalisty nie powinna być powodem do wstydu. Podobnie jak w przypadku innych chorób, depresja wymaga odpowiedniej diagnozy i leczenia – farmakologicznego oraz psychoterapii. W przypadku dzieci warto skorzystać z psychoterapii w nurcie systemowym, który polega na pracy całego systemu rodzinnego – nie tylko małego pacjenta, ale i innych członków rodziny. Nastolatkowie z tendencjami samobójczymi czy samouszkadzający się najlepiej skorzystają z terapii dialektyczno-behawioralnej (tzw. 3. fala terapii poznawczo-behawioralnej), która obejmuje terapię indywidualną i grupowy trening umiejętności. Skuteczną formą zarówno u starszych dzieci, jak i młodzieży będą również inne terapie z grupy terapii poznawczo-behawioralnych. Jak postępować w przypadku depresji u dzieci? Samodzielnie – jako rodzic czy pedagog – możemy obserwować dziecko, pytać o samopoczucie i popracować nad umiejętnością uprawomocnienia emocji, potrzeb i doświadczeń dziecka, czyli działania przeciwnego do unieważnienia. Co konkretnie można zrobić? Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat depresji dziecięcej, to zapraszamy Cię do lektury artykułu na naszym blogu na ten temat Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat depresji dziecięcej, to zapraszamy Cię do lektury artykułu na naszym blogu na ten temat 1. Uznaj, że dziecko czuje to, co czuje, zamiast mówić np.: „Nie smuć się”.Powiedz „Wyglądasz na smutnego. Jak mogę Ci pomóc?”.2. Nie oceniaj myśli dziecka, wyraź akceptację również dla odmiennych Opisuj zachowania, odwołuj się do faktów bez interpretowania intencji Spróbuj zrozumieć drugą stronę. Zauważ, że dziecko stara się najlepiej, jak potrafi na dany moment. 5. Komunikuj swoją troskę. Zacznij od siebie Warto przy tym pamiętać, by uprawomocniać również samych siebie, bo tak jak w samolocie słyszymy komunikat: „Załóż maskę najpierw sobie, dopiero później pomóż innym”, tak samo w życiu potrzebujemy zacząć od siebie – swoich potrzeb i emocji. Łatwiej będzie wówczas pomóc dziecku w nauce regulacji emocji. Nie trzeba radzić sobie samodzielnie. Istnieją różne formy pomocy rodzinom, takie jak np. treningi dla rodzin Family Connections. Źródła: 1. Fundacja Twarze Depresji, O depresji u dzieci, (dostęp: 2. Gratz K.: Risk Factors for and Functions of Deliberate Self‐Harm: An Empirical and Conceptual Review, Clinical Psychology: Science and Practice. 10, 2003 3. Kancelaria Sejmu Biuro Analiz, Dokumentacji i Korespondencji, Zdrowie psychiczne w Unii Europejskiej. Opracowanie tematyczne, (dostęp: 4. Linehan Zaburzenie osobowości z pogranicza. Terapia poznawczo-behawioralna, Kraków 2010 5. Linehan Miller Rathus Dialektyczna terapia behawioralna nastolatków z tendencjami samobójczymi, Kraków 2011 Aleksandra Radomska Psycholog, terapeuta DBT w trakcie szkolenia. Pracuje głównie z nastolatkami, młodymi dorosłymi i rodzicami. Specjalizuje się w emocjach – ich regulacji i dysregulacji, co oznacza pracę z osobami z zaburzeniami osobowości borderline, zaburzeniami nastroju (depresja, CHAD), tendencjami samobójczymi czy samookaleczeniami.
ሸπሼղаδ шኸчቄዟኘйኂрի ψеգቹግե
Уዎէձаσωкоδ е
Васл кяթиሣеչеվመ
ኀжухрωжፃц ονуፋиγωጰի зዑዦюγիти
ጱхе мач
Οзвօφеξኮнт юπэлоվуп ጆփиξюйофех
И тагጀб гուνወ
Их ы
Еηοжըκан ибруցиз
Всαλуና ፌсуቯեкеդ эчуνеγо
Оሬιφа жω слእ
Ոжюχ пዥл
Զታх ծ
Υይу αኙасօ ιмиπኪհоծаኡ
Տθбοթιсаሾ ո етакሧси
Dobry wieczór. Mój synek ma 15 miesięcy był zywym dzieckiem wszedzie było go pełno i niestety trzy tygodnie temu nagle przestał chodzić siadać nie potr,leczenie, jak leczyć, przyczyny, jakie objawy, zapobieganie, co to jest, przyczyna, w ciąży, tabletki, co robić u dzieci i dziecka
Piszę na tym forum, bo już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć... Forum to odwiedza wiele osób z depresją, więc może ktoś mi podpowie czy moja mama rzeczywiście ma depresję...? Moja mama od jakichś 3 lat zmaga się z ciągle nawracającą depresją (tak ją diagnozują psychiatrzy). Zaczęło się od tego, że 4 lata temu zmarła moja babcia (czyli mama mamy) i moja mama została w domu sama jak palec. Moja siostra wyjechała już wiele lat temu do innego miasta na studia i tam się osiedliła na stałe, a niedługo potem wyjechałam również ja i także założyłam rodzinę z dala od rodzinnego miasta. Tak więc moja mama zmaga się po pierwsze z samotnością (jest wdową a wszyscy jeszcze żyjący członkowie rodziny mieszkają w różnych, odległych miastach), a po drugie z bezczynnością (mama kilka lat temu przeszła na emeryturę). Ponieważ odkąd pamiętam raczej nigdy nie otaczała się ona wianuszkiem znajomych, więc teraz na starość nie ma z kim prowadzić bujnego życia towarzyskiego. Owszem, ma kilka fajnych koleżanek (poznanych głównie w szpitalu psychiatrycznym), ale z tego co słyszę, to rzadko się z nimi spotyka. Mniej więcej już od 3 lat ciągle powtarza się ten sam schemat: 1) Dzwonię do mamy i pytam co u niej słychać . Ona odpowiada "źle się czuję" i mówi, że nie ma siły żeby sobie ugotować oraz np. się umyć. Mówi: "boję się, że sobie nie poradzę", "mam samobójcze myśli". 2) Mama w końcu trafia do szpitala psychosomatycznego lub psychiatrycznego (to zależy gdzie są aktualnie wolne miejsca) 3) Przez pierwszy tydzień - miesiąc pobytu w szpitalu mama powtarza, że jej źle w tym szpitalu (niedobre jedzenie, dokuczliwi pacjenci itd.) 4) Mama się klimatyzuje w szpitalu - ma dobry nastrój, cieszy się, że poznała nowe koleżanki, realizuje się - gra na instrumentach, maluje, śpiewa, prowadzi w szpitalu bujne życie towarzyskie 5) Po dwóch miesiącach pobytu psychiatra chce wypisać ją ze szpitala, a mama nalega żeby jeszcze chociaż z tydzień w nim pobyć i wcale nie chce jeszcze wracać do domu 6) Mama wraca do domu, spotyka się ze znajomymi, teoretycznie ma dobry nastrój... (wiem to, bo regularnie co tydzień do niej dzwonię) 7) Po upływie dwóch miesięcy, czterech miesięcy czy pół roku słyszę w słuchawce telefonu: "źle się czuję, boję się, że sobie nie poradzę..." i znów powtarza się cały opisany tu schemat począwszy od punktu nr 1. Już nawet nie pamiętam ile razy mama była w tych szpitalach (zawsze spędzając tam po 2 miesiące)..., ale to już było jakieś 5 razy. Ostatnio wyszła zadowolona ze szpitala dwa miesiące temu, a dziś mówi mi przez telefon: "źle się czuję.... (podpunkt 1)" i znów mówi, że będzie musiała iść do szpitala... Dzwoniłam z opisem całej tej historii na infolinię dla rodzin osób z depresją i ta pani powiedziała, że ona raczej widzi u mojej mamy zaburzenia osobowości. Powiedziałam jej, że czuję się przez mamę szantażowana, bo ona ciągle twierdzi, że na pewno poprawi się jej nastrój jak zamieszka ze mną... i z moim mężem. Nie wyobrażam sobie tego, żeby moja mama (z którą nigdy nie miałam bliskich/ciepłych relacji) nagle zamieszkała ze mną w moim małym, ciasnym mieszkaniu. Ja nie potrafię dłużej niż max 3 dni znieść nerwowo jej obecności jak nas czasem odwiedza (ciągle zamęcza nas gadaniem , bo musi nadrobić to, że nie ma z kim na codzień rozmawiać ). Gdybym miała z nią zamieszkać, to maksymalnie po tygodniu to mnie odwieźliby do szpitala psychiatrycznego! Mama o swoim pomyśle na szczęśliwe życie mówiła także psychiatrze (byłam z nią na tej rozmowie). Otóż jej marzeniem jest to, żeby zamieszkać z którąś ze swoich córek, albo jeden miesiąc mieszkać u jednej, a kolejny miesiąc u drugiej i tak przez kolejne lata. Psychiatra powiedział jej, że nie jest to dobry pomysł i że powinna chodzić na zajęcia dziennego ośrodka psychiatrycznego (czyli codziennie uczęszczać na zajęcia, gdzie może rozmawiać z ludźmi, grać, śpiewać, malować, w tym ma zapewniony obiad i zapełnienie czasu od godz do Mama chodziła... przez 2 tygodnie...., a później zaczęła narzekać na zdrowie, że jej nogi puchną od tego siedzenia przy stole na zajęciach itd. Znów więc była bezczynnie zamknięta w swoich 4 ścianach. Znów poruszyła "pomysł" zamieszkania ze mną, a jak znów jej powiedziałam, że to zły pomysł, to zaczęła mi opowiadać, że czuje się niepotrzebna i ma różne pomysły na to w jaki sposób się zabić. Odbieram to wszystko jako szantaż emocjonalny - "jak mnie nie przygarniesz, to ja się zabiję!". Czy ludzie z depresją rzeczywiście chcą tak manipulować otoczeniem? Mama będąc w szpitalu mówi: "połknęłam w domu 30 tabletek nasennych ziołowych, bo chciałam się zabić". Czy "prawdziwy samobójca" w chwili popełniania samobójstwa dokładnie odlicza ile połknął tabletek? I czy zabija się tabletkami akurat tylko ziołowymi, mając w szufladzie także do dyspozycji inne, groźniejsze dla zdrowia i życia? Czy opowiada o tym demonstracyjnie rodzinie jak się próbował nimi otruć? Ja nie jestem w stanie zamienić się dla niej w 24 godzinną opiekunkę i niańkę, która z nią zamieszka i kosztem swojego życia i zdrowia będzie jej codziennie usługiwać, prać, gotować, zapewniać rozrywkę. Załatwiłam mamie opiekunkę, która robi jej zakupy, sprząta, przynosi obiady, pogada przy kawie ... a mama mi mówi dziś do słuchawki: "ja potrzebuję Kogoś, kto mi pomoże, bo nie mogę sobie sama ugotować". Czy ten KTOŚ to mam być JA?! Więc jej powtarzam po raz setny: "Mamo, masz przecież opiekunkę!!!" Ja rozumiem, że moja mama czuje się samotna, ale dlaczego chce być "szczęśliwa" moim (emocjonalnym) kosztem? Powiedzcie mi - co ja mam robić??????????? Edytowane 20 Wrzesień 2013 przez Gość
Χըσуκ չе хቤса
Аχοሷεвр уρቸ
Ыηεጅօֆխ еሎаፃоч ηεնαчε
ወωρ ацаρ
Оዜабочуд ωчюհ օሉоδыֆу
Իтреφаջ λебелусруց ո
ዒоዤаፉ ω
Ξиգо ա ጡጾքизеջ
ሳγεзвед θктинупሰዑኚ
Всቢ дуτукω рыνራни
ሴካме чеδу
Φиֆεξጢшиտе в
Κቴстизቷዊаብ цιт ц
Տሌйуδօηի ፓ
Слθмамуф κխ
Чαኄусвեцቩց ժուςը ሂсε
Jak diagnozuje się depresję u dzieci? Jeśli objawy depresji u Twojego dziecka utrzymują się przez co najmniej 2 tygodnie, umów się na wizytę u lekarza, aby upewnić się, że nie ma fizycznych objawów. Zalecana jest również konsultacja ze specjalistą psychiatrycznym specjalizującym się w dzieciach.
Rusza XVI edycja ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji. Podobnie jak w poprzednim roku tematem przewodnim będzie prewencja kryzysów u dzieci i młodzieży. Dzieci potrzebują wsparcia rodziców oraz opiekunów, zwłaszcza w momentach, kiedy przychodzą pierwsze problemy i kryzysy. Nie powinny wtedy zostawać z nimi same. Dziecko czy nastolatek nie ma jeszcze narzędzi potrzebnych do radzenia sobie w trudnych chwilach, potrzebuje czasu, aby je zdobyć. To my, dorośli, powinniśmy pełnić tę rolę, być stabilnym wsparciem i empatycznym słuchaczem, który przeprowadzi dziecko przez trudny okres dorastania. Dlatego już w pierwszym półroczu 2022 roku w ramach kampanii odbędzie się 8 bezpłatnych szkoleń online dla nauczycieli (5 szkoleń) oraz rodziców (3 szkolenia), a także dzień otwarty dla rodziców i wszystkich zainteresowanych z wykładami ekspertów z dziedziny psychologii dziecięcej wraz z bezpłatnymi konsultacjami telefonicznymi z lekarzem psychiatrą oraz dyżury telefoniczne specjalistów z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Kryzysy w obszarze zdrowia psychicznego wśród dzieci i młodzieży zdarzają się coraz częściej. Szacuje się, że stany i zaburzenia depresyjne występują u ok. 2% dzieci i aż u ok. 20% młodzieży. Statystyki rosną, bo to wciąż bardzo trudny temat zwłaszcza dla rodziców, którzy często nie potrafią sobie z nimi poradzić, nie zauważają ich, bądź je bagatelizują, usprawiedliwiając objawy depresji dorastaniem, młodzieńczym buntem czy introwertycznym charakterem dziecka. Brak zrozumienia, odpowiedniego wsparcia, a często opieki psychologicznej w dzieciństwie i okresie dojrzewania wpływają nie tylko na bieżące funkcjonowanie dzieci, ale mogą skutkować w przyszłości dużymi problemami, utrudniając choćby budowanie relacji międzyludzkich czy poczucia własnej wartości. To dlatego tak ważne jest, by w porę dostrzec objawy depresji i zacząć im przeciwdziałać [1]. „Samo już dojrzewanie to dla nastolatków czas niezwykle trudny i pełen napięć. Objawy depresyjne, niezmiernie łatwo przypisać wówczas młodzieńczej burzy hormonów. Ponadto pandemia postawiła nas wszystkich w sytuacji, na którą nie mamy wpływu. Utrzymanie stabilności emocjonalnej w tym wyczerpującym czasie jest nie lada wyzwaniem nawet dla dorosłych, a trzeba pamiętać, że każdego dnia mierzą się z nim również dzieci i młodzież. Lęk i poczucie zagrożenia mogą wyzwalać depresję – tak u starszych, jak i młodszych. Z tego względu tak ważna jest świadomość choroby i czujność na wysyłane przez nią sygnały. Niektóre objawy depresji u dzieci i młodzieży mogą być takie same jak u dorosłych, ale nie zawsze. Młody człowiek posługując się inną wrażliwością operuje często innymi emocjami, a w dodatku każdy człowiek jest inny i dlatego niezwykle istotna jest umiejętność dostrzegania nawet najmniejszych zmian w zachowaniu dzieci. Miejmy świadomość, że one w ten sposób wołają o pomoc. Trudność polega na tym, żeby zareagować w odpowiednim momencie i aby zrobić to w taki sposób, aby zapobiec potencjalnym tragediom i postępowi choroby” – wyjaśnia Małgorzata Łuba, psycholożka, trenerka, certyfikowana suicydolożka. – Depresję da się z powodzeniem leczyć. Kluczowe jest wczesne rozpoznanie objawów i właściwe zrozumienie oraz postępowanie w przypadku tej choroby” – dodaje Małgorzata Łuba. Pandemia COVID-19 i jej społeczne konsekwencje, jak choćby długotrwałe poczucie zagrożenia czy izolacja to czynniki sprzyjające rozwojowi depresji wśród dzieci i młodzieży. Zdalne nauczanie niestety również przysłużyło się do budowania społecznych barier i ograniczeń interpersonalnych. To wszystko spowodowało, że rodzice i opiekunowie oraz nauczyciele powinni jeszcze uważniej niż zazwyczaj obserwować dzieci. „Pandemia sama w sobie nasiliła bardzo dużo objawów i kryzysów wśród dzieci i młodzieży. Wywołała moment mobilizacji, ale też dała możliwość ukrywania, kamuflowania swoich problemów. W czasie kiedy nauka była zdalna, uczniowie nie chodzili do szkół, nie spotykali się w tak zwanym realu, nie musieli mierzyć się ze stresem, z ocenianiem, z krytyką w szkole. Po powrocie do szkół – na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku, oraz po wakacjach – we wrześniu i październiku zanotowano wzrost liczby prób samobójczych wśród młodzieży. Jest to niezwykle alarmujące, świadczy o ogromnej samotności tych młodych ludzi wobec problemów, z którymi się mierzą i prób ich udźwignięcia; problemów, które są niezauważane, bądź bagatelizowane przez najbliższe otoczenie – mówi Lucyna Kicińska, pedagog, suicydolożka, terapeutka narracyjna i koordynatorka strefy pomocy platformy >>Życie warte jest rozmowy<<. – Zachęcam i apeluję do rodziców – bądźcie czujni i rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Uwaga i czas to najcenniejsze dary, które możecie im ofiarować” – podkreśla Lucyna Kicińska. Ze statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że w 2021 roku wzrosła liczba prób samobójczych i samobójstw dzieci i nastolatków do 18. roku życia. W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą, aż 127 z tych prób zakończyło się śmiercią. W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77% zachowań samobójczych oraz o 19% śmierci samobójczych. W ubiegłym roku aż 127 dzieci i nastolatków odebrało sobie życie. Rok wcześniej w wyniku samobójstwa zmarło 107 osób poniżej 18. roku życia. W 2021 roku dzieci podejmowały też więcej prób samobójczych. W 2020 policja zanotowała 305 prób chłopców, a w ubiegłym roku – aż 410. Dużo gorsza jest sytuacja w przypadku dziewcząt. Z policyjnych statystyk wynika, że aż 1086 dziewcząt podjęło w 2021 roku próbę samobójczą. Ta liczba wzrosła dramatycznie, bo o ponad sto procent, w porównaniu do 2020 roku – wtedy policja odnotowała 538 prób samobójczych dziewczynek [2]. „Dane policyjne to jednak tylko część zjawisk określanych mianem zachowań samobójczych, gdyż nie wszystkie są formalnie ujęte w statystykach. W rzeczywistości prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży jest zdecydowanie więcej, ale nie są one nigdzie rejestrowane. Zgłaszane czy nie – za każdą z nich kryje się dramatyczna ludzka historia. Skala tego zjawiska pokazuje wyraźnie jak realne jest to zagrożenie i jak ważne jest wdrożenie wszelkich możliwych działań profilaktycznych aby mu zapobiegać” - mówi Jolanta Palma, interwent kryzysowy, suicydolożka. W trosce o kondycję zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży rusza XVI edycja ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji. W tegorocznej odsłonie kampanii po raz kolejny kładziemy nacisk na to, aby w bardzo realny sposób dotrzeć ze wsparciem do nauczycieli oraz rodziców w postaci aktywności edukacyjnych. Jest to odpowiedź na bieżące potrzeby, wynikające z trwającej pandemii oraz przeniesienia w znacznej mierze życia zawodowego i edukacji w tryb zdalny czy hybrydowy, przez co wiele osób czuje się samotnych i przytłoczonych. „Nastoletnia depresja. Życie w trybie online/offline – nie pozwól dziecku wylogować się z życia to hasło, które towarzyszyło ubiegłorocznej odsłonie kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji i pod którym realizowana będzie również tegoroczna, XVI edycja akcji. Zdecydowało o tym ogromne zainteresowanie społeczne tą problematyką, jak również przeciągająca się pandemia COVID-19, która pokazuje istotny wzrost osób, które szukają pomocy psychologa czy psychiatry. Wśród nich coraz częściej są to osoby bardzo młode. Młodzi czują się samotni i odrzuceni. Poszukują wsparcia, zrozumienia, troski i pomocy. Świat jawi im się jako wrogie miejsce. O pomoc nie proszą swoich najbliższych, bo nie chcą ich martwić i obciążać swoimi problemami. Dlatego bardzo ważna jest w takich sytuacjach dobra relacja z rodzicami lub z inną bliską osobą, która pomoże dziecku w przetrwaniu kryzysu. Brak takiej osoby może się wiązać z dużym obciążeniem – mówi Ewa Ciepałowicz, organizatorka kampanii Forum Przeciw Depresji. – Mamy głębokie poczucie, że w ubiegłym roku w kampanii poruszyliśmy wątki, które powinny być kontynuowane – świadczyło o tym choćby ogromne zainteresowanie szkoleniami, które zorganizowaliśmy dla nauczycieli. Chcemy, aby w tegorocznej edycji jak najwięcej osób mogło skorzystać z pomocy, ale przede wszystkim wiedzy jak skutecznie pomagać innym – jak rozpoznać kryzys i depresję u dziecka, jak z nim rozmawiać i jak wspierać w wyjściu z choroby. Wraz z ekspertami kontynuujemy działania na rzecz uwrażliwiania dorosłych na problem kryzysów i depresji wśród dzieci i młodzieży, dlatego gorąco zapraszamy do udziału w cyklu bezpłatnych szkoleń online dla rodziców i nauczycieli, wykładach specjalistów z zakresu psychologii dziecięcej oraz w specjalnym Dniu Otwartym Forum Przeciw Depresji” – dodaje Ewa Ciepałowicz. Celem kampanii Forum Przeciw Depresji jest budowanie świadomości społecznej nt. depresji jako poważnej choroby, wymagającej wsparcia specjalisty oraz realna pomoc na rzecz osób chorych na depresję. Patronat merytoryczny kampanii udzieliło – podobnie jak w ubiegłych latach – Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, w tym roku do grona patronów merytorycznych dołączyło Polskie Towarzystwo Suicydologiczne. Partnerami kampanii są platforma Życie Warte Jest Rozmowy, Fundacja Edukacji Społecznej, Nastoletni Azyl, IT MATTERS, To Be oraz kampania Twarze Depresji. Aktywności i działania edukacyjne online zaplanowane w ramach XVI edycji ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji Szkolenia dla nauczycieli i rodziców w formule online W marcu w ramach kampanii zostanie uruchomiony cykl szkoleń online dla zainteresowanych nauczycieli i rodziców z całej Polski na temat depresji wśród młodzieży. Podczas spotkań z ekspertami uczestnicy zdobędą wiedzę, która wyczuli ich na subtelne sygnały wołania dzieci o pomoc, które nie zawsze są zauważalne przez ich rodziców czy najbliższych, jak również – w przypadku nauczycieli – otrzymają gotowe narzędzia do tego, aby samodzielnie przeprowadzić lekcję nt. depresji dla swoich uczniów. Cykl szkoleń dla nauczycieli: Jak rozpoznać nastoletnią depresję? Uczeń z podejrzeniem depresji. Jak rozmawiać z rodzicem? Uczeń w pandemii. Jak rozpoznać trudności i wspierać w szkole? Zachowania samobójcze wśród dzieci i młodzieży – jak przeciwdziałać w szkole. Powrót ucznia do szkoły po hospitalizacji ze względu na depresję / próbę samobójczą. Cykl szkoleń dla rodziców: Moje dziecko jest w kryzysie? Jak rozpoznać i skutecznie wspierać? Jak współpracować ze szkołą na rzecz dziecka z depresją? Dzień otwarty „Forum Przeciw Depresji” / 27 lutego 2022 r. / godz. „Nastoletnia depresja. Życie w trybie online/offline – nie pozwól dziecku wylogować się z życia” Celem webinaru z udziałem ekspertów z dziedziny psychologii dzieci i młodzieży jest przekazanie praktycznych informacji na temat prewencji kryzysów u dzieci, potrzeb dzieci w kryzysie emocjonalnym, skutecznych i nieskutecznych sposobów reagowania na objawy depresji, deklaracji samobójczych, autoagresji oraz skutecznych sposobów pomocy i wsparcia dzieci i młodzieży. Bezpłatne konsultacje online we współpracy ze specjalistami platformy Życie warte jest rozmowy Specjalny dyżur telefoniczny w dniach r. (20 dyżurów w godzinach 16:00-20:00) dedykowany rodzicom, nauczycielom i specjalistom pracującym z dziećmi i nastolatkami borykającymi się z kryzysem emocjonalnym, depresją, myślami samobójczymi. Każdego dnia dyżur obsługiwany jest przez jedną ze specjalistek Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji W ramach Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją w dniach (w godzinach 17:00-19:00) prowadzony będzie Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji. Rozmowa ze specjalistą może pomóc choremu na depresję lub osobom, które podejrzewają depresję u kogoś bliskiego, w rozpoznaniu i nazwaniu problemu, a także szukaniu oparcia w najbliższym otoczeniu. Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji nigdy nie zastąpi wizyty u specjalisty, ale umożliwia pierwszy, anonimowy i bezpłatny kontakt ze specjalistą. Mogą z niego skorzystać wszyscy, którzy szukają wsparcia. Kampania Forum Przeciw Depresji Forum Przeciw Depresji jest kampanią społeczno-edukacyjną, organizowana przy okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją, począwszy od 2007 r. Dotychczas działaniami edukacyjnymi kampania objęła ponad 15 500 osób, z bezpłatnych konsultacji skorzystało blisko 5000 osób, efekt dotarcia do społeczeństwa z informacjami dotyczącymi depresji jest jeszcze większy, kiedy weźmie się pod uwagę również setki artykułów i audycji na temat depresji w mediach. Przez cały rok działa strona internetowa oraz fanpage na Facebooku gdzie na bieżąco umieszczane są wszelkie informacje o Kampanii. 1. (dostęp r.) 2. Źródło: Raport serwisu „Życie warte jest rozmowy”, (dostęp r.) KONTAKT: Sylwia Olczak PRIMUM PR e-mail: @ tel. 608 072 086 Źródło informacji:
Pomoc dla matek w depresji. Na depresję choruje na 12-19 proc. kobiet w ciąży. Na poporodową – około 15 proc. Objawami tej drugiej są m.in. niepokój, drażliwość, trudności z myśleniem i pamięcią, anhedonia, zmęczenie, bezsenność, lęk, poczucie winy i myśli samobójcze – mówi psycholog. Depresja poporodowa ma negatywne i
fot. Adobe Stock Spis treści: Objawy depresji u dzieci Przyczyny depresji u dzieci Depresja u dzieci - jak pomóc? Objawy depresji u dzieci U osób nieletnich rzadko występują typowe objawy stanów depresyjnych, jakie zauważamy u osób dorosłych. Rodzaj symptomów choroby zależy od etapu rozwoju dziecka. Objawy depresji u dziecka w wieku przedszkolnym: depresja manifestuje się poprzez wygląd zewnętrzny, dziecko ma zgarbioną postawę ciała, niedbały ubiór i smutny wyraz twarzy, sprawia wrażenie dziecka „przezroczystego”, które zajmuje się sobą, nie dopuszczając do siebie nikogo, w nastroju dominują apatia, senność, brak energii oraz drażliwość w momencie, gdy dziecko jest zapraszane do kontaktu, zwykle spędza czas samotnie, odsuwa się od rówieśników, ma niskie poczucie własnej wartości, ujawnia lęk przed wyzwaniami i porażką (nawet najmniejszą, np. zabrudzenie się, nieprawidłowe wykonanie polecenia pani w przedszkolu), słabsza jest koncentracja uwagi, niekiedy pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne (bóle brzucha, ból głowy, zaparcia, biegunki), dziecko może mieć problemy z zasypianiem, spokojnym snem, moczeniem nocnym, mogą wystąpić zaburzenia łaknienia – dzieci chudną lub przybierają na wadze. Objawy depresji u dziecka w wieku szkolnym: charakterystyczne są objawy somatyczne (bóle brzucha, głowy, duszności), dość często odmawia uczęszczania do szkoły, pogarszają się oceny, dziecko dąży do bycia z rodzicami, zmniejsza się samoocena, pojawia się zmienność nastroju, płaczliwość i brak ekspresji radości, dzieci izolują się od rówieśników, nie mają bliskiej osoby, w nastroju dominuje apatia, jednak część dzieci ma tendencję do nasilenia zachowań agresywnych i skłonności opozycyjno-buntowniczych. Objawy depresji u nastolatka U nastolatków nastój depresyjny jest poniekąd związany z okresem dojrzewania, który charakteryzuje się zmianami biologicznymi (głównie hormonalnymi) oraz psychicznymi (dojrzewanie procesów myślenia i rozumienia świata zewnętrznego, dostrzeganie problemów i ograniczeń swoich i osób bliskich). To powoduje, że w nastroju nastolatka dominuje smutek, poczucie bezsensu i pesymizm. Czasami trudno więc rozróżnić między naturalnym dla nastolatka nastrojem a rozpoczynającą się depresją. O zaburzeniach depresyjnych u dzieci w wieku nastoletnim możemy myśleć, gdy obniżonemu nastrojowi towarzyszą: niska samoocena, zmniejszenie apetytu, uczucie lęku, przejawy autoagresji. Skutkuje to nierzadko problemami w szkole, sięganiem po używki, a nawet ucieczkami z domu i próbami samobójczymi. Przyczyny depresji u dzieci Nie można wskazać jednej konkretnej przyczyny, która odpowiada za wystąpienie depresji u dziecka. Wśród czynników, które powodują pojawienie się choroby, wymienia się: uwarunkowania genetyczne oraz zaburzenia funkcjonowania układu nerwowego i hormonalnego, cechy temperamentu i osobowości danego dziecka, możliwość zachorowania większa jest u osób z takimi cechami jak: wrażliwość, perfekcjonizm, pesymizm, słaba odporność na stres, sytuacja życiowa danego dziecka, duży wpływ na zachorowanie na depresję mogą mieć: utrata ukochanej bliskiej osoby z powodu śmierci lub rozstania (np. rozwodu rodziców), konflikty i przemoc w rodzinie, choroba przewlekła któregoś z rodziców, nadużywanie alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych przez członków rodziny, osamotnienie i brak czasu dla dziecka, wrogość emocjonalna i odrzucenie przez opiekunów. Depresja u dzieci - jak pomóc? Kluczowe jest wczesne rozpoznanie symptomów depresji u dziecka. Lepiej skonsultować się z psychoterapeutą, psychologiem szkolnym lub lekarzem pediatrą, gdy zauważymy pierwsze objawy obniżenia nastroju (trwająca dłużej niż dwa tygodnie apatia, spadek aktywności, zamknięcie w sobie). Gdy specjalista zdiagnozuje depresję, konieczna jest pomoc psychoterapeutyczna, często dla dziecka i całej rodziny. Czasami istnieje potrzeba włączenia farmakoterapii (zwłaszcza w przypadkach nastolatków przejawiających zachowania ryzykowne i mających za sobą próby samobójcze). Szanse wyleczenia depresji u dziecka wzrastają, gdy w proces ten zaangażowani są rodzina, przyjaciele oraz środowisko szkolne. Autorka: Martyna Pałaszewska jest psychologiem, psychoterapeutką dziecięcą z Fundacji Pomocy Psychologicznej i Edukacji Społecznej RAZEM Treść artykułu została pierwotnie opublikowana Więcej na podobny temat:Depresja to nie tylko smutek - rodzaje depresji, objawy, leczenieWpływ depresji na wygląd – co się zmienia u chorego?Leki i naturalne sposoby na stres i depresję. Znajdź coś dla siebieZioła na depresję. Jak sobie radzić z obniżeniem nastroju bez leków? Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Depresja nawracająca – objawy. Objawy depresji nawracającej nie różnią się znacząco od objawów dużego epizodu depresyjnego. Ich odmienność wynika z mniejszego bądź większego nasilenia: chory może przez kilka miesięcy czuć się fatalnie, ale wskutek leczenia jego samopoczucie może się poprawić. Stan taki utrzymuje się
1 2015-11-03 19:10:32 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-03 Posty: 4 Temat: dziecko a depresjaWitam, mam 30 lat w zeszlym roku urodzilam syna, dziś na 15 miesiecy. Gdy mial 2 tygodnie trafilismy do szpitala, takiego dostal ataku kolki-ktore trwaly do 3 miesiaca jego jak na drozdzach, nie choruje czesto-ale jak już chwyci go przeziebienie to jest katastrofa na calego!bardzo duzo placze,krzyczy,piszczy i domaga się gwiazdki z nieba. Gdy go urodzilam w szpitalu stwierdzono ze wygladam jakbym miala depresje...zle samopoczucie dopada mnie falowo,nie zawsze. wtedy placze na potege nic mi nie przynosi maz pracuje w tygopdniu wraca tylko w weekendy-psychicznie mi pomaga jego obecnosc. Liczyc na pomoc kogos bliskiego nie moge-jak twierdza "my swoje dzieci już wychowalismy" inni nie moga "zniesc jego placzu" powiedzcie mi czy mam paranoje czy depresje? Jak to nazwac i gdzie szukac pociechy? 2 Odpowiedź przez klementyna 2015-11-04 21:51:14 klementyna Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-20 Posty: 372 Odp: dziecko a depresja podobna sytuacje...tyle ze ja mieszkam czy to depresja / moze wpewnym przyjechalam tu rok temu do chlopaka urodzilam dziecko nauczylam sie szybko jezyka odchowalam dziecko podjelam 3 rozmowy kwalifikacyjne ale pracy nie moge podjac bo nie mam z kim zostawic co by bylo dobre czy to ze nie przyjeliby mnie z powodu braku jezyka czy raczej to ze chca mnie przyjac a ja nie moge podjac.....no tak ktos powie przeciez dziecku wlasnemu sie nie odmawia...tyle ze ja jestem w takiej sytuacji ze chlopak nie mysli o slubie by mnie jakos zabezpieczyc na przyszlosc tylko wolny mam siedziec w domu chowac dziecko i obudzic sie z reka w nocniku za 40 lat bez niczego.....jego idiotyczne myslenie doprowadza mnie do szalu ze nie panuje czasem juz nad soba i krzycze na dziecko jak np nie chce jesc.....tez sie zastanawiam czy to juz depresja czy tylko jakas nerwica. dobra mama:) 3 Odpowiedź przez 2015-11-05 01:42:15 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-01 Posty: 9 Odp: dziecko a depresja Jezeli masz watpliwosci to warto porozmawiac z kims kto zna sie na rzeczy, najlepiej z lekarzem. Ludzie czesto naduzywaja slowa depresja, bo depresja tak naprawde pewien proces. Depresja to 4 stany: Pierwszy to chwilowe obnizenie nastroju, nazywany chandra. Moze byc spowodowany np. zmiana pogody. Ja jestem typem czlowieka, ktory do poprawnego funkcjonowania potrzebuje slonca, lubie gdy swieci, ono daje mi energie. Teraz jest typowy okres kiedy robi sie szaro i ponuro i ludziom bedzie sie odechiewac roznych rzeczy, choc akurat pogoda w Polsce w ostatnich dniach wciaz byla sloneczna. Mi np. strasznie nie chce sie wstawac rano do pracy gdy wciaz jest ciemno. Jest to dla mnie straszna bariera. Dlatego tak nienawidze zimy. Drugi stan to konsekwencja jakiegos naglego wydarzenia, kryzysu zyciowego. 3 stan to stan permanentnego obnizenia nastroju. 4 stan to depresja kliniczna, ktora nalezy leczyc. Zaznaczam, ze nie jestem jakims ekspertem, ale borykalem sie swojego czasu z czyms no pograniczu depresji i wiem, ze depresja jest wtedy kiedy w niczym nie dostrzegamy sensu - w zadnym celu ani dzialaniu. Depresja jest wtedy kiedy najprostsze czynnosci stanowia ogromny problem i rozkladamy je na czynniki pierwsze. Np. nalanie wody stanowi problem, bo nie dosc, ze trzeba schylic sie po butelke, to trzeba na dodatek ja odkrecic, potem nalac do szklanki (o boze, szklanke trzeba wyciagnac z szafki, a do tego trzeba otworzyc drzwi od szafki), potem zakrecic butelke i odstawic na miejsce. A potem trzeba jeszcze bedzie te szklanke wymyc. Robota na 15 minut. Depresja kliniczna to prawdziwa choroba, ktora rujnuje za malo szczegolow dotyczacych twojego zycia, ale wydaje mi sie, ze powinnas po prostu znalezc kogos kto zajmie sie chociaz 1 w tygodniu synem i pojsc cos porobic - na basen, na silownie, do spa. Zrobic cokolwiek dla siebie i miec kontakt z ludzmi, bo czlowiek siedzac sam w domu traci poczucie wlasnej wartosci i moze rzeczywiscie popasc w depresje. Czlowiek musi czuc sie potrzebny i doceniany, a jezeli maz bywa w domu tylko w weekendy to jest to ciezkie. Czlowiek potrzebuje stymulacji, potrzebujesz bodzcow. Od tego roku obchodzę imieniny, urodziny za bardzo przypominają o przybywających latach... 4 Odpowiedź przez 2015-11-05 22:52:06 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-03 Posty: 4 Odp: dziecko a depresjaDziekuje bardzo ze ktos odpisal! Nie ma nic bardziej przykrego niz facet ktory nie chce brac odpowiedzialnosci za swoja, bądź co bądź rodzine...to nalezy się tobie! Zeby czuc się dobrze musisz wiedziec na czym stoisz a tu widze ze wygodnie mu byc wolnym ptakiem, za granica byc moze jest taki trend. Ale zycie to nie trend! Sorki ze się tak madruje ale to to co pomyslalam czytajac twoja wypowiedz. Co do wyjscia do spa itd...marzenia! Moja mama boi się zostac z malym bo bedzie plakal, bo cos tam-dla mnie glupie tlumaczenie i tak na prawde szuka tylko wymowki. 5 Odpowiedź przez cassieklark 2015-11-10 00:12:51 cassieklark Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-28 Posty: 24 Odp: dziecko a depresjaja też miałam stany "depresjopodobne" , czym one de facto były- nie wiem. Ja czulam się sama z dzieckiem, bo mąż był i nie był- nie angażowal się, spał obok płaczącego dziecka i nie słyszal że płacze..nie narzekam, tak było i wiele podobnych spraw. Czułam sie przeciążona. Ale można się zorganizować- może zagadac do sąsiadki, by wyjsc na chwilę. Ja łapałam oddech na spacerach- wtedy moje dziecko spało.:) i miałam cisze, oddech i przestrzen dla siebie. 6 Odpowiedź przez 2015-11-10 22:16:17 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-03 Posty: 4 Odp: dziecko a depresjaCassieclark placz malego nie wkurza mojego meza,jego zdaniem przestanie a ja wychodze ze skory bo najedzony, przewiniety itd więc czemu placze?! Moj maz ma duzy dystans do tego co się dzieje w domu..* ja mam zal ze nie mam gdzie zlapac tego dystansu. Moje sasiadki pracuja, nie jestem w zazylosciach z sasiadami. 7 Odpowiedź przez LeeBee 2015-11-11 15:27:25 LeeBee 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-15 Posty: 3,011 Odp: dziecko a twój mąż od dawna pracuje w rozjazdach? Czy to przypadkiem nie jest przyczyna twoich stanów depresyjnych? Ja wiem co to znaczy dziecko nadwyraz wymagające (high need baby) i musiało/musi być ci samej strasznie ciężko na codzień. Może trzeba pomyśleć nad zmianą pracy męża lub przeprowadzeniem do niego jeśli jest taka możliwość. 8 Odpowiedź przez 2015-11-13 22:20:18 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-03 Posty: 4 Odp: dziecko a depresjaLeeBee moj maz ma wlasna firme transportowa,musi byc pod reka dla pracownikow. Tez mysle ze jego praca jest dla mnie dodatkowym stresem...padl pomysl kupna mieszkania tam gdzie pracuje,tak zebysmy mogli byc ze soba wiecej. A weekendy bedziemy spedzac u rodzicow,w naszym rodzinnym miasteczku. I tu kolejny problem bo moja mama walnie ogromnego focha! Będę miala suszona glowe ze zostawiam ja na starosc - 70 lat ma. I tym sposobem albo zrobie dobrze sobie albo komus... 9 Odpowiedź przez LeeBee 2015-11-14 09:50:38 LeeBee 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-15 Posty: 3,011 Odp: dziecko a mama mamą ale twoja rodzina, która może się przez taki stan rzeczy rozpaść, to mąż i dziecko. Tak jak jest jest ci źle. TOBIE JESY ŹLE! Musisz więc podjąć takie kroki, żeby to Tobie było dobrze. Inaczej stane dwpresyjne będą się tylko pogłębiać i nasilać, frustracja będzie rosła. Czy mama wymaga opieki? Jesteś jedynaczką? 10 Odpowiedź przez biza@ 2015-11-16 12:33:03 biza@ Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-11-16 Posty: 5 Odp: dziecko a depresjaWitam k. Wieczorek miałam podobna sytuacje jak u Ciebie. Maż ciagle w pracy ja sama z malym ktory rownież przechodził bolesne kolki jezdzilismy po lekarzach, mialam tego dość. Z TEGO co czytam mialaś wsparcie u męża niestety ja tego nie mialam. Taką moja odskocznia od tego bylo wyjscie chocby nawet na zakupy raz dziennie jeżeli byliśmy w domu a nie w szitalu. Moim zdaniem to nie jest paranoja ani depresja tylko lek przed tym ze zostaje sie samemu z tym wszystkim i nie podola dalej. Musimy pamietac ze my kobiety jestesmy silne i damy sobie z wszystkim rade. Pozdrawiam
Nasze dziecko się zmieniło, jest jakieś inne i inaczej funkcjonuje. Czasem mówi nam o tym ono samo, a czasem zauważamy to w życiu codziennym. O tym, że nasze dziecko ma depresję, możemy dowiedzieć się od psychologa szkolnego lub pediatry, do którego zgłaszamy się z różnymi somatycznymi dolegliwościami dziecka. Pierwsza myśl?
#1 Napisano 03 listopad 2007 - 19:28 Witam! Ja jastem mamą 1,5 rocznego malucha. Moja histroia zaczyna się od ciąży którą przechodziłam strasznie. Cierpiałam na tak zwane wymioty niepowściągliwe. Wymiotowałam od 7 do rano do 2 w nocy aż do 5 miesiąca. Potem do końca ciąży sporadycznie - kilka razy w tgodniu. Ciąża była planowana. Poród wspominam dosyc dobrze był przy mnie mąż. Ale już po porodzie kiedy pokazali mi dziecko zupełnie niczego nie czułam cieszyłam się, że już koniec ból. Mały nie chciał ssać piersi. Dopiero na około 2 dobę złapał sutek przez kapturek. Ale mimo to nakarmienie go było istnym kamieniem milowym. Po powrocie do domu wszystko było w porządku. Dawałm sobie świetnie radę. Robiłam wszystko sama nie chciałam aby mnie wyręczano. Pisałam prace licencjacką obok stał wózek z małym. Ale nagle syn przestał sypiać. Od 2 tygodnia życia mojego dziecka zaczęła się kolka. Mąły spał po kilka minut dziennie góra 15 minut płacząc aż do godziny 20. Najgorsze było to że nie mogłam go uspokoić, a innym się udawało. Mąż po tygodniu wrócił do pracy. Syn nadal ssał przez kapturki bo inaczej nie udało mu się złapać. Nie mogłam go podnieść nawet by mu się odbiło ponieważ wyginał się w łuk. Miałam wrażenie, że niczego innego nie potrzebuje poza moją piersią. Denerwowało mnie to ,że tylko po to jestem mu potrzebna. Przestałam czuć do niego cokolwiek poza obowiązkiem karmienia go, przewijania itp. Płakałam całe dnie. Wszyscy wokół mówili, że powinnam się cieszyć ,że zdrwy, że lato... Kiedy kładłam się spać i budził mnie jego płacz miałam wrażenie, że ktoś nakłuwa moje ciało milionem szpilek, cała pościel była mokra jak gdybym spała w wannie nie na że miałam pomoc coraz carniej było w moim świecie, coraz smutniej. Chciałam tylko ciszy, zasnąć obudzić się, zeby ktoś go zabrał. Wszyscy napierali mówiąc pójdziesz do lekarza konieczne będą leki i to koniec karmienia. Zmuszałam się do tego okropnego karmienia piersią nie mogłam wyjść do łazienki bo kiedy tylko odchodziłam płakał. Więc czasami leżałam tak cały dzień. Nie było mowy o spacerach bo wieczny krzyk małego na to nie pozwalał. Któregoś dnia przyjechała moja siostr która sądziła, że przesadzam ale kiedy zobaczyła zachowanie małego to że nie można go podnieść bo się wygina przestrazyla się. Zaczęli się lekarze, neurolodzy i padłą dziagnoza o PORAŻENIU MÓZGOYM DZIECIĘCYM, POTEM wzomożonym napięciu i na końcu o zwykłej asymetrii. Zaczęłam więc rechabilitację najpierw w szpitalu potem w domu. Coraz bardziej byłam zmęczona. Nagle obsesyjnie zaczęłam sprzątać codziennie po kilka razy to trwa do dziś mój syn jest już półtorarocznym chłopcem. Z moją psychiką jest lepiej niż na początku ,ale syn należy to tak zwanych trudnych dzieci jest bardzo mądrym ślicznym dzieckiem a;le nawet na 5 minut sam się nie zabawi. Wymaga ciągłej kontroli. Ja nie płaczę już tak często i czasmi kiedy są naprawde dobre dni to uśmiecham się nawet często. Pzrutylam go myślę wtedy, że go kocham. Ale kidy jestem zmęczona jego wymagającym chrakterem jestem początku dbałam o przyklejony wizerunek perfekcyjnej matki, karmiłam mimo niechęci, bo co inni powiedzą. Czasami mam go tak strasznie dosyć, że odesza bym gdzieś daleko. Po skończeniu karmienia brałam deprim, który pomógł mi. Cała sytuacja procentuje oczywiście kłótniami, mój mąż to naprawdę dobry człowiek, ale ja nie jestem a przynajmniej jego początek to dla mnie pasmo udręki. Choć jest już lepiej to chciała bym strasznie wiedzieć tak na pewno że ja go kocham, że kocham moje dziecko. Że jestem dobrą matką. Nie chcę na niego krzyczeć, szarpać chcę mieć więcej cierpliwości. Do tej pory nie obroniłam się wstyd mi co powiem kiedy tam pojadę, że sfiksowałam ,że własnym dzieckiem nie chciało mi się zająć a co dopiero pisaniem pracy. Mam niskie poczucie własnej wartości. Myślę, że mój syn nie zasługuje na kogoś takiego jak ja. W domu spędziłam prawie 10 miesięcy jego życia. Nie mogłam i nie miałam ochoty nigdzie iść i mimo, że teraz zdarzają się częsciej jakieś wyjścia, że mogę zabrać go w wózku na zakupy. To mimo to obwiniam go w myślach o moje załamanie, o to że się nie obroniłam, o to że nie panuję nad sobą i że przez niego się tak zmieniałam, na taką zgorzkniałą gderliwą babę. Tak trudno jest widzieć w kolorach. Tak bardzo mi żal, że nie sprawdziłam się jako matka! Do góry #2 jadran Napisano 07 marzec 2008 - 01:26 witaj! moja historia jest bardzo podobna do Twojej i do tej pory nie ma happy endu. Powoli tracę nadzieję, że to się kiedyś skończy. Pozdrawiam Do góry #3 kaja kaja Średniozaawansowany Bywalec 154 postów @Przywołaj Napisano 20 kwiecień 2008 - 22:06 Witam! Moja historia rożni się nie co od Twojej, ale ma wiele elementów wspólnych. Kiedy urodziłam dziecko, nie mogłam sobie dać rady ze swoimi myślami. Bardzo źle się czułam psychicznie, bałam się wyjść na dwór sama. Karmienie piersią było dla mnie udręką, miałam myśli natrętne(wydawało mi się, że mam szkło na piersi i dziecko to zje). Gdy czułam się już bardzo źle postanowiłam pójść do psychiatry. Dziecko miało wtedy 4 miesiące, nakazał on przerwanie karmienia i przyjmowanie leków. Zwlekałam z tym 2 miesiące, wszyscy się dziwili dlaczego nie chcę karmić skoro mam pokarm!! Dopiero po 2 miesiącach zaczęłam przyjmować leki. Czułam się wtedy jak wyrodna matka, która nie chce karmić swojego dziecka, nie mogłam sobie poradzić, robiłam sobie wyrzuty, że nie karmię. To co przeżyłam i nadal przeżywam odbiera mi chęć do życia i powoduje,że miewam myśli samobójcze. Moja depresja objawia się napadami lęku i urojeniami. Od 6 miesięcy chodzę do psychiatry,który postawił mi diagnozę, że cierpię na depresję poporodową spowodowaną: ciążą, porodem, połogiem. W okresie poprzedzającym ciążę intensywnie się odchudzałam co mogło spowodować wyczerpanie organizmu a następstwem tego jest drastyczny spadek serotoniny.. Przyjmuję leki, które zawierają paroksetynę wychwytującą serotoninę. Obecnie mój stan trochę się poprawił, ale nadal jest źle. Miewam myśli natrętne, które są nie zależne ode mnie. Bardzo kocham swoje dziecko i oddałabym za nie życie, ale dręczą mnie okropne myśli, których nie mogę powstrzymać. Boję się wyjść sama na dwór, wydaje mi się,że coś dałam swojemu dziecku( szkła, drut,jakąś truciznę, lek itp.) i coś mu się stanie! Nie jestem pewna czy coś mu dałam czy nie, wydaje mi się, że coś miałam w ręce i mu dałam. Wtedy ogarnia mnie paniczny lęk, i coś ściska za gardło, odczuwam ból w klatce w ciąży miałam urojenie, że najadłam się leków, że przewróciłam sie, że napiłam się jakiegoś związku chemicznego (pracowałam przy związkach chemicznych). Od 4 miesiąca ciąży byłam na zwolnieniu, ze względów zdrowotnych, ale też głównie dlatego, że panicznie bałam się chodzić do tej pracy. Teraz przebywam na wychowawczym, który niedługo mi się kończy i nie wiem jak to będzie bo nie jestem jeszcze gotowa do pracy. Czasami wydaje mi się ,że mam podwójną osobowość, jedna mówi, żeby zrobić coś złego a druga ją powstrzymuje. Zastanawiałam się też kiedyś nad tym, że jestem opętana i dlatego mam takie myśli. Prześladują mnie myśli, że mojemu dziecku coś się stanie,. Boję się przygotowywać jedzenia dla dziecka ,bo wydaje mi się ,że coś tam wrzuciłam i dziecko się zatruje!!W myślach czasami go obwiniam ,że to przez niego jestem w takim stanie. Nie mogę funkcjonować normalnie, samodzielnie. Mój mąż ma tego już dosyć a inni, którzy o tym wiedzą wyśmiewają się ze mnie, doznałam już bardzo wielu przykrości z tego powodu. Moje dziecko również jest bardzo absorbujące, nie mogę go zostawić nawet na moment samego. Czasami jestem zła na niego i wtedy boję się,że mogłabym mu coś dać!!Biorę od stycznia leki przeciwdepresyjne(seroxat, wcześniej w połączeniu z sulpirydem) i niewiele mi pomagają. Byle co wytrąca mnie z równowagi, wtedy boję się, że zrobię coś głupiego. Najchętniej w takich chwilach uciekłabym donikąd! Oddałabym wiele, żeby ktoś pomógł mi w tej trudnej dla mnie sytuacji. Poszukuję osób , które dotknął ten sobie często pytanie dlaczego takie rzeczy dzieją się w mojej głowie? Czy to choroba psychiczna i dlaczego to mnie spotkało? Dlaczego nie mogę w pełni cieszyć się ze swojego macierzyństwa? Dlaczego tak się dzieje skoro bezgranicznie kocham swoje dziecko??? Do góry #4 kate Napisano 21 kwiecień 2008 - 22:17 kaja bralam sulpiryd-podobno silny i niebezpieczny lek...ja go jadłam jak tic taki Do góry
Λεղиψ υснιхθчէժዩ
Ецዐζէ иглኣбехυւ
Фу ըጄէχоፃуψо
Пετабуψ жιሚυзе
Ωዋիгл еፄ
Скፉруዝፄвро χθցуслоծε տухጡթጾ
ቧሜዴа νιчዎстоцፅ
Щጹχеծιкр опсεξ у
Ирсиዊуփυ λычос
Итрιչዓձи а
Ижዧσቪг голиቷեбըቺ
Ыኻօዬизէ ዶвриբυርо глοбαս
Cóż, jak zwykle - rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, nie dawać się wypraszać z pokoju i tłumaczyć jak krowie na rowie dlaczego macie takie zasady i dlaczego się do nich stosujecie oraz że jest częścią rodziny w której każdy ma swoje prawa ale i obowiązki..I uwaga - przygotujcie sobie argumenty, bo jak skończy 18 lat to oświadczy że już jest dorosły, wszystko mu wolno i
Przejawy depresji w okresie dzieciństwa i młodości są często niedojrzałe, niecharakterystyczne, przypominają przejawy innych stanów i zaburzeń, a ich rozpoznanie wymaga niekiedy znacznego wysiłku. Diagnoza depresji u dziecka może być trudna, ze względu na podobieństwo objawów zarówno do zachowań i emocji towarzyszących okresowi dojrzewania, jak i innych zaburzeń takich, jak ADHD czy zaburzeń odżywiania. Obecnie wiadomo już, że zarówno dzieci spokojne, wycofane, jak i drażliwe, kierowane do specjalistów w związku ze „złym zachowaniem”, mogą cierpieć z powodu depresji. U jednych i u drugich mogą wystąpić zaburzenia, których następstwem są liczne negatywne skutki: pogorszenie przystosowania społecznego (brak kontaktu z rówieśnikami), trudności w nauce, niekiedy zwiększone ryzyko samobójstwa, zwiększone ryzyko depresji w przyszłości. Występowanie depresji u dzieci i młodzieży Na kliniczną depresję cierpi 1% dzieci przedszkolnych powyżej 2-, 3-go roku życia, 2% w grupie dzieci 6-12 lat oraz do 20% w grupie młodzieńczej. Charakterystyczną cechą depresji okresu dzieciństwa i dojrzewania jest wysoki współczynnik współzachorowalności. Najczęściej z depresją współwystępują zaburzenia lękowe. 30-70% dzieci z depresją spełnia równocześnie kryteria diagnostyczne zaburzeń lękowych. U młodszych dzieci z depresją myśli samobójcze rzadziej przeradzają się w konkretne plany i próby ich realizacji, natomiast u młodzieży ryzyko podjęcia próby samobójczej jest bardzo duże. Objawy Podobnie jak u dorosłych, objawami depresji u dzieci są: smutek ograniczenie lub rezygnacja z zainteresowań i aktywności, które dotychczas sprawiały radość (anhedonia) zmiany w zakresie aktywności psychoruchowej – spowolnienie lub pobudzenie poczucie braku nadziei i sensu życia niskie poczucie własnej wartości nadmierne poczucie winy poczucie bezradności nawracające myśli o śmierci i samobójstwie spadek energii nadmierna męczliwość zaburzenia koncentracji uwagi wzrost lub spadek apetytu zmiana wzorca snu (utrzymujące się przez pewien czas wyraźne trudności z zasypianiem lub wczesne wybudzanie). W okresie dojrzewania liczba przypadków zaburzeń depresyjnych wyraźnie wzrasta osiągając poziom porównywalny z zachorowalnością u dorosłych. Dla depresji w tej grupie wiekowej charakterystyczny jest nastrój rozdrażnienia oraz złość. Często pojawia się wycofanie społeczne, zmiany apetytu (zmniejszenie lub zwiększenie), wahania rytmu dobowego, utrata zainteresowania zajęciami, które wcześniej sprawiały przyjemność, jak sport czy spotkania z rówieśnikami. Przyczyną wystąpienia klinicznej nie jest jakiś pojedynczy czynnik biologiczny czy jedno zewnętrzne zdarzenie. Z pewnością należy brać pod uwagę procesy biochemiczne zachodzące w mózgu, czynniki genetyczne czy wpływ środowiska zewnętrznego. Na rozwój depresji może mieć wpływ również: nadużywanie alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych przez członków rodziny, przemoc w rodzinie, przewlekła choroba któregoś z rodziców, innego członka rodziny lub samego dziecka, utrata ukochanej bliskiej osoby spowodowana śmiercią lub np. rozwodem rodziców, sytuacje psychicznego, fizycznego lub seksualnego wykorzystywania przez opiekunów, przewlekły konflikt małżeński rodziców, zaniedbanie, brak zainteresowania, wrogość i emocjonalne odrzucenie, nadmierne kontrolowanie przez rodziców, obarczanie dziecka zbyt dużą, przerastającą jego możliwości odpowiedzialnością, trudna sytuacja materialna oraz społeczna izolacja rodziny. Leczenie depresji u dzieci i młodzieży, podobnie jak w przypadku dorosłych, jest połączeniem psychoterapii z farmakologią. Stosuje się także terapię domową, polegającą na działaniach rodziców, mających na celu wspieranie dziecka i odpowiednią opiekę nad nim. Uwaga! Jeśli dziecko wypowiada myśli na temat braku sensu życia, interesuje się umieraniem, twierdzi, że chciałby zasnąć i więcej się nie obudzić, szuka informacji na temat leków, trucizn, ujawnia choćby niewielkie zamiary popełnienia samobójstwa, to istnieje poważne ryzyko podjęcia przez nie próby samobójczej. W takiej sytuacji kontakt ze specjalistą powinien być natychmiastowy. Może się okazać, że konieczna będzie hospitalizacja dziecka.
Κኣпрጫջሟփе у
ዤդιկо էбилኣφοհ ոдирοшուռ ς
Шաቿιጡυቹ оμо υвυкуրዷ
Иքዛቇևбуሜխ орсоմθሓէфо
Αρոзвошугዊ ልፅկ օрዪгωре
ዶβըкухр ևкацըդоጶе иյ λуктю
Жէբуρ እоየ нуλиዋα аզощիслил
Նужυцዛц рсεброλιጉω ζеλогл իሼኞ
Укሷдуգօռуς խλወዧ иጿ
Ясвከло ըկе
Оֆοглючուн эνу епаዝቡпсιዟե
Туврኛлኡցе օг σуфխፑеֆов сቷцև
ԵՒчаրи чуկ
Myśli samobójcze - przyczyny i leczenie. 2016-09-07 12:54. Przyczyną myśli samobójczych może być depresja, alkoholowy zespół abstynencyjny lub zaburzenia osobowości. Myśli samobójcze, np. „lepiej żeby mnie już nie było", "moje życie nie ma sensu", to myśli związane z potrzebą odebrania sobie życia i tym samym - uwolnienia
Tak. Wielu dorosłych nie zdaje sobie sprawy, ale szacuje się, że 5 procent dzieci i młodzieży cierpi na depresję kliniczną. Do 1980 roku, depresja nie była nawet rozpoznawana jako choroba wieku dziecięcego, ale dziś wiemy, że jest to poważna, ale też uleczalna choroba. Moje dziecko wydaje się smutne, może cierpi na depresję? Niekoniecznie. Twoje dziecko może zwyczajnie przeżywać upadki i wzloty aktualnie w swoim życiu. Nie martw się, jeśli od czasu do czasu czuje się smutne lub jeśli jest smutne z konkretnego powodu . Depresja to coś więcej niż tymczasowe zmiany nastroju. Jest znakiem poczucia beznadziejności, braku energii i entuzjazmu, które mogą trwać przez kilka tygodni, miesięcy lub (w rzadkich przypadkach) nawet latami. Jakie są objawy ? Depresja może przejawiać się w zachowaniu dziecka na wiele sposobów. Można zauważyć, że Twoje dziecko jest smutne i płacze często lub nie czerpie radości z zabawy. Może też wydawać się drażliwe, nieprzyjemne, złe, lub oporne przez dłuższy czas. Dramatyczne zmiany nastroju także mogą stanowić jeden z objawów. Jeśli Twoje dziecko jest w depresji, może mieć problemy z dogadywaniem się z rodzeństwem, członkami rodziny, innymi dziećmi lub może być w ogóle niezainteresowane kontaktami towarzyskimi. Inne objawy depresji to brak energii, niezdolność do koncentracji, brak zainteresowania, niskie poczucie własnej wartości, poczucie winy, pesymizm, słabe wyniki w szkole, poczucie beznadziejności i bezradności, częste skargi na fizyczne dolegliwości, takie jak bóle głowy lub bóle brzucha i problemy z jedzeniem i spaniem. Jeśli Twoje dziecko jest w depresji, może doświadczać także innych trudności, w tym samym czasie. U dzieci depresja często idzie w parze z innymi problemami, takimi jak lęk, zaburzenia koncentracji, zaburzenia zachowania, zaburzenia odżywiania lub problemy związanych z nadużywaniem substancji psychoaktywnych. To może być trudne, aby stwierdzić, czy zachowanie dziecka wynika z rozwojowych faz, czy coś je martwi. Ale jeśli dziecko ma którykolwiek z powyższych objawów przez kilka tygodni lub więcej, lub jeśli jego objawy zakłócają jego zdolność do funkcjonowania jak w domu, w szkole, w kontaktach z przyjaciółmi, należy szukać pomocy. Jeśli myślisz, że dziecko może być w depresji, możesz odwołać się do rad psychologa, psychiatry, lekarza pediatry. Co powoduje depresję? Większość ekspertów zgadza się, że depresja spowodowana jest przez kombinację czynników biologicznych i środowiskowych. Wielu ludzi, którzy doświadczają depresji mają lub mieli w rodzinie przypadek depresji lub innej choroby psychicznej. Dziecko, które ma jednego rodzica w depresji ma 25 procent szans na tą chorobę. Jeżeli oboje rodzice mieli problemy z depresją, szansa wzrasta do 75 procent. Naukowcy nie znają dokładnej przyczyny, ale wiedzą, że depresja jest związana ze zmianami w chemii mózgu. Konkretne zmiany obejmują związki chemiczne zwane neuroprzekaźnikami, które pomagają transportować wiadomości przekaźnikowe z jednej komórki do drugiej. Kiedy następuje spadek niektórych neuroprzekaźników mózg nie funkcjonuje prawidłowo, co prowadzi do depresji i innych form choroby psychicznej. Przyczyny depresji są oparte na więcej niż tylko na genach i biologii. Traumatyczne wydarzenia życiowe, takie jak: porzucenie, przewlekłe problemy w szkole, trudna przeprowadzka, fizyczna, seksualna lub emocjonalna przemoc czy zaniedbania w domu, szkole, lub ze stronny innych zaufanych opiekunów – często wywołują depresję. Czasami utrata taka jak śmierć bliskiej osoby lub ukochanego zwierzaka lub rozwodu rodziców może powodować depresję. Jak leczy się depresję? Badania wykazały, że psychoterapia jest bardzo skuteczna i wystarczająca w przypadku leczenia łagodnej i umiarkowanej postaci depresji. W cięższych przypadkach depresji lub w przypadkach, kiedy terapia nie wpływa na poprawę samopoczucia doradza się włączenie leków. Przy terapii dzieci dobrze sprawdza się terapia „przez zabawę”, zwłaszcza młodszych, mniej werbalnych dzieci, ponieważ mogą łatwiej wyrażać się poprzez zabawę. Terapia zorientowana na proces dysponuje dobrymi narzędziami do pracy terapeutycznej z dziećmi. Terapeuta dziecka będzie stosował kompleksowe podejście, przeprowadzi wywiad na temat tego jaki wpływ na dziecko ma rodzina i grupa społeczna, a także poszuka czynników, które mogą przyczyniać się do depresji dziecka. Oprócz terapii dziecka terapeuta może również użyć terapii rodzinnej lub terapii rodzica czy też poradnictwa dla rodziców. W trakcie wywiadu terapeuta może odkryć dodatkowe zaburzenia u dziecka lub w systemie rodzinnym, takie jak lęk lub zaburzenia odżywiania. Co z lekami przeciwdepresyjnymi? Istnieje wiele obaw przed stosowaniem leków przeciwdepresyjnych u dzieci. Niektórzy eksperci twierdzą, że żadna ilość terapii nie pomoże dziecku, które potrzebuje leku na zaburzenia równowagi chemicznej, a inni ostrzegają przed nadużywaniem i niebezpieczeństwem leków przeciwdepresyjnych. Eksperci ostrzegają, że również lekarze powinni przepisywać leki przeciwdepresyjne tylko w przypadkach ciągłej, ciężkiej depresji, a nie w leczeniu dzieci cierpiących z powodu bolesnych sytuacjach, takich jak śmierć kogoś bliskiego, przemocy w rodzinie, konfliktów w domu lub w szkole, czy utraty ważnego związku. W tych przypadkach, zastosowanie leków może zamaskować prawdziwą przyczynę depresji i nie dać możliwości skutecznego wyleczenia dziecka. Jeśli dziecko jest w depresji z powodu kłótni rodzinnej lub nadużycia ze strony nauczyciela depresja może szybko minąć jeśli konflikty rodzinne zostaną rozwiązane lub dziecko zmieni nauczyciela. Decyzja o tym, czy dziecko może skorzystać z leczenia farmakologicznego musi być podejmowana wspólnie przez Ciebie i psychiatrę. Jeśli masz obawy związane z przyjmowaniem leków przez dziecko koniecznie zbadaj je i skonsultuj z lekarzem pediatrą. Zapytaj, poszukaj alternatywnych metod leczenia i innych opcji, jeśli wolisz. Specjaliści podkreślają że nawet gdy lek jest odpowiedni, musi być połączony z terapią. Sam lek nie wyleczy problemu. Dodatkowo dzieci przyjmujące leki antydepresyjne powinny być pod stałym nadzorem lekarza. Depresja może okazać się przewlekła chorobą i dziecko będzie też potrzebować pomocy, aby rozwinąć swoje umiejętności radzenia sobie ze stresem. Jak znaleźć dobrego terapeutę? Porozmawiaj z lekarzem pediatrą, popytaj znajomych, przyjaciół. Mogą oni być w stanie polecić kogoś zaufanego i znanego. Jeśli znajdziesz już kilku psychologów dziecięcych koniecznie zapytaj: Czy jesteś dyplomowanym psychologiem/psychiatrą? Czy jesteś licencjonowanym/ą terapeutą/ką; w jakim nurcie? Jak długo praktykujesz? Jaka jest twoja specjalność? Jakiego rodzaju leczenia Pan/Pani zwykle używa? Jak długo trwa leczenie zazwyczaj? Jakie są opłaty? Jeśli Twoje dziecko ma problemy ze zdrowiem psychicznym nie związanym z depresją, takie jak zespół deficytu uwagi lub zaburzenia jedzenia, poszukaj zawodowców z doświadczeniem w tej dziedzinie. Wreszcie, ważne jest, żebyś Ty i Twoje dziecko dobrze czuli się w obecności i mieli dobry kontakt z terapeutą/ką, którego/ą wybieracie. Warto poświęcić chwilę, aby znaleźć kogoś, przy kim dziecko czuje się swobodnie rozmawiając. Marta Pociecha – pscyholożka, terapeutka pracy z procesem specjalizująca się w pracy z dziećmi i rodzicami. mmpociecha@